"Jacek Sasin dał pracę przyjacielowi z wyrokiem"
Gdyby nie wiatr historii i wybory, Jacek Sasin mógłby rządzić do dziś, jako wojewoda mazowiecki. Ale pech chciał, że musiał odejść. Długo potem musiał czekać i dużo gadać, żeby się wkupić na kolejny stołek PiS. Odkąd Jacek Sasin został wicepremierem, czyli zastępcą premiera Morawieckiego, działa już na pełnym luzie. Ostatnio zaliczył najbardziej spektakularny awans ostatnich lat. Wraz z nim, w górę idą koledzy, którzy pomogli mu, kiedy był na politycznym marginesie. Szefem swojego gabinetu, zrobił przyjaciela z wyrokiem – ustalił "Newsweek". Tuż po wręczeniu nominacji nowym członkom rządu, Jacek Sasin pozuje do zdjęcia z prezydentem Andrzejem Dudą. Na twarzy Sasina maluje się satysfakcja. Wokół nowego wicepremiera stoi kilkunastu trzydziesto-, czterdziestoparolatków. To drużyna Sasina. Część z nich stanowią współpracownicy z Wołomina, w którym Sasin był doradcą burmistrza. Jeden z nich - pech chciał - młody człowiek z wyrokiem, dostał z rąk mocodawcy, dobry stołek. Został sze...