"Zbiór bzdur"
Polska coraz bardziej przypomina kraj podbity przez współczesnych Hotentotów" - pisze Andrzej Karmiński w koduj24.pl. Po wyborach, władza odetchnęła, z ulgą. Już nie musi gimnastykować się, by ukryć kompromitujące fakty i niewygodne liczby, obrazujące rzeczywisty stan państwa. Na przykład te o budżecie. Do wyborów, był on niemal zrównoważony, a po wyborach okazało się, że mamy sto miliardów deficytu i w dodatku nasze zadłużenie, które jeszcze niedawno rząd PiS "trzymał w ryzach", urosło nagle do 200 miliardów. I co? I nic. Dopóki starcza pieniędzy, na rozmaite "plusy" i dodatkowe emerytury, elektorat PiS zadowala się wiadomością, że gospodarka polska ma się "dużo lepiej, niż w innych krajach Unii". A jeśli chodzi o opozycję, która "nie może się pogodzić z klęską, i rzuca kłamliwe oskarżenia", to znów można się z nią kompletnie nie liczyć. Teatralne gesty prezydenta Dudy, wyciągającego rękę do zgody, obłudne deklaracje premiera o chęci pojedn...