"Orędzie Andrzeja Dudy to triumf i szpile"
"Zdaniem prezydenta ma on najsilniejszy mandat w historii III RP" - o czym pisze w gazeta.pl Jacek Gądek.
Andrzej Duda de facto powiedział, że jest prezydentem o najsilniejszym mandacie, w historii III RP. Deklarował gotowość do podania ręki każdemu. Wzywał do jedności.
Ale z drugiej strony, wbijał szpile, opozycji i Rafałowi Trzaskowskiemu. Sprawnie wygłosił dobrze napisane orędzie, ale z jego słów nic nie wynika. Czego się spodziewać po drugiej kadencji? Andrzej Duda inny nie będzie, ale w prezydencie będzie teraz, więcej Dudy.
Andrzej Duda podczas orędzia
Duda zaczął od podkreślenia własnego triumfu.
Cytował Konstytucję 3 maja, że władza pochodzi od narodu. - To Polacy mają prawo zadecydować, kto ma być ich prezydentem, głową państwa. I zadecydowali - podkreślił z satysfakcją. I dodał, że udział ponad 20 milionów rodaków w głosowaniu, to "wielkie zwycięstwo polskiej demokracji".
Choć dosłownie tak nie powiedział, to de facto stwierdził, że żaden dotychczasowy prezydent, nie miał tak silnego mandatu od Polaków, jak właśnie on teraz. Duda przywołał niemalże rekordową frekwencję z II tury, gdy zagłosowało aż 68,18 proc. dorosłych Polaków.
Minimalnie wyższa frekwencja była w 1995 r. (68,23 proc.), gdy zwyciężał Aleksander Kwaśniewski.
"Najlepszy światowy standard"?
Duda nie poprzestał na kronikarskim odnotowaniu frekwencji.
Prezydent Duda podkreślił, że "te wybory odbyły się według najlepszych światowych standardów". Że "demokracja w Polsce, jest silniejsza, niż kiedykolwiek". Mówił, że były to wybory "trudne", ale jednak "udało się je przeprowadzić, w sposób demokratyczny, sprawiedliwy i bardzo sprawny".
Biorąc pod uwagę, ogromne zaangażowanie państwowych mediów, na rzecz Dudy i problemy z głosowaniem za granicą - z pewnością nie był to "najlepszy światowy standard".
Więcej - https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,26188588,oredzie-andrzeja-dudy-to-triumf-i-szpile-zdaniem-prezydenta.html#s=BoxOpImg3
Oprac. Stanisław Cybruch
Andrzej Duda de facto powiedział, że jest prezydentem o najsilniejszym mandacie, w historii III RP. Deklarował gotowość do podania ręki każdemu. Wzywał do jedności.
Ale z drugiej strony, wbijał szpile, opozycji i Rafałowi Trzaskowskiemu. Sprawnie wygłosił dobrze napisane orędzie, ale z jego słów nic nie wynika. Czego się spodziewać po drugiej kadencji? Andrzej Duda inny nie będzie, ale w prezydencie będzie teraz, więcej Dudy.
Andrzej Duda podczas orędzia
Duda zaczął od podkreślenia własnego triumfu.
Cytował Konstytucję 3 maja, że władza pochodzi od narodu. - To Polacy mają prawo zadecydować, kto ma być ich prezydentem, głową państwa. I zadecydowali - podkreślił z satysfakcją. I dodał, że udział ponad 20 milionów rodaków w głosowaniu, to "wielkie zwycięstwo polskiej demokracji".
Choć dosłownie tak nie powiedział, to de facto stwierdził, że żaden dotychczasowy prezydent, nie miał tak silnego mandatu od Polaków, jak właśnie on teraz. Duda przywołał niemalże rekordową frekwencję z II tury, gdy zagłosowało aż 68,18 proc. dorosłych Polaków.
Minimalnie wyższa frekwencja była w 1995 r. (68,23 proc.), gdy zwyciężał Aleksander Kwaśniewski.
"Najlepszy światowy standard"?
Duda nie poprzestał na kronikarskim odnotowaniu frekwencji.
Prezydent Duda podkreślił, że "te wybory odbyły się według najlepszych światowych standardów". Że "demokracja w Polsce, jest silniejsza, niż kiedykolwiek". Mówił, że były to wybory "trudne", ale jednak "udało się je przeprowadzić, w sposób demokratyczny, sprawiedliwy i bardzo sprawny".
Biorąc pod uwagę, ogromne zaangażowanie państwowych mediów, na rzecz Dudy i problemy z głosowaniem za granicą - z pewnością nie był to "najlepszy światowy standard".
Więcej - https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,26188588,oredzie-andrzeja-dudy-to-triumf-i-szpile-zdaniem-prezydenta.html#s=BoxOpImg3
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz