Kandydatka PiS parła na fuchę burmistrza. I przegrała
Pisał kiedyś pewien satyryk: "W życiu bywa rozmaicie. Trzeba brać za pysk życie…" Nie wzięta lub nie chciała… i przegrała. Otóż tak było w niedzielnych wyborach w łódzkim Działoszynie. Kandydatka PiS Mariola Paśnik, jako "solistka", startowała na burmistrza Działoszyna. I otrzymała, od wyborców, silnie czerwoną kartkę: przeciwko niej zagłosowało 70 proc. mieszkańców. "Wpuszczono" Mariolę Paśnik z PiS Ależ to pech. Czasem komuś się zdaje, że jak z PiS to musi być kochany. Nie musi. Musi być prezes partii. Też nie koniecznie kochany – wystarczy witany i… wygwizdany. A to znów przesada. Rzadkie ma takie numery. Bo prezes pięknie gada, czasem puści miły uśmiech i napięcie rozkłada… Więc, gdy idzie o Działoszyn w Łódzkiem, do walki o fotel burmistrza miało stanąć dwoje kandydatów: dotychczasowy burmistrz Rafał Drab i wpuszczona, być może na pożarcie, Mariola Paśnik z PiS. Decyzja nie ma mocy prawnej Na kilka godzin przed otwar...