Groźne cmentarzysko na dnie Bałtyku
Morze Bałtyckie jest cmentarzyskiem setek tysięcy ton amunicji rdzewiejącej na jego dnie, po I i II wojnie światowej, którą wojska bezmyślnie zatopiły. Nikt 100 lat temu czy ponad 70, nie zastanawiał się nawet nad tym, co wtedy zrobiono. Dziś już dobrze wiadomo, że rdzewiejąca broń szkodzi środowisku i zagraża ludziom. Wystarczy spojrzeć na dno Ryzyko rośnie, wraz ze wzrostem liczby projektów realizowanych na dnie Bałtyku, choćby takich, jak rosyjsko-niemiecki Nord Stream. Tylko w niemieckich wodach – pisze dw.com - spoczywa szacunkowo 300 tys. ton amunicji konwencjonalnej i chemicznej. I tak, na przykład w Zatoce Kilońskiej, w strefie zatopień broni, tzw. Kolberger Heide, leży 35 tys. ton min i torped. Leżą blisko pod Kilonią, niemal widoczne z plaży, na głębokości maksymalnie 12 metrów. Wystarczy wypłynąć kilkanaście metrów od brzegu i spojrzeć na dno morza. Zagrożenie dla inwestycji Co zrobić z tym śmiertelnym bagażem? Pozostawić je tam, gdzie są,...