Posty

Musisz być premierem

  O, Ty! Co jesteś Biskupów pieszczochem I ojca Tadzia. A niech Cię bratanica Madzia…   Nam po Twym bracie Ciekły łzy jak grochy A Ty nawet jednej żeś nie stracił. Wiatr na gruzowisku groźnie grał, Ty żeś jak posąg chłodny stał I w grozie lasu groźby słał.   W geście przyjaźni Premiera Putina, Kiedy utkwił premier nasz, Ty nie chciałeś gestu współczucia, Miałeś kamienną twarz. Nie dochowałeś zasad mamony, O, pardon! Masz swoje bon tony. Wtedy i dziś jednaką nutę grasz, Serwując te same androny, O wrogim Tusko-ruskim uścisku, O mgle, zamachu, spisku.   Tkwisz wciąż w ciasnej pętli Morderczej masy podejrzeń, złości, Obłudy, szczucia i kłamstwa tyle… Gromisz i gonisz wrogów w koło, Ciągle ich masz mnogo, I nie dasz wrogom Spokoju, ni chwili, Więc im na nerwach grasz. W bagnie awantur cel swój masz I czujesz się z tym błogo. Kłam, więc, łgaj, Wal w twarz, strasz! I idź tą wrogą drogą!   Dążysz do celu Odważnie, śmiało, Głośno, podstępem, po trupach. Chce...

Prosta rzecz – idźcie precz!

  Motto: O, Wy! Którzy chcecie ode mnie Mięsa i krwi Niewinnych ministrów I ich świętych żon - Poszli won! (Marian Załucki)   Sejm zieje nienawiścią, Dwie partie prawicy Leją się, czym mogą. To dla lewicy z korzyścią - Grześ zaciera dłonie - W zwycięstwie mu pomogą.   Prezes grzmoci premiera, Premier ciosy odpiera. Prezes: tracimy wolność! Czujność! Godności brak! Hańba! Kłamstwo! Zaprzaństwo! A, niech to jasny szlag!   Miała być debata - Nastała trwała bitwa. Jedni, że to banda, Drudzy – że zakała i sitwa. - Polska sprzedana! - Rosja nami włada! - Prezes powiada. Och, potrzeba by bata Na te skurczybyki I wychłostać nim pół „świata” Polskiej polityki.   Przyznaję, Moi Mili, Będę tu otwarty i szczery: Ruszyła polityczna gorączka I gonitwa za premierem. Są gotowi gonić go Po śniegu na nartach, Pociągiem i rowerem - Jarek, Mariusz, Jacek, Elka, Beata I Zbychu zwany zerem.   Przez smoleńską tragedię, Przez krzyże pod Pałacem I marsze z pochodn...

POKŁOSIE RAPORTU MAK

  Była styczniowa środa. Emocje nie znały granic! W nerwach, na dzień ten, czekano. Niestety, nerwy nie zdały się, na nic! Moskwa, konferencja, Anodina. Komisja międzynarodowa MAK - Dziennikarzom raport referowano. Coraz mocniej nam na nosie grano. A, niech to jasny szlag…   Wkrótce leci w świat Wieść, która z nóg powala. Nie rozbierze pies, ani sobaka, Czemu wieść taka. Za tragedię smoleńską Winę ponoszą nasi: Pierwszy Pasażer I generał Błasik. Nie wiadomo, Który po ile? Wiadomo, ile generał Miał promili.   Były poseł – zgred, nie zgred - Napisze na blogu wnet: „Na pokładzie wszyscy pili, Atmosfera była bojowa. Wszyscy nas ośmieszyli… Spoczęli na Wawelu, nie w rynsztoku, A tam należało ich pochować”.   Posłanka, z gadką śląskiej przekupki, Na konferencji wywala: - Rządzący jak głupki, Nie uchronili młota ani kowala. I władzom ostro przygrzała: - To był medialny strzał W tył głowy generała!   Polska ze szczęścia oniemiała, Gdy premi...

KATASTROFA

  Dla jednych problem To many many, Dla innych - katastrofa. Jarek miał takie plany, By katastrofą przebić Kłopoty finansowe Madofa.   Tego jeszcze nie było - Jak świat światem - Przebił, więc przypadkiem, Podsmoleńskim upadkiem Samolotu z bratem.   I tego też nie zna świat: Na Wawelu leży brat A w Warszawie - grób jego. Tam królowie go strzegą A tu - Jarek z kolegą…   Przez przypadek czy traf - Kancelista, czyli graf, Niejaki Jakub Opara, Dziś mocno się stara, Dumając – warto – nie warto - Odkryć straszną rzecz? Warto premiera zohydzać, Wcześniej odkrytą kartą Przez innego widza. Buszuje w pokładach pamięci, I snuje o smoleńskim lotnisku, Po dziewięciu miesiącach blisko, Opowieść straszną o prezydencie: Leżał na niebieskim brezencie Dwanaście godzin w błocie…   Och, moi złoci. Mój wspaniały narodzie! Czy on był godzien? Leżeć w błocie? Czemu nie był Okryty biało-czerwoną? Wytykam to hienom i wronom. Wyrzucam nieludzkim Ruskom! I polsko-r...

Gadanie - paplanie

  O, ty! Co stałeś tam, Gdzie stało ZOMO! A my staliśmy tu, Gdzie teraz. Nie wierzysz im, Nie kłaniasz się nikomu, Chyba, że temu od „zera”… Każdy, kto nie z tobą - Ten wróg, bandyta, agent. Rozmawiasz tylko z sobą, Przykładasz do tego wagę. Gadasz czasami nocami, By czas się nie dłużył - I raz do roku ze Zbychem - W partyjnym biurze…   Przez gierki, gry i zadry, Przez zawiść, nienawiść i złości, Oszczerstwa i świństewka - Ciągle zła myśl cię męczy i żre… Ścigasz, więc wrogów bez litości Bo w głowie kipi ci śpiewka, Że brata zabiło KGB.   Ścigasz Bronka i Donka Za ich przewiny smoleńskie, Drażnisz Radka i Bodzia Za przyjaźnie okropieńskie - Z Angelą i ruskim Wołodzią. Oskarżasz ich, że gniazdo polskie Kalają, czyli po naszemu świnią I oddali Polskę w kondominium.   Wiesz, kto winien katastrofy, Kto mgłę rozpylił w lesie, Komu strzelali w łeb, by dobić, Co las smoleński niesie I co w tej sprawie Donek robi, Oraz prezydent tańczący jak kuk...

Będzie świętym?...

  Motto:   Prawda w oczy kole, A, więc kłamstwo wolę. (J.I.Sztaudynger)   Siedzi pszczółka na kwiatku Spija pyłki miodne A w sejmowych fotelach Siedzą trutnie wyrodne. Pszczółka znosi do ula Słodki nektar kwiatowy, Wredne trutnie leniuchy Mają oczka niezdrowe. Pszczółka ledwo się kiwa, Bolą nóżki, ciężka praca Życie jej skraca; Pijak zaś - z wódki i piwa, Stojąc - się zatacza A truteń poseł - z dopalacza…   Pewnego posła duma uniosła I nosi go jak cholera, Ambicja zaś mu tak urosła, Że aż dosłownie go rozpiera. Od Żoliborza, poprzez Wiejską, Nosi go ciągle tak samo, Więc psychę ma rozstrojoną A pod czapką coś nie tak gra mu.   Na tle Smoleńska idą nawroty, Nawraca tamże bez ustanku, Niby normalne to u sieroty. Czy w szarych k. ma manko? Onże sierotą nie jest jeszcze! Żyje wszak mama i Jola żyje… Karci, poucza, jątrzy, wrzeszczy, I na kolegów leje pomyje.   Talent ma tenże truteń Do swarów i pochodów, Dla dobra narodu… Oświetla się też cza...

NIE PODAM RĘKI

  Motto:   Obudziłem się rano i wydawało mi się, że jestem w chmurach. A tu rzeczywistość ponura. (Graham Masterton)   Gdzieś hen – w dalekiej krainie, Gdzie stoi Wawel i Wisła płynie, Gdzie ludzie dość mają krzyży, Gdzie gość nie poda ręki, Wszak nie chce się zniżyć; Gdzie jeden chce pomnika A drugi obelisku do nieba - Tam naród ogarnia panika… Ludziska dumają w lęku, Jakby się tego jednego nie bać?   Ten jeden rzekł był raz: Prezydent źle wybrany, Powstała wyborcza pomyłka. A premier – ten skubany! - Jemu w głowie jedynie piłka!... Prezydent bez charyzmy, Bez atencji i szacunku A premier z atawizmem… Ojczyzna ginie! – Ratunku!   Tylko jam jest godzien; Mam wolę, zasady i siły, Jam popularny w narodzie! Znów będę dobry, spokojny, Zmieniony, cichy, miły; I tu nad wyraz będę szczery: Wstrzymam polsko-polską wojnę, Kiedy zostanę premierem.   Byłem przecież. – Dobrze wiecie. Rządziłem nawet dwa lata. Pod moją ręką będziecie ...