Posty

ŚMIGUS-DYNGUS

Gdy zakwilą ranne ptaszki w drzwi zastuka poniedziałek zaczną się z wodą igraszki potrwają godziny całe Dzisiaj miarka się przeleje przez psikawki i wiaderka raz do roku tak się dzieje prym wiedzie wody butelka śmigus-dyngus się nazywa obrzęd ten co roku kusi i każda istota żywa trochę oblana być musi dżentelmen z perfum flakonem zaczai się gdzieś cichutko pokropi panią z fasonem zrobi się jej milutko lecz też i tacy bywają ostatnio często się zdarza co wiadrem całym chlustają to przeziębieniem zagraża więc postępujmy z umiarem w ten poniedziałek lany bo nie jest żadną karą ten obrzęd oczekiwany a jest też tak czasami gdy chmurzą się niebiosa że zamiast wiaderkami deszcz leje z ukosa w każdej fajnej postaci świąteczne polewanie tradycja wiele znaczy i niech już tak zostanie. Autorka: Lucyna Mróz-Cieślik

TEORIA WIELKANOCNEGO ZAJĄCZKA

Zawsze się mieszam i plączę, Gdy syn mój dowiedzieć chce się, Skąd się świąteczny zajączek Wziął w wielkanocnym okresie. Skąd przez makowce, pisanki, Babki, rzeżuchy sękacze, Kurczęta, palmy, baranki, Zając kłapouch skacze. O, długo tłumaczyć bym musiał, Ze wstydem i z wypiekami, Że zając to symbol tatusia Na parę dni przed świętami. Że biedny, że wystraszony, Że zagoniony, jak zając Ucieka spod ręki żony Po mieście kulawo kicając. Czy ze zmęczenia się słania I czasem przykuca na słonku, Bo się go z domku wygania, Bo tatko przeszkadza w domku. Bo pod nogami się pęta, Bo mak wyżera z donicy, "Więc kiedy nadchodzą święta, To tatuś jest na ulicy. Dostaje tam od mamusi W łapkę z 20 złotych... I to mu wystarczyć musi Na kino, palenie i koty. Na jezdni i po chodniku, Na rynku i przed sklepami Mnóstwo nieszczęsnych samczyków Łazi smutnymi stadami. I żeby sobie dowieść, Że oni rządzą tym krajem, Co chwilę ci smutni panowie Się tytułują nawza...

WIELKANOCNE KURCZĘTA

Trwają długie debaty nocne Skąd się wzięło kurczę wielkanocne? Skąd ta ledwie co wykluta kurk Przy święconem stroszy żółte piórka? Może to jest oznaka dla ludzi Że już wiosna, że przyroda się budzi? Może kura nam zrobiła niespodziankę, Bo o tydzień przenosiła pisankę? Może to piszczące maleństwo Wieści żółte niebezpieczeństwo? Może to są rezultaty twórcze Nazbyt częstych okrzyków "O kurcze"? Ja rozumiem, baranek, zajączek, Ale czemu kurczę się tu plącze? Tu rzeżuchę uszczknie, lub wątróbkę, tam na czysty obrus zrobi kupkę, Chce pić wodę, trafia na żubrówkę, Potem łapką się trzyma za główkę, I przewraca się po stolikach Ptak z gatunku gallus domestica, Niewyraźny etymologicznie, Podejrzany ideologicznie. Aż dopiero pan profesor Dreptak Pierwsze ścieżki w tej dziedzinie przedeptał, Dowiódł bowiem, iż owe kurczątka Są symbolem kurczów żołądka! Fakt, że Polak się na święta obżera, Że go potem pogotowie zabiera, A czasami to nawet policja, Taka u nas narodowa tradycja! Tak więc...

JAGIENKA I ORZECHY

Żyła raz jedna panienka Która zwała się Jagienka; Wiele z niej było pociechy, Bo tłukła pupą orzechy. Opisał ją, że jest taka, Sam pan Sienkiewicz w Krzyżakach. Wpierw żyła w cnocie jak mniszka, A potem wyszła za Zbyszka. I wiodło im się chędogo, Chociaż, niestety, ubogo, Bo się pokończyły wojny, Zaczął się okres spokojny, A rycerz - rzecz znana wszędzie - Żyje z tego, co zdobędzie. Ruszył więc Zbyszko konceptem I wpadł na taką receptę: Przywiesił na bramie druczek, Że tu się orzechy tłucze I od każdego orzecha Zgarniał taryfę do miecha. Laskowy orzech maleńki To nie problem dla Jagienki; Mogła za jednym przysiadem. Stłuc całe pół kilo zadem, A gdy dorwała fistaszka Zostawała z niego kaszka. Niewiele też większej troski Przysparzał jej orzech włoski. Aż raz przybył jakiś młokos, Przywożąc z Afryki kokos, I zwrócił się do Jagusi, Że mu tę rzecz roztłuc musi. Spłoniła się żwawa młódka, Wzięła dech, napięła udka, Pomodliła się przelotnie I w ten kokos jak nie grzmotnie! Niestety twarda s...

KU WIOŚNIE

Ma się już ku wiośnie, Dmie ciepły wiaterek, Wkrótce nam wyrośnie Rzepka i selerek. Kolorowe kwiatki Będą klomb okalać I córka sąsiadki Wyjdzie się opalać. Siądzie na leżaku W mini lub bikini I będzie ją z krzaków Podglądać Puccini, Ale nie Giacomo Tylko Jan Bazyli Z sąsiedniego domu, A właściwie willi. Jana Bazylego Podgląda natomiast Kociutko z kolegą Co się wabi Wdowiak. Bowiem chcą go wspólnie wysadzić z posady Za - mówiąc ogólnie - Niezdrowe zasady. Wdowiaka z Kociutką Też na szaro zrobi Pielący w ogródku Trypućko Zenobi. Zenobiego - cizia Superfajczak Fela, Felę - sierżant Miziak, Jego - ksiądz Chudzielak. Ja zaś pooskarżam Księdza Chudzielaka Że zamiast brewiarza Czytuje Balzaka. Dzięcioł puka w sosnę, Rośnie niezabudka... Łatwiej nam na wiosnę, Gdy wszyscy w ogródkach! Andrzej Waligórski

WALCZYK ŁAZIENKOWY

Gdy masz nerwy stargane, Życie masz nieudane Gdy bezbronny się czujesz i miękki Nie na korty i bieżnie I do dusznych knajp też nie Tylko udaj się wprost do łazienki Bo w łazience lśnią kurki, Błyszczą krany i rurki Ci wygrali, co właśnie tu uszli Tutaj możesz jak kotek Igrać wśród mydeł, szczotek, Z umywalki korzystać i z muszli I raz i dwa i raz i dwa Z umywalki korzystać i z muszli Spuść w łazience firanki, Drzwi zatrzaśnij na zamki Swych kompleksów się pozbądź i masek Zrzuć czym prędzej ubranie I spójrz w lustro kochanie Jaki z ciebie ładniutki golasek! Ot, już w wodę cieplutką Wsuwasz łydkę i udko Grzęźniesz, więźniesz W rozkosznej kąpieli Lecz pohamuj oskomę, Przedłuż miły ten moment Słodką chwilę siadania w kąpieli! I raz i dwa, i raz i dwa Słodką chwilę siadania w kąpieli! Już objęła cię woda, Mydło marki "Uroda" Efektownie się pieni w twych lokach Teraz mógłbyś w swej wannie Trwać już tak nieustannie A za drzwiami niech mija epoka! Niech tam burze i wojny, Ty w łazien...

DZIELNY FRANIO

Kumplem był na medal Franek ze wsi Smyki Póki nie wyjechał Ciul do Ameryki. Ma za Wielką Wodą Od wojny kamrata Który go zaprosił Żeby liznął świata. Wtedy cała wiocha Uśmiała się szczerze Bo on chciał do Stanów Jechać na rowerze. A kiedy mu sołtys Pokazał gdzie USA To stwierdził, że weźmie Od dziadka Ursusa. Taki to był osioł Z garbatego Frania A dziś – po powrocie Jest nie do poznania. Po dwudziestu latach Wrócił odmieniony Dziwne, że samotny Bez dzieci i żony. Jakoś śmiesznie mówi Z wysoka, po pańsku Ubiera się również Po amerykańsku. Klatę sobie goli I w solarium siedzi Przestał też co piątek Chodzić do spowiedzi. Żona Józka Pupy Widziała w niedzielę Jak pod sklepem palił Jakieś dziwne ziele. Podobno jak wciągał W siebie obłok cały To mu na pół metra Wyłaziły gały. A gdy już wyjarał Kilka cygaretów Zaczął się jak kocur Łasić do facetów. Do kumpla miał mówić Mój drogi Andrzeju Jam nie żaden Franio Lecz kowbojek Geju. Dopiero po czasie Gość po szkołach z miasta Wyjaśnił, że ...