"Zawsze żądała, żeby były dwa fortepiany i czarna podłoga"
"Zmarła Ewa Demarczyk, miała 79 lat".
W piątek, 14 sierpnia 2020 roku, w Krakowie w wieku 79 lat, zmarła jedna z najwybitniejszych polskich osobowości scenicznych, Ewa Demarczyk.
- Jej koncerty to była magia - mówiła w TOK FM Angelika Kuźniak, współautorka książki "Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk".
Ewa Demarczyk zmarła 14 sierpnia 2020 roku
Wybitną piosenkarkę, wspominała w TOK FM Angelika Kuźniak, współautorka książki "Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk". - Dla mnie była największą z największych - mówiła, zaznaczając, że Ewa Demarczyk nie była "ani łatwym człowiekiem, ani prostym".
- Ona zawsze żądała, żeby były dwa fortepiany i czarna podłoga, którą w Teatrze Żydowskim sobie zażyczyła i dyrektor ją po prostu rozścielił. Zresztą ona jeździła z belą materiału, np. na Kubę i kiedyś jej zaginęła ta bela. Jakoś sobie poradzili, ale tak to było - opowiadała Kuźniak.
Prowadząca program Anna Piekutowska zatrzymała się na chwilę przy trudnym charakterze artystki. - Może właśnie dlatego jej koncerty były takie piorunujące, dlatego tak przyciągały? - pytała.
- Myślę, że to też kwestia perfekcjonizmu - stwierdziła gość TOK FM, porównując polską wokalistkę do Marleny Dietrich, która, kiedy zobaczyła, że na sali odklejała się tapeta, potrafiła zbiec ze sceny i kazać ją podkleić.
- Demarczyk właśnie te dwa czarne fortepiany, ta czarna podłoga, takie światło a nie inne, czyli punktowe, które robiło całą atmosferę. Jej koncerty to była magia po prostu - podkreśliła.
"Już czekam na to, co zaraz się wydarzy"
Angelika Kuźniak przypomniała, że podczas pierwszego występu w Piwnicy pod Baranami Ewa Demarczyk miała zaledwie 21 lat.
- Kabaret cały już wystąpił. I nikt się nie spodziewał, że będzie Ewa Demarczyk, ale nagle błysnął reflektor, na scenę wpadł Piotr Skrzynecki - a on ją uwielbiał - i powiedział: nie mogę proszę państwa, bo czekam na to, co zaraz się wydarzy. Przed wami wspaniała młoda śpiewaczka, która was zachwyci.
- Na finał zaśpiewała "Czarne Anioły". Jest taki cytat, który mi się wrył, że kiedy skończyła przez salę przeszedł szept: to niemożliwe, to jak wniebowstąpienie, to teatr to cud. To podsumowuje wszystko, a mamy dopiero początek kariery, bo ona ma dopiero 21 lat.
Dodała także, że Demarczyk 'to nie tylko Polska". - Paryż ją chciał. Bruno Coquatrix [wieloletni właściciel paryskiego music-hallu Olympia - red.] kiedyś powiedział po jej koncercie: wydobędzie pani piosenkę francuską z gówna, w którym utonęła po śmierci Edith Piaf.
Zaproponował jej dwuletni kontrakt, powiedział, że piosenki będą pisali dla niej ludzie, którzy byli związani właśnie z Piaf, ale ona powiedziała, że nie, że musi skończyć szkołę w Polsce - zaznaczyła Kuźniak. W słynnej Olympii wokalistka wystąpiła, więc dopiero rok później.
Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,167933,26212649,zawsze-zadala-zeby-byly-dwa-fortepiany-i-czarna-podloga.html
Źródło: tokfm.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
W piątek, 14 sierpnia 2020 roku, w Krakowie w wieku 79 lat, zmarła jedna z najwybitniejszych polskich osobowości scenicznych, Ewa Demarczyk.
- Jej koncerty to była magia - mówiła w TOK FM Angelika Kuźniak, współautorka książki "Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk".
Ewa Demarczyk zmarła 14 sierpnia 2020 roku
Wybitną piosenkarkę, wspominała w TOK FM Angelika Kuźniak, współautorka książki "Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk". - Dla mnie była największą z największych - mówiła, zaznaczając, że Ewa Demarczyk nie była "ani łatwym człowiekiem, ani prostym".
- Ona zawsze żądała, żeby były dwa fortepiany i czarna podłoga, którą w Teatrze Żydowskim sobie zażyczyła i dyrektor ją po prostu rozścielił. Zresztą ona jeździła z belą materiału, np. na Kubę i kiedyś jej zaginęła ta bela. Jakoś sobie poradzili, ale tak to było - opowiadała Kuźniak.
Prowadząca program Anna Piekutowska zatrzymała się na chwilę przy trudnym charakterze artystki. - Może właśnie dlatego jej koncerty były takie piorunujące, dlatego tak przyciągały? - pytała.
- Myślę, że to też kwestia perfekcjonizmu - stwierdziła gość TOK FM, porównując polską wokalistkę do Marleny Dietrich, która, kiedy zobaczyła, że na sali odklejała się tapeta, potrafiła zbiec ze sceny i kazać ją podkleić.
- Demarczyk właśnie te dwa czarne fortepiany, ta czarna podłoga, takie światło a nie inne, czyli punktowe, które robiło całą atmosferę. Jej koncerty to była magia po prostu - podkreśliła.
"Już czekam na to, co zaraz się wydarzy"
Angelika Kuźniak przypomniała, że podczas pierwszego występu w Piwnicy pod Baranami Ewa Demarczyk miała zaledwie 21 lat.
- Kabaret cały już wystąpił. I nikt się nie spodziewał, że będzie Ewa Demarczyk, ale nagle błysnął reflektor, na scenę wpadł Piotr Skrzynecki - a on ją uwielbiał - i powiedział: nie mogę proszę państwa, bo czekam na to, co zaraz się wydarzy. Przed wami wspaniała młoda śpiewaczka, która was zachwyci.
- Na finał zaśpiewała "Czarne Anioły". Jest taki cytat, który mi się wrył, że kiedy skończyła przez salę przeszedł szept: to niemożliwe, to jak wniebowstąpienie, to teatr to cud. To podsumowuje wszystko, a mamy dopiero początek kariery, bo ona ma dopiero 21 lat.
Dodała także, że Demarczyk 'to nie tylko Polska". - Paryż ją chciał. Bruno Coquatrix [wieloletni właściciel paryskiego music-hallu Olympia - red.] kiedyś powiedział po jej koncercie: wydobędzie pani piosenkę francuską z gówna, w którym utonęła po śmierci Edith Piaf.
Zaproponował jej dwuletni kontrakt, powiedział, że piosenki będą pisali dla niej ludzie, którzy byli związani właśnie z Piaf, ale ona powiedziała, że nie, że musi skończyć szkołę w Polsce - zaznaczyła Kuźniak. W słynnej Olympii wokalistka wystąpiła, więc dopiero rok później.
Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,167933,26212649,zawsze-zadala-zeby-byly-dwa-fortepiany-i-czarna-podloga.html
Źródło: tokfm.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz