"Biebrzański Park Narodowy budzi się do życia"
Pożar przyciągnął tłumy, ale czas zabliźnił tylko powierzchowne rany - pisze Jakub Medek.
Na pierwszy rzut oka, śladów po pożarze, który blisko dwa miesiące temu, spalił znaczącą część Biebrzańskiego Parku Narodowego, właściwie nie widać.
Jakie jednak będą, jego pełne przyrodnicze skutki, okaże się za kilka lat. Perspektywy nie są najlepsze, nie tylko z powodu strat, spowodowanych przez ogień.
Biebrzański Park Narodowy po pożarze
Żółty szlak, ze wsi Kopytkowo, to najkrótsza droga do południowej części Grzęd, na uroczysko Nowy Świat.
Prowadzi przez bagienne łąki i turzycowiska, o tej porze roku powinien być - z powodu podtopień - trudny do przejścia. To właśnie gdzieś w tym regionie, w niedzielę 19 kwietnia, zaczął się największy od wielu lat, pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Ogień, z którym walczyło kilkuset strażaków, pracowników parku i żołnierzy, strawił ponad 50 km kwadratowych łąk i lasów. Zniszczeniu uległ obszar odpowiadający powierzchnią trzem warszawskim śródmieściom. Prawie 10 procent powierzchni parku w samym jego sercu - basenie środkowym Biebrzy.
Teraz o tych wydarzeniach przypominają opalone kępy wierzbowych krzaków i zwęglone dolne części tyczek wskazujących, którędy prowadzi szlak. Same łąki toną w jaskrawej, wiosennej zieleni.
Dziwny jest tylko brak odgłosów wydawanych przez charakterystyczne dla tych terenów ptaki siewkowe. Słychać jedynie skowronki, jak nad każdą łąką czy polem, o tej porze roku.
Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,26026581,biebrzanski-park-narodowy-budzi-sie-do-zycia-pozar-przyciagnal.html
Źródło: tokfm.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Na pierwszy rzut oka, śladów po pożarze, który blisko dwa miesiące temu, spalił znaczącą część Biebrzańskiego Parku Narodowego, właściwie nie widać.
Jakie jednak będą, jego pełne przyrodnicze skutki, okaże się za kilka lat. Perspektywy nie są najlepsze, nie tylko z powodu strat, spowodowanych przez ogień.
Biebrzański Park Narodowy po pożarze
Żółty szlak, ze wsi Kopytkowo, to najkrótsza droga do południowej części Grzęd, na uroczysko Nowy Świat.
Prowadzi przez bagienne łąki i turzycowiska, o tej porze roku powinien być - z powodu podtopień - trudny do przejścia. To właśnie gdzieś w tym regionie, w niedzielę 19 kwietnia, zaczął się największy od wielu lat, pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Ogień, z którym walczyło kilkuset strażaków, pracowników parku i żołnierzy, strawił ponad 50 km kwadratowych łąk i lasów. Zniszczeniu uległ obszar odpowiadający powierzchnią trzem warszawskim śródmieściom. Prawie 10 procent powierzchni parku w samym jego sercu - basenie środkowym Biebrzy.
Teraz o tych wydarzeniach przypominają opalone kępy wierzbowych krzaków i zwęglone dolne części tyczek wskazujących, którędy prowadzi szlak. Same łąki toną w jaskrawej, wiosennej zieleni.
Dziwny jest tylko brak odgłosów wydawanych przez charakterystyczne dla tych terenów ptaki siewkowe. Słychać jedynie skowronki, jak nad każdą łąką czy polem, o tej porze roku.
Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,26026581,biebrzanski-park-narodowy-budzi-sie-do-zycia-pozar-przyciagnal.html
Źródło: tokfm.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz