Posty

PRAWYBORY

Motto: „Zbiegły się ludziska w miastach. W miastach sądny dzień nastał. W sklepach tłok, Gwar i szum. Gdzie nie wejdziesz – ludzi tłum”. (Według - L.J.Kern) Co się dzieje? Rwetes wszędzie, Każdy leci, biegnie, pędzi - Mały, stary, gruby, cienki, Panny, chłopcy i panienki… Czy kto zemdlał, Czy kto chory? Skąd te siły, skąd te formy? To Platformy Prawybory! Tusk polecił ze spokojem, Wszystkim członkom, Wszystkim swoim, By bez zbędnych zawirowań, Bez zbytecznych trosk i sił, Głos gremialnie swój oddali Na jednego z dwóch, Którego pokochali… Komputery poszły w ruch I w ruch poszły długopisy. Jak świat światem, My przed PiS-em Pokażemy, że brat z bratem, Będzie słabym kandydatem. Więc pozycję bracia stracą, W twardej walce do pałacu. Jak się rzekło - tak się stało. Więc ludziska aż się palą, By głosować w wirtualu. Głosowanie płynie, płynie - Nagle - stop! I po terminie… Gdy głosowań przyszedł kres, Po Schetyny widać minie: Coś się chyba nie udało. Głosowa...

PLATFORMA

Oto coś starego, Zwykłego czy niezwykłego, Zwyczajnie zaczerpnięte z Załuckiego. Pisał ów Marian, przed laty, Nim wzleciał w zaświaty: „Dajcie nam już spokój Na te starsze lata… Spokój! A w zamian Przyrzekamy ci - świecie, Wykonać przed terminem Trzecie Tysiąclecie”. Przyrzekamy – i to nie żarty! I jeszcze premiera Zaoszczędzić na czwarte. A jak będzie wam mało To w przypływie chęci, Możemy nawet Palikota poświęcić. Choć trudno w to wierzyć - Tu już niepewnie stoję. I niepewnie się czuję - Do PO nie należę, Więc trochę się boję A coś tam komuś imputuję, I na domiar złego Te rymy - nie Załuckiego - To moje… Mam nadzieję Głęboko podszytą chwilami, Prawdą nie do zbicia, Że słowa premiera Rzucane czasami Polakom w mediach, Nie są pustymi słowami, Ani rzucane grochem o ścianę. A Palikot to wcale Nie chodząca komedia, No, może czasami - Kabaret, operetka i balet… W politycznych zaułkach Człek się dziś gubi, Od wschodu do słońca zachodu. Jak to dobrze, prosz...

BYWAJĄ TACY…

  Motto: Porządny ojciec, Porządna matka A on – czort wie, co – Zagadka!... (Marian Załucki)   Kiedy był jeszcze smykiem I po dachach skakał, Koledzy podziwiali go za odwagę. Nawet, gdy upadł – nie płakał…   Patrz – taki mały – mówili Jeden do drugiego, A, co potrafi! A, jaki zwinny, sprytny, silny!? Wszędzie się wgryzie, Wszędzie się wdrapie, Jak pchła na kanapie. Och! Coś takiego?   Był taki zwinny – mówili - jak żmija, Szybki jak pocisk Lub kamień z procy - Tak prędko latał. A za nim wolno, wolniutko się toczył, Ktoś bardzo podobny do brata.   Zwykle bywało – Na podwórku wrzawa, Dziatwa szaleje, dokazuje, Gra w berka i piłkę kopie A tam z boku, jakieś małe chłopię, Skacze po ławkach i płotach, goniąc kota… Naprawdę - prędko latał! Za nim nigdy nie mógł zdążyć, Ktoś bardzo podobny do brata.   Nic dziwnego, Drogi Kolego, Że mama z nim miała kłopoty. A miała ich – o, rany!… Tak się przywiązał...

CO SIĘ STANIE?...

Czy wy wiecie, Czy nie wicie - Tusk nieznośny Jest w markecie. (Nie jak premier, Lecz jak dziecię). To nie dowcip świeży. Słowa te, Szeryf Jaru wyznał szczerze, Podczas gromkiej mowy - Z trybun kongresowych. Szeryf marzy być na plaży, Mary ma człowiecze, Więc ubiera się w miraże, No i plany wielkie piecze. Zna się, za się on, Na tajnikach plaż I sekretach plaż patelni, Choć nie bywał w Mielnie. Wie jak tam się ludzkość tłamsi, No i jak się w słońcu piecze. Raz ostatni wbiegł na plażę, Blisko przed półwieczem. Kiedy PiS już władzę złapie I Jar władzy się dochrapie - Polak będzie na innym pułapie. Na plaże Egiptu, Tunezji, Kanarów - Wyjadą nas miliony. Ciekawe, jakich Jaru, Użyje zaklęć i czarów?… No i czy z wielką paradą Bracia tam pojadą? Urok plaż i palm zachwyca, Zwłaszcza piękno damskich ciał, W blasku słońca i księżyca. Tylko, czy Jaru by chciał?... Wspiera swego szefa Jacek, I o szefie aneks wtrąca: - Szef na plaży był… 44 lat i cztery miesiące, w tył. Bywał jeszcze jak...

WYKOPANE HAKI

                                  Motto: Siedzi Jaru Z wiarą starą I się bardzo biedzi: Jakby jego brat Mógł jeszcze pięć lat Na tronie posiedzieć.   Stąd wyrasta stary hak I się ostro wciska Do łysej planety. Będzie tak, iż hak To silna broń, niestety. - Na wrogów przypuścim atak - Zrobim z nich kotlety… Na wybory to koloryt, Zwykły jak powszedni chleb: - Kto, nie z nami - Trza mu walnąć w łeb!   Rusza wiara Jara, W swoim PiS-kim smaku, Bez żenady i pardonu, Rusza do ataku. Walka idzie nie na żarty, Żarty się skończyły. Jaru już otwiera karty I odsłania swoją siłę. Czuje wielki ciąg (Chyba nie przesadzę), Do stołków i władzy.   Więc się cieszy Mały Jaru, Swoją ciemną marą, Jak bobas w pieleszy. - Mam tu pomysł taki - I wykopię haki - Na ministra Radka… - Brata dam na świadka. A klakierzy klaszczą,...

PLATFORMY PO-PiS

  Motto: Choć była kiepska - Dobrze grała. Ale w pół drogi… Się nie PO-PiS-ała. Przez dwa lata Kwitła ślicznie - Jak czerwona róża I była faktycznie Nie aż taka zła. Wysoko leciała W sondażach jak burza - Podcięło jej skrzydła CBA. Było dobrze, nawet cacy. Górowała nad innymi, Zachwycali się Polacy Jej cudami ukrytymi. Aż tu nagle przyszedł kres, Bo Mariuszek się wychylił. Bodaj był on lepiej sczezł, Więc Mariuszka pogonili. Jaru wściekł się jak zaraza, Groził, że im coś pokaże. Jaru często to powtarza, Czort wie, kiedy to się zdarzy. Jedno pewne – wciąż jest skory, Wszak ma wolę, siłę, formę - Zatopić Platformę. Trwa, więc konflikt PeO z PiS, I zadziory z prezydentem. PiS kojarzy się z agresją, Nienawiścią i zamętem. PeO zaś – to błogi spokój, Smak kultury i miłości. To profesja dyplomacji, Obiecanek co niemiara, I uśmiechów i nadziei, Że się wszystko spełni zaraz. PiS to kłębek strasznych rogów, Najeżonych władców świata, To praktyka – „Szukać wrogów...

HAZARDOWE GIERKI

  Motto:   Było ich trzech: Miro, Zbych i Grzech. I powiem nie do śmichu - Był też czwarty – Rychu.   Łączył ich interes bliski - Kumplowsko-biznesowy - Powiedzmy, co nieco śliski I niezbyt zdrowy.   Spotkania towarzyskie Zakrapiane wódzią, Rozmowy dalekie i bliskie - Na stacji paliw i na odludziu. Było i takie jedno: Smutne, ponure, czarne (Przy nim słabi bledną) - Wśród mogił cmentarnych.   Kolesie od biznesu Dla zmyłki i ze sprytu, Mieli złote sukcesy Bez faktur i kwitów. Chcieli mieć więcej, Wszak nigdy dość dobrobytu. Lecz wokół nich Coraz goręcej - Wszystko przez Jednorękich bandytów.   Grozą pachniała legenda, Pewnego Tomka-agenta. Agent – wiadomo, menda - Przez CBA rozdęta. Ale Tomek – wyjątek, To towarzyska dusza. Prawdziwej sprawy wątek Stanowi cień Mariusza.   Z tego właśnie cienia, Powstała pieśń aferowa A dla wyjaśnienia - Komisja Hazardowa. Ostrzyli kły i dzioby Orły opozycyjnej sceny, Nad PO rychłym grobem - PiS-kie i l...