Posty

Pycha pana Zbycha

Ziobro odkrył Amerykę! Sprawa iście niebywała Bo podobno jakaś baba Doktorowi w łapę dała.   Jest afera nie z tej ziemi Szok, sensacja, poruszenie Jupitery, konferencje I powszechne oburzenie.   Ministrowi słów brakuje Jak dojść mogło do tej sprawy Jak mógł lekarz wziąć łapówkę Koniak, czy też paczkę kawy.   CBA aż puchnie z dumy Szampan leje się z butelki Bo jest w końcu pierwszy sukces I od razu – taki wielki.   Ordynator został skuty Jak gwałciciel lub morderca W dniu Świętego Walentego Bo on specem jest od serca.   Teraz biedak przekonuje Że życiorys ma on czysty A w kopertach to jedynie Od pacjentów były listy.   Śmiech wywołał Pan Minister I żałosną irytację Kiedy z rzeczy oczywistych Chciał uczynić on sensację.   Z nieskrywaną satysfakcją W reflektorów pełnym blasku Popadł w samouwielbienie Pod publiczkę - dla poklasku.   Strach pomyśleć co za jazda Będzie wtedy i brawura Kiedy uda się pyszałkom Skuć Stokłosę i Mazura.   Strach p...

Sekrety oczeretów

(bajka dla dorosłych dzieci)   Zmierzch zapada, księżyc świeci - nim spać pójdą duże dzieci, zdradzę kilka im sekretów, jak być panem oczeretów.   Na jeziorze, w oczeretach, mieszkał kaczor o zaletach, jakich dotąd nie posiadał nikt, kto tym jeziorem władał.   Ryby, raki, ptactwo wodne, ustaliły, że wygodne będzie życie w tym jeziorze, jeśli kaczor im pomoże.   - Taki pomysł jest niedobry! - wykrzyknęły stare bobry. - On w uczuciach jest niestały! lecz ich ptaki przekrzyczały.   Kaczor wiele im przyrzekał, długo i cierpliwie czekał, obiecywał wszystko, wszędzie i rozmyślał o urzędzie.   Gdy zaś urząd obejmował, wypowiedział groźne słowa: - Nie będziecie już rządzili! Kto tak myśli, to się myli!   Szybko zawarł na jeziorze pakt z miętusem i węgorzem, co zdawało się zdradliwe, oraz całkiem niemożliwe.   Zniesmaczona żaba skrzeczy: - Mówił o nich brzydkie rzeczy, a szczególnie o węgorzu że spłodzony został w morzu!   Kaczor wielkim był raptusem,...

Na horyzoncie burze (satyra)

Satyra – gatunek literacki lub publicystyczny, wywodzący się ze starożytności; ośmiesza i piętnuje wady ludzkie, poglądy, obyczaje, stosunki społeczne i polityczne, ale nie proponuje żadnych pozytywnych rozwiązań.   W kosmosie wielkie poruszenie. Gorąc zaczyna bić z ziemi i nieba, Zieleń strzeliła listkami, Klomby zakwitły kwiatami. Czy latoś będzie więcej chleba? A po wyborach coś się zmieni? Czy Donald się w złości zazieleni? Jarek się w szczęściu rozpromieni? Czy rok ten, jak ony, się powtórzy? Nie. Na horyzoncie widać burze. Policja z wolna rozbija kiboli, Mieszają się partyjne drogi. Grzesia, Bartek już nie boli. Bartek ministra złapał za nogi. Michał chce być dyplomatą, Robert Wu, po stokroć, posłem. Jacek przytnie skrzydła powiatom, Janusz zostanie do końca matoł.   Czy rok bieżący dobrze wróży? Nie. Na horyzoncie widać burze.   Joasia skleja desant z mozołem, Platforma zbiera plewy z pośladu. Jarek jak wleciał w smoleńską smołę, Perpetum mobile wciąż gadu, g...

Goliat jak osiłek

  Pachnie mu władza wielkich pomników, Wieńców, tablic, obelisków, krzyży. Chciałby je stawiać po kraju bez liku, By rosły coraz wyżej i wyżej.   A, kiedy Goliat będzie premierem, To przecież od wieków planuje, Podejmie dwie decyzje lub cztery: Obelisk z pomnikiem brata zbuduje.   Postawi na placu przed Pałacem Ku chwale brata, mamy i stryja. Będą się modlić Prawi Polacy, Oraz wyznawcy Radia Maryja.   On też tam przyjdzie czasem wieczorem, Coś pomamrocze sobie pod nosem, Księżulo wcześniej odprawi nieszpory, Goliat pochodnie zapali z etosem. Na straży stoi paź Mariusz, krewny, W koło kręci się tłum, Rydzyka krew. Czy Goliat gejem jest, nie jest pewne? Gdy łamie zasady - działa wbrew…   A kiedy furą jedzie do domu, Echo cmentarne mu w uszach gra, Planuje, jakby dopieprzyć, komu Jutro rano albo pod koniec dnia.   Krewki zeń Goliat, łeb ma twardziela, Nikt nie podskoczy mu wyżej tyłka. Podpalić Polskę się ośmiela, Choć to zaledwie źrebię osiłka.   1...

Przeczucia i obsesje

Przeczucia i obsesje  (Bajeczka o podróżach)   Dawno temu, za Nerona, Wszystkie drogi wiodły do Rzymu. Teraz druga tych dróg odsłona, Znowu wiodą, moja dziecino. Wtedy wiodły jak do Kraju Środka, Który gdzieś tam w "bucie" leży. Dzisiaj wiodą, aby spotkać, Radość i składać hołdy papieżom. Kto nie Żydem a katolik, Ten do Watykanu gna. Chce się modlić z dobrej woli, Za papieża JP II. Tylko jeden z Polski rodem, Choć katolicką nosi twarz, Co walczy z sobą i narodem, Nie był na wyniesieniu JP II.   Po co jechać, strata czasu. Lepiej klepać swoją wiarę. Czynić rwetes polskim masom I układać listę swarów.   Prawy Polak został w domu, Jego wojsko było w Rzymie. Prawy Polak po kryjomu Puls nad wojskiem trzymie.   Prawy Polak i katolik, Ma obsesji swoich kilka. Zamiast jechać, siedzieć woli. Śmierci lęka się jak wilka.   Nie poleci samolotem, Pociąg straszy go okropnie. On już wie dobrze o tym, Kogo, jak i gdzie śmierć kopnie.   Pod Smoleńskiem brata stracił, T...

Rozstrzygnie sąd

  Był płot, pałac i tłum. A on był dumny jak paw na gumnie. W głowie szumiał mu rum, Więc czynił i wrzeszczał nierozumnie. Nacierał, forsował zagrodę, Miał wszystko i wszystkich gdzieś. Krzyczał, wzywał: chodźcie z narodem! A ty pajacu z pałacu, w d… mi wleź. Bez ludzkich hamulców, bez kultury. Żadnych ostrzeżeń i uwag. Stróż porządku - dureń, Ubek, ZOMO, komuna. Wrzawa, rwetes, pyskówa. Naciera wataha na służby. Przeszkody z płotu forsuje, Szarża poselska silna się czuje. Ludziska patrzą: któż by to któż by? Czyżby to piskie szczuje? Siła mięśni, gęby rozdarte, Ręce do płotu przywarte, Nogi do góry zadarte, Czerwone w nerwach twarze. Tak pragną składać hołdy, I kwiaty, idolowi Leszkowi, Wyznawcy i politycy PiS czołowi, Na przypałacowym trotuarze. Wtem wielka wrzawa i brawa, Ktoś pokonał przeszkodę płotu. Ruszyła szarpanina z idiotą, Który ma gdzieś przepisy prawa. Wściekła wymiana słów, Padają pogróżki groźnym głosem. Obyś człeku był zdrów, I uszedł z prostym nosem. Nie ma k...

Z raportu ku przestrodze

  Motto: Kultura nas pokrywa Dobroczynną warstwą, Lecz czy starczy na wszystkie Chamstwa za lekarstwo? (J.I.Sztaudynger)   Czy ktoś cię szarpnie przyjaźnie, Czy kopnie zdradziecko, Ty nie daj się drażnić. Nie bądź dziecko! Oddaj mu "opcją niemiecką"! Niech wie, niech pamięta. Twoja polskość nienaruszalna! Twoja polskość święta!   Tu na ziemi śląskiej, Przed wiekami, za Piasta, Żyło polskie plemię W dobrach wiejskich i miastach. Żyli chłopi, szlachta i hrabie, Dopóki nie podbili ich Szwabie.   W dawnej Polsce przed laty, Gdy chciały rządzić światem Miłe bracia bliźnięta, Bóg zajął się jednym bratem, Co z drugim, nie pamiętam.   Ktoś powiada dla PAP-u, Żem prostak, bom schamiał. I jawnie żąda bym "śląskość", Z szwabstwem nie utożsamiał.   Ja dobrze wiem swoje, Co je moje, a co zza Odry g*i. Tego uczy od wieków Historia i wiara publiczna. Nie przyjmuję wytyków, Że moja opinia skandaliczna.   Czy cię to mierzi, czy złości, Przekażmy potomności, Iż "śląsk...