Walory zdrowotne przytulania

Poprawia zdrowie. https://www.google.com/url?sa=i&source=web&rct=j&url=http://pacjent.gov.pl/aktualnosc/przytul-sie-na-zdrowie&ved=2ah Przytulanie poprawia zdrowie fizyczne i psychiczne, poprzez obniżanie poziomu stresu oraz stymulowanie wydzielania hormonów szczęścia. Wpływa na organizm i psychikę. Redukuje stres: Obniża uścisk i poziom kortyzolu (hormonu stresu) we krwi oraz zmniejsza ciśnienie tętnicze i tętno. Hormony szczęścia: W czasie bliskości organizm wydziela oksytocynę („hormon miłości”), serotoninę, dopaminę oraz endorfiny, które poprawiają nastrój i łagodzą ból. Lepszą odporność: Mniejszy poziom przewlekłego stresu, wzmacnia układ immunologiczny, co zmniejsza ryzyko infekcji (AI). Spokojny sen: Przytulanie przed snem pomaga się rozluźnić, ułatwia zasypianie i poprawia ogólną regenerację. Większe poczucie bezpieczeństwa: Dotyk buduje zaufanie w relacjach, redukuje lęk oraz łagodzi poczucie samotności. Możesz dowiedzieć się więcej na ten temat, odwiedzając oficjalne informacje na pacjent.gov.pl. Jak długo powinien trwać uścisk, aby przynieść najlepsze efekty. Ile uścisków dziennie zalecają psychoterapeuci. Daj mi znać, co Cię interesuje! biomed.org.pl. Jak przytulanie wpływa na Twoje zdrowie i pracę Twojego serca?... Jaki wpływ ma przytulanie na nasze zdrowie? Przytulanie powoduje spadek wydzielania kortyzolu, hormonu stresu. Badania wskazują, że... pacjent.gov.pl. Przytul się na zdrowie| Dobry dotyk: pomaga się uspokoić i odprężyć, wzmacnia więzi, obniża ciśnienie krwi, obniża puls, przyśpiesza bicie serca... Aby uzyskać poradę medyczną lub diagnozę, skonsultuj się ze specjalistą. Psychologia Co wiemy na temat przytulania? 6 naukowych faktów Katarzyna Margielska. 21 stycznia 2022. Dotyk rozwija się w łonie matki, jako jeden z pierwszych zmysłów. Dla niemowląt i małych dzieci, czułość i kontakt fizyczny, jest naturalną potrzebą. Przytulane dzieci lepiej się rozwijają, rzadziej płaczą, mają większą pewność siebie. Dotyk rozwija się w łonie matki, jako jeden z pierwszych zmysłów. Dla niemowląt i małych dzieci czułość i kontakt fizyczny jest naturalną potrzebą. Przytulane dzieci lepiej się rozwijają, rzadziej płaczą, mają większą pewność siebie. Przytulanie wycisza emocje, poprawia samopoczucie, wpływa korzystnie na układ nerwowy. Jest nam na tyle niezbędne, że osobom, które żyją samotnie i nie doświadczają ciepła oraz dotyku na co dzień, zaleca się posiadanie psa lub kota – zwierzęta domowe mogą w jakimś stopniu ten brak zrekompensować. Czy jednak wszyscy go odczuwają? Może nie każdy chce być przytulany? Niewątpliwie są jeszcze rzeczy, których możemy o p rzytulaniu nie wiedzieć… Poniżej kilka zebranych ciekawostek. Jak córka jest uległa, to zatrzymuje się w emocjonalnym rozwoju. Aktywność półkul mózgowych wpływa na sposób przytulania się. Przytulamy się do drugiej osoby konkretną stroną ciała, w zależności od poziomu emocji, jaki aktualnie posiadamy. Naukowcem specjalizującym się w zagadnieniach neurologicznych, który zbadał to zagadnienie jest dr Julian Packheiser, biopsycholog z Uniwersytetu w Bochum. Według jego badań zwykle przytulamy się prawą stroną ciała, która podlega lewej półkuli mózgu, odpowiedzialnej za język (i ten rodzaj komunikacji). Jednak w przypadku silniejszych emocji mamy tendencję do przytulania się lewą stroną ciała – wówczas działa prawa półkula mózgu, która związana jest z naszymi emocjami. Czy kobiety i mężczyźni zawsze komunikują te same uczucia poprzez przytulanie? Okazuje się, że nie do końca. W eksperymencie przeprowadzonym na De Pau w Univercity (Greencastle, Indiana) ludzie dostali za zadanie komunikowanie emocji w parach. Odbiorcy uczuć mieli zasłonięte oczy, żeby nie widzieć wyrazu twarzy drugiej osoby i dzięki temu mogli skupić się na dotyku. Ci, którzy dotykali, mieli, poprzez dotyk, komunikować osiem różnych emocji: złość, strach, obrzydzenie, wdzięczność, radość, miłość, smutek, sympatię. Poprzez przytulanie ludzie najczęściej komunikowali miłość, ale także sympatię, radość, szczęście – tutaj mężczyźni i kobiety byli „zgodni”, co do sposobu wyrażania uczuć. Ciekawe jednak, że tę samą formę komunikacji, wybierali mężczyźni, kiedy chcieli przekazać swój smutek – i to zdecydowanie różniło obie płcie, ponieważ kobiety nie wyrażały smutku, poprzez przytulanie. Autopromocja Przytulanie uspokaja w sytuacji stresowej – to wiemy. Ale warto wspomnieć o jednym z badań, które prowadziła Karen Grewen z Uniwersytetu Karoliny Północnej. Badaniu poddano osoby, mające wygłosić przemówienie i podzielono je na dwie grupy. Połowa badanych, przez 10 minut przytulała się w parach przed wystąpieniem. Jak się okazało – „wyprzytulane” osoby, dużo lepiej radziły sobie ze stresem, co można było stwierdzić, poprzez zmierzenie ciśnienia krwi w obu grupach. U tych, którzy nie doświadczyli przytulania, u nich ciśnienie było zdecydowanie wyższe. Przytulanie stymuluje układ immunologiczny i łagodzi przebieg infekcji wirusowych. Udowodnił to znany amerykański psycholog Sheldon Cohen. Prowadził on eksperymenty z trójką innych naukowców, gdzie badana była podatność na infekcje wirusowe. Naukowcy przeprowadzili w pierwszej kolejności badania wśród uczestników, które polegały na mierzeniu dwóch różnych kwestii: jak często i jak długo osoby się przytulały, a także jak często przeżywały konflikty interpersonalne. Następnie uczestnicy badania byli narażani na działanie wirusa, który powoduje przeziębienia, a ich stan zdrowia był stale monitorowany w kwarantannie (aby wyeliminować inne czynniki). Okazało się, że częste przytulanie stymulowało produkcję hormonów, mających wpływ na system odpornościowy. Udowodniono, że ten rodzaj czułości, zmniejsza intensywność infekcji o 32%!... Dotyk nie jest zarezerwowany tylko dla małych dzieci. Jego potrzeba nigdy nie zanika. Także u nastolatków, czy dorosłych. Przytul mnie mamo! O dziecięcej potrzebie dotyku. Przytulanie powoduje wydzielanie dużej ilości oksytocyny, zwanej „hormonem miłości”, „hormonem przywiązania”, a także „naturalnym antydepresantem” – tego rodzaju badania prowadziło wiele ośrodków naukowych, m.in. Uniwersytet San Diego w Kalifornii, Princeton i Uniwersytet Wiedeński. Trudno o nich nie wspomnieć, choć te informacje są już powszechnie znane. Im większą powierzchnią ciała się przytulamy, tym więcej neurotransmiterów uwalnia się do krwi. Oksytocyna – chemiczny neuroprzekaźnik – określana jest również, jako hormon więzi społecznych, czy hormon „macierzyństwa”. Uspokaja nas, zmniejsza poziom lęku, bólu i wpływa na wzmocnienie relacji. Warto dodać, że przytulanie stymuluje też wydzielanie innych hormonów szczęścia: dopaminy, serotoniny i endorfin, a jednocześnie wpływa na obniżenie poziomu kortyzolu (hormonu stresu), we krwi. Dlaczego niektórzy nie znoszą przytulania? – Znaczenie mają tutaj czynniki biologiczne i kulturowe. Oprócz tego, że przytulanie ma wartość biologiczną (dla naszego zdrowia), jest również ważnym aspektem kulturowym. Ale co było pierwsze: jajko czy kura? Okazuje się, że te dwie kwestie w pewnym sensie „przytulają się do siebie”. Jak wiadomo, akt przytulania drugiego człowieka może mieć różne znaczenia w poszczególnych kulturach. Niektóre z nich słyną z tego, że ludzie nie są skorzy do okazywania sobie czułości, przez dotyk czy przytulanie. Badaczką, która analizowała wpływ kultury i pochodzenia środowiskowego, na gest przytulania jest psycholożka Darcia Narvaez. Prowadziła ona badania wśród osieroconych dzieci, dorastających w domach dziecka. Dzieci, które nie doświadczały ciepłych gestów, takich jak przytulenie, wcale ich nie poszukiwały. Zamiast prosić o taki sposób fizycznego kontaktu, wręcz odmawiały go. Okazało się również, że organizmy tych dzieci produkowały mniej oksytocyny (do czego były jakby „przyzwyczajone”). Badanie pokazało więc ciekawą rzecz. Otóż osoby, które często są przytulane, potrzebują częściej tego rodzaju dotyku, ponieważ organizm sam się o niego upomina. Z kolei u tych, którzy nie doświadczają fizycznej czułości, nie wytwarza się ten rodzaj, „pożytecznego koła”. Wydaje się więc, że nieprzytulanie się w pewnych krajach czy w różnych środowiskach, ma wymiar nie tyle kulturowy, co biologiczny, prawdopodobnie podłoże jego „braku” jest biologiczne, a jednocześnie wzięło się kiedyś, z niedostarczania dzieciom, pewnych gestów i zachowań. Każdy, niezależnie od płci ma różną potrzebę bliskości w zależności od naszej historii dotyku pierwotnego. Potrzebuję, żebyś mnie przytulił. Jak ważny jest dotyk w związku? Share on Facebook Send on Messenger. WYDANIE DRUKOWANE Sposób, w jaki się żegnasz, mówi o tobie więcej, niż powitanie. Psycholożka wskazuje zdanie, którym żegnają się, eleganckie osoby. Jak rozpoznać złego człowieka? 6 zachowań, których nie powstydziłby się prawdziwy nikczemnik. Jak jednym zdaniem „zgasić” wścibską osobę? Technika lustra to inteligentny sposób na bezczelne pytania. Jak rozpoznać, że ktoś zamiast „naprawdę żyć” jedynie próbuje przetrwać? 10 oznak funkcjonalnego zamrożenia. Jak powinien zachowywać się mąż wobec żony? Psycholog obala popularny mit o miłości. Jak powinien zachowywać się mąż wobec żony? Ta jedna zasada ratuje małżeństwa przed rozwodem Clint Eastwood ma 96 lat i nie lukruje starości. Tych 5 zasad, pomaga mu dobrze żyć, mimo upływu lat. Byliśmy na OFF Festival i już wiemy, że za rok tu wrócimy. Czym zachwycił nas festiwal, pod artystyczną dyrekcją Artura Rojka? Dolinę Trzech Stawów ponownie wypełniła w ten weekend feeria dźwięków. Było międzygatunkowo, niesztampowo, momentami zaskakująco i przede wszystkim bardzo różnorodnie. Najlepszym podsumowaniem OFFa jest podróż, po brzmieniach, skrajnie od siebie różnych, która pozwala eksplorować alternatywną scenę muzyczną i poszerzyć swoje playlisty o nowych, wyjątkowych artystów. Dopełnieniem obrazu były strefy parterów, zaprojektowane tak, by dać uczestnikom miejsce do relaksu i chłonięcia muzyki oraz, żeby mogli skorzystać z przygotowanych atracji. To właśnie mieszanie gatunków i łamanie muzycznych schematów od początku było jednym z założeń festiwalu. Tegoroczny program rozłożył się na siedem scen, prowadząc publiczność od gitar i elektroniki eksperymentalnej, przez hip-hop i jazz, aż po artystów, których twórczość trudno zamknąć w jednej gatunkowej szufladce. W rozmowach z festiwalowiczami regularnie przewijał się też temat kameralności tego wydarzenia - i dla nas to jeden z największych atutów OFF-a. W przeciwieństwie do gigantycznych festiwali tutaj wszystko jest blisko. Kilka minut wystarczy, żeby znaleźć się pod kolejną sceną, zatrzymać się po drodze na jedzenie albo odpocząć w strefach partnerów. Dobrze zorganizowane punkty gastronomiczne i sceny, które jedna po drugiej przejmują muzyczną pałeczkę, sprawiają, że po festiwalowym miasteczku porusza się intuicyjnie i bez poczucia ciągłego pośpiechu. Zachwyty muzyczne Zachwyty nad organizacją to jednak nic w porównaniu z line-upem, który czekał na festiwalowiczów w tym roku. OFF po raz kolejny udowodnił, że na jednej imprezie można zestawić ze sobą największe nazwiska alternatywy, mocne gitarowe brzmienia, elektronikę, jazz i artystów dopiero budujących swoją pozycję. Piątkowym wydarzeniem, którego nie można było przegapić, był powrót The Flaming Lips. Amerykański zespół pojawił się na OFF-ie po 16 latach, a jego koncert przypomniał, że w tym przypadku określenie „show” naprawdę ma znaczenie. Monumentalne dmuchane postacie, konfetti, ogromne balony i eksplozja kolorów stworzyły widowisko niemal surrealistyczne, ale za całą spektakularną oprawą stał przede wszystkim bezbłędny muzyczny występ. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Magazyn Zwierciadło Subiektywna selekcja najlepszych koncertów na scenie ORLEN. Jedną z ważniejszych przestrzeni tegorocznej edycji była Scena ORLEN, na której przez trzy dni pojawili się m.in. Current Joys, Oklou, Earl Sweatshirt, Einstürzende Neubauten, Deafheaven, Clams Casino, Nu Genea czy Los Thuthanaka. W piątek zatrzymaliśmy się tutaj na Current Joys. Projekt Nicka Rattigana okazał się idealnym wejściem w ten charakterystyczny dla OFF-a stan lekkiego muzycznego zawieszenia: melancholijny, surowy, chwilami nostalgiczny, a jednocześnie niezwykle wciągający. To właśnie takie koncerty najlepiej pokazują sens tego festiwalu - przychodzisz z ciekawości, a wychodzisz z kolejnym nazwiskiem zapisanym na swojej playliście. W sobotę ta sama scena zmieniła klimat diametralnie za sprawą Oklou. Francuska artystka mistrzowsko poruszająca się na pograniczu ambient popu, dream popu i eksperymentalnej elektroniki, stworzyła aurę balansującą, pomiędzy snem a psychodeliczną hipnozą. Jej głos był tak intymny, że niemal otulał a muzyka stopniowo niosła coraz bardziej zasłuchany tłum. Ogromną rolę odegrała też fantastyczna oprawa wizualna koncertu. Operatorzy poruszali się za Oklou po scenie, śledząc jej ruchy, niemal krok w krok, a rejestrowany przez nich obraz, był na żywo wyświetlany na ekranach. Dzięki temu nawet na dużej festiwalowej scenie występ zachował coś niezwykle bliskiego i intymnego. Oklou zdecydowanie znalazła się na naszej liście, największych odkryć tegorocznego OFF-a. Atrakcje pomiędzy muzyczną falą: strefa chill i foodtrack ORLEN. OFF ma jednak tę zaletę, że atrakcje nie kończą się wraz z zejściem spod sceny. Pomiędzy koncertami w centralnej części festiwalu można było zajrzeć do stref przygotowanych przez partnerów festiwalu: skorzystać z fryzjera, zagrać w ping-ponga, kosza czy zrobić pamiątkowe zdjęcie polaroidem. Strefa ORLEN od wejścia zwracała uwagę magią kolorów i świateł, które idealnie wpisywały się w klimat wydarzenia. Na miejscu, można było odpocząć, złapać coś w food trucku Stop. Cafe, zakręcić kołem fortuny i zdobyć festiwalowe gadżety. Dodatkowo, ORLEN we współpracy z Teatrem Wilkim Operą Narodową, przygotował recital fortepianowy Marcina Pękały. Na koniec legenda: Johnny Marr Niedziela przyniosła jeden z tych koncertów, dla których warto było zostać na OFF-ie do samego końca. Na jednej ze scen pojawił się Johnny Marr - gitarzysta i współtwórca The Smiths, a przy tym jeden z najbardziej wpływowych brytyjskich gitarzystów ostatnich dekad. W repertuarze znalazły się zarówno jego własne kompozycje, m.in. „Armatopia”, „Generate! Generate!” czy „Easy Money”, jak i utwory, na które czekała ogromna część publiczności - klasyki The Smiths. Wybrzmiały, m.in. „This Charming Man”, „Bigmouth Strikes Again”, „Please, Please, Please Let Me Get What I Want”, „How Soon Is Now?” i na finał „There Is a Light That Never Goes Out”. Trudno było nie pomyśleć, jak niezwykłe jest to, że zespół, który w zaledwie kilka lat działalności stworzył muzykę tak mocno wpisaną w historię brytyjskiej alternatywy, wciąż potrafi porwać całe pokolenia słuchaczy. Marr bez nostalgicznego odcinania kuponów od przeszłości połączył własny dorobek z utworami The Smiths i przypomniał, dlaczego jego charakterystyczne gitarowe brzmienie pozostaje tak rozpoznawalne. I chyba właśnie tym koncertem najlepiej było zakończyć trzy dni na OFF-ie. Festiwal zaczynasz z listą artystów, których chcesz zobaczyć, a kończysz z nowymi nazwiskami, nowymi utworami zapisanymi w telefonie i ochotą, żeby muzykę eksplorować trochę bardziej. Interia.pl., Akademia Zwierciadła. Oprac. Stanisław Cybruch Armatopia, artysta, blisko, biologiczne, diagnoza, festiwal, gitara, hipnoza, koncert, legenda, muzyka, Orlen, Please, wejście, wydarzenia, zachwyty, zaleta,

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA