"Duda mówi cuda. Wszystko obieca, nic nie da"
Obiecanki cacanki, a wyborcom ochłapy.
6 czerwca 2020, dowiedzieliśmy się, że bon turystyczny zapowiadany przez rząd PiS będzie nie od rządu, tylko od prezydenta Dudy.
Nie dla zarabiających najmniej, a dla tych, którzy mają dzieci. Nie 1000 zł, tylko o połowę mniej. I nie w gotówce, i nie na te wakacje, tylko do końca 2021 roku.
Rząd PiS, od początku kwietnia przekonywał, że szykuje nadzwyczajne wsparcie dla polskiej branży turystycznej. Bo ta ucierpiała szczególnie mocno, z powodu pandemii koronawirusa, i związanych z nią ograniczeń, w przemieszczaniu się obywateli.
Wicepremier Jadwiga Emilewicz, jeszcze w połowie maja zapewniała, że osoby zarabiające poniżej średniej krajowej, dostaną przed wakacjami "bon turystyczny", w wysokości 1000 zł.
Podczas wiecu wyborczego w Stalowej Woli, w sobotę 6 czerwca, prezydent Andrzej Duda przedstawił własną wersję projektu.
"Wiele się ostatnio mówi o tak zwanym bonie turystycznym, po to, by wesprzeć polską branżę turystyczną, która znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Chciałbym, żeby branża turystyczna, została wsparta przez polską rodzinę" – powiedział Duda.
"Bon turystyczny będzie kierowany do rodzin - tak, jak teraz - kierowane jest 500 plus. Rodziny będą mogły przeznaczyć go na wyjazdy, na wakacje. O szczegółach powiem wkrótce" – zapewnił prezydent.
A więc jasne i poste jak przysłowiowy drut: nie rząd da ludziom "bon turystyczny", a Duda - na wybory. Da, gdy wygra. Problem w tym, że prezydent Polski nie ma uprawnień, w rozdawaniu darów.
Wszystkie jego obietnice, że tu zbuduje most, tam przekop przez Mierzeję, a gdzie indziej lotnisko, czy oczko wodne - to wszystko bajki dla dorosłych.
Więcej - https://www.wiesci24.pl/2020/06/09/duda-mowi-cuda-wszystko-obieca-nic-nie-da/
Źródło: wiesci24.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
6 czerwca 2020, dowiedzieliśmy się, że bon turystyczny zapowiadany przez rząd PiS będzie nie od rządu, tylko od prezydenta Dudy.
Nie dla zarabiających najmniej, a dla tych, którzy mają dzieci. Nie 1000 zł, tylko o połowę mniej. I nie w gotówce, i nie na te wakacje, tylko do końca 2021 roku.
Rząd PiS, od początku kwietnia przekonywał, że szykuje nadzwyczajne wsparcie dla polskiej branży turystycznej. Bo ta ucierpiała szczególnie mocno, z powodu pandemii koronawirusa, i związanych z nią ograniczeń, w przemieszczaniu się obywateli.
Wicepremier Jadwiga Emilewicz, jeszcze w połowie maja zapewniała, że osoby zarabiające poniżej średniej krajowej, dostaną przed wakacjami "bon turystyczny", w wysokości 1000 zł.
Podczas wiecu wyborczego w Stalowej Woli, w sobotę 6 czerwca, prezydent Andrzej Duda przedstawił własną wersję projektu.
"Wiele się ostatnio mówi o tak zwanym bonie turystycznym, po to, by wesprzeć polską branżę turystyczną, która znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Chciałbym, żeby branża turystyczna, została wsparta przez polską rodzinę" – powiedział Duda.
"Bon turystyczny będzie kierowany do rodzin - tak, jak teraz - kierowane jest 500 plus. Rodziny będą mogły przeznaczyć go na wyjazdy, na wakacje. O szczegółach powiem wkrótce" – zapewnił prezydent.
A więc jasne i poste jak przysłowiowy drut: nie rząd da ludziom "bon turystyczny", a Duda - na wybory. Da, gdy wygra. Problem w tym, że prezydent Polski nie ma uprawnień, w rozdawaniu darów.
Wszystkie jego obietnice, że tu zbuduje most, tam przekop przez Mierzeję, a gdzie indziej lotnisko, czy oczko wodne - to wszystko bajki dla dorosłych.
Więcej - https://www.wiesci24.pl/2020/06/09/duda-mowi-cuda-wszystko-obieca-nic-nie-da/
Źródło: wiesci24.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz