Posty

Rozstrzygnie sąd

  Był płot, pałac i tłum. A on był dumny jak paw na gumnie. W głowie szumiał mu rum, Więc czynił i wrzeszczał nierozumnie. Nacierał, forsował zagrodę, Miał wszystko i wszystkich gdzieś. Krzyczał, wzywał: chodźcie z narodem! A ty pajacu z pałacu, w d… mi wleź. Bez ludzkich hamulców, bez kultury. Żadnych ostrzeżeń i uwag. Stróż porządku - dureń, Ubek, ZOMO, komuna. Wrzawa, rwetes, pyskówa. Naciera wataha na służby. Przeszkody z płotu forsuje, Szarża poselska silna się czuje. Ludziska patrzą: któż by to któż by? Czyżby to piskie szczuje? Siła mięśni, gęby rozdarte, Ręce do płotu przywarte, Nogi do góry zadarte, Czerwone w nerwach twarze. Tak pragną składać hołdy, I kwiaty, idolowi Leszkowi, Wyznawcy i politycy PiS czołowi, Na przypałacowym trotuarze. Wtem wielka wrzawa i brawa, Ktoś pokonał przeszkodę płotu. Ruszyła szarpanina z idiotą, Który ma gdzieś przepisy prawa. Wściekła wymiana słów, Padają pogróżki groźnym głosem. Obyś człeku był zdrów, I uszedł z prostym nosem. Nie ma k...

Z raportu ku przestrodze

  Motto: Kultura nas pokrywa Dobroczynną warstwą, Lecz czy starczy na wszystkie Chamstwa za lekarstwo? (J.I.Sztaudynger)   Czy ktoś cię szarpnie przyjaźnie, Czy kopnie zdradziecko, Ty nie daj się drażnić. Nie bądź dziecko! Oddaj mu "opcją niemiecką"! Niech wie, niech pamięta. Twoja polskość nienaruszalna! Twoja polskość święta!   Tu na ziemi śląskiej, Przed wiekami, za Piasta, Żyło polskie plemię W dobrach wiejskich i miastach. Żyli chłopi, szlachta i hrabie, Dopóki nie podbili ich Szwabie.   W dawnej Polsce przed laty, Gdy chciały rządzić światem Miłe bracia bliźnięta, Bóg zajął się jednym bratem, Co z drugim, nie pamiętam.   Ktoś powiada dla PAP-u, Żem prostak, bom schamiał. I jawnie żąda bym "śląskość", Z szwabstwem nie utożsamiał.   Ja dobrze wiem swoje, Co je moje, a co zza Odry g*i. Tego uczy od wieków Historia i wiara publiczna. Nie przyjmuję wytyków, Że moja opinia skandaliczna.   Czy cię to mierzi, czy złości, Przekażmy potomności, Iż "śląsk...

W klimacie wyborów

  Już za pół roku wybory, Więc na zakupy pędzą Donki, Grześki, Waldki, Kaczory. Do sklepów dalekich Od swoich chat jadą, Z telewizją i wielką paradą.   Łażą, snują się między półkami. Zagadną kogoś czasami, Aby bajdurzyć ze swadą: Oj, źle, źle panie z cenami!   Robią z cen dym i swąd, Rżną głupa, że wszystko przez rząd. Wyborcom chcą się Przymilać i muskać, Kopać Platformę i Tuska.   Licytują się posły, Kto chodzi do drogich, A kto do sklepów dla ubogich. Tylko my, szarzy biedacy, Wiemy gdzie iść, bo taniej, A gdzie kupują cwani Nadziani politycy, Polacy. Poszedł raz Jarek Z koszykiem w dłoni Do spożywczaka, A za nim Szydło, Mariusz i Adam gonił.   Poszedł żeby być w TiVi, Nawybrzydzać i się skrzywić Na mydło i powidło, Bo mu to wszystko zbrzydło.   Patrzy na ceny ze wstrętem, I na rząd i premiera z prezydentem. Patrzy na półki,wytrzeszcza gały, Dziwi się i gada: - Jak my rządzilim, Podnosić cen nie dałem! Dziś gada: gad z tego gada, Donka. Dla bogaczy skle...

Bajka współczesnego Giganta

W minionych dniach mieliśmy wysyp twórczości dziennikarskiej najwyższych naszych polityków. Premier Donald Tusk pisał o swoich dokonaniach w pracy dla kraju i planach na przyszłość. A prezes PiS, z zacięciem satyryka politycznego i komentatora, odniósł się do treści artykułów premiera. Na motywach tych opinii, powstała bajka, w której zawarto cytaty wypowiedzi prezesa. Bajka współczesnego Giganta Za górami, za lasami, Na wysokiej górze, Gdzieś hen pod lasem, Gdzie pośród skał, Gąszczy zarośli i drzew, Krążą jastrzębie i legend masę. Tam stoi stary zamek, Skąd płynie cichy śpiew:   - Hej! Idę se przez życie! Samotnie jak drań stary. Na ogół budzę się o świcie, Nocami gnębią mnie koszmary. - Ochocze mam zamiary. Premierem muszę być i basta! Jeszcze tylko miesięcy parę. I będę. Daję temu wiarę! Rym, cym, cym, Tra, la, la, Premierem będę ja!   Do zamku od wieków parł. I teraz, Niejaki Gigant pcha się, jak pchał. Nerwy Giganta trud życia zżera, Pasmo nieszczęść, które ma, jak miał...

HODOWLA

  Motto:   Na naszej swojskiej glebie Najbujniej nam zakwita: Rzeżucha, szczaw, pokrzywa I szuja pospolita. (Ryszard Brudziński)   "Nielegalne kwiaty, Zakazany krzyż!" Czary, mary. Nie bredź, stary! A kyż, a kyż, a kyż!   Raz pewien polityk Miał przypływ słów spory, Więc wykrzykiwał Jak w marcu wieczorem, Płonące znicze i żywe kwiaty Niszczyły służby miejskie, Złoczyńcy, nicponie, psubraty!? Wkurzony, nadęty, Jak Tadzio święty, Klnie w ciszy i list pisze, Mariusz, do prezydent stolicy. Niech się z tego rozliczy.   Za Smoleńsk premier odpowie. Za podział wizyt także. To kłamca, fałszywy człowiek! Z Ruskimi spisek uknuł, a jakże! Wykrzyczę, co mi na język Przyniesie dziś ślina. PO to jedno wielkie draństwo. Hańba! Zdrada! Zaprzaństwo! Kto te "winy"wypomina? - Minister Antoni, mili państwo.   Zna teorię o zamachu. Wie skąd mgła szła I skąd źródła spisku przyszły. Widział hodowlę morderstwa, Odkrył Tusko-ruskie zamysły, Jak też MAK-owskie oszczerstwa. Wodzi z J...

Ale cudo Jolka z ludu

  Po długich miesiącach tarć wewnątrz rządu i sporach z opozycją, 8 marca br. koalicyjna Rada Ministrów przyjęła nowelizację przepisów o OFE. Uszczęśliwiona tym, minister pracy Jolanta Fedak powiedziała: "Ta ustawa to sukces rządu wynikający z tego, że koalicja była zgodna". Koniec końców wiemy, że to nie tyle sukces rządu, co minister Jolanty Fedak. Po krzyżu dostał minister Boni, którego projekt ustawy, korzystniejszy społecznie, trafił do kosza. Dlatego minister Jolantę Fedak okrzyknięto <MATKĄ SUKCESU>.   Ale cudo Jolka z ludu   Motto: Przyjrzałem się tej Ewie - Niech jabłko wisi na drzewie! (J.I.Sztaudynger) Kiedy Jolka była cicha, Gdzieś w ustronnym Krośnie, Nikt nie myślał, do licha, Że coś takiego z niej wyrośnie. Taki sobie urzędas w gminie, Niby sekretarz, ale niecnota. Czekano, kiedy noga jej się powinie? Wszak Jolka to miernota. W wyborach do Sejmu przepadła, Podobnie też do Senatu. Siniała w nerwach i bladła, Myślała: siedzę w kręgu wariatów. Choć była ...

Jeden a nawet dwóch

  Jest ich dwóch. Jeden ma żonę i córki dwie, Drugi nie ma ich. Nie. Ma za to wielki brzuch.   Jest też innych dwóch. Jeden się mieni prezesem, Drugi szpanuje z kretesem, Bo to prezesa duch.   Zaś całkiem innych dwóch, Co razem w piłkę grają, Teraz się do się źle mają. Wszak jeden z nich, Jak niesie słuch - Fałszywy druh.   A Paweł i Marek To zgrana jak dwie bile, para. Choć jeden z drugim się starał, Wódz nie dał w to wiary. Uznał, iż grali nie w tej klasie, Wyrzucił ich obu naraz. Dziś grają na scenie Obok pięknoustej Asi I siedzą w PeJoteNie. Wódz, jak pasł się, tak pasie.   Grzesiek ma noty wysokie, Idące wprost do nieba. Sięga wysoko wzrokiem, Pragnie się tam dokolebać. Tam, gdzie byli kaczory. Musi wpierw wygrać wybory. I musi rozprawić się z Rychem, (Oj, z nim ma zagrychę). Rychu zbyt pewny siebie, Wszędzie pcha się. Siedzi w telewizji, radiu i prasie. Trza go wykopać do czarta, Niech gdzie indziej brzuch pasie.   A drugi Grzechu Też nie bez grzechu....