"Gdy sądzi Kryże – będą krzyże"
Afera mięsna w Peerelu była wielkim widowiskiem, przygotowanym przez PZPR... Czyli przez matkę – partię dla ludu miast i wsi. Oskarżonych było około 400 osób. Trzeba było wybrać jakiegoś kozła ofiarnego. Padło na Stanisława Wawrzeckiego. Nie był niewiniątkiem, ale jednym z wielu, którzy dokonywali przekrętów. Wszyscy czekali z napięciem na wyrok. Towarzysz-prezes Gomółka zażądał kary śmierci! W imię prawa i sprawiedliwości społecznej, i dlatego, że na to czeka lud, oczywiście, niewątpliwie. Chciał także pokazać, że jest potężny, ma władzę absolutną. No i pokazał. Wyznaczono więc odpowiednio krwiożerczego i zarazem usłużnego sędziego, o którym było wiadomo, że spełni życzenie prezesa Gomółki. Nazywał się Kryże. Roman Kryże, który wsławił się skazaniem na śmierć Witolda Pileckiego. Wtedy powstało to powiedzenie „Sądzi Kryże, będą krzyże”. I stało się wedle życzenia wszechwładnego sekretarza. Był krzyż! 2 lutego 1965-go roku niezależny, wyznaczony sędzia Kryże, wydał wyrok: śmie...