"Bal na Titanicu". Szef Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności" o sytuacji w PGG"

Jak pisze Daria Klimza na tokfm.pl, szef Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności".

Dominik Kolorz uważa, że obecna sytuacja polityczno-gospodarcza, przypomina czasy Gierka.

W rozmowie z reporterką TOK FM przekonuje, że import węgla na ogromną skalę oraz import energii, niebawem doprowadzą do zapaści, sektora górniczego i energetycznego.

Premier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w Kopalni Węgla Kamiennego Ruch Ruda Bielszowice, Ruda Śląska 19.09.2018 (zdjęcie ilustracyjne).

Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta (zdjęcie ilustracyjne - premier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w kopalni Ruda Bielszowice w 2018 roku)

Według szefa Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności", zarządzający polskim sektorem energetycznym, są hipokrytami. Zapewniają, że dbają o polskie miejsca pracy, a w praktyce prowadzą działania, które doprowadzą do ich likwidacji.

Porównuje sytuację Polskiej Grupy Górniczej (PGG) do "balu na Titanicu", którego na górę lodową pcha energetyka nadzorowana, przez Ministerstwo Aktywów Państwowych.

- Jak to wszystko się rypnie za chwilę, czyli cały sektor górniczy i pół sektora energetycznego, będziemy ponosić tego koszty.

Pieniądze do budżetu nie spłyną, a budżet będzie obciążony kosztami związanymi, z likwidacją zakładów czy bezrobotnymi - tłumaczy Dominik Kolorz.

"PGG od końcówki zeszłego roku jest na OIOM-ie"

Zdaniem Kolorza, pracownicy Polskiej Grupy Górniczej, przez dwa ostatnie lata - szczególnie podczas wyborów - karmieni byli propagandą, jakoby firma była krainą mlekiem i miodem płynącą. A prawda jest  zupełnie inna.

- W cyklu wyborczym politycy zawsze, żeby było fajniej i [żeby] na nich głosować, dosypywali coś do Polskiej Grupy Górniczej. Okazało się, że to wcale nie było dosypywanie, tylko przekazywanie pacjenta, nie na oddział zakaźny, ale na OIOM. I PGG, od końcówki zeszłego roku, jest na OIOM-ie - uważa Kolorz.

Związkowiec przypomina też, że energetyka nie odbiera polskiego węgla, ale realizuje zagraniczne kontrakty, związane z importem węgla z Rosji, czy Kolumbii.

W ten sposób działają także spółki córki udziałowców Polskiej Grupy Górniczej. - Taka sytuacja to sabotaż gospodarczy, bo jeszcze można byłoby zrozumieć, że chodzi o węgiel tańszy. Ale podkreślam z całą mocą, że on tańszy nie jest - stwierdza Kolorz.

Według niego, polskie górnictwo dobija także import energii, na ogromną skalę, mimo iż w ostatnim czasie decydenci tłumaczą, że zapotrzebowanie na energię spadło, naprawdę o 10 procent. Kolorz podkreśla, że w 2019 roku zaimportowaliśmy 10 terawatogodzin, a w tym roku, liczba ta może wzrosnąć.

Tak duży import, nie wynika, z porozumień unijnych. Zagraniczna energia jest nieco tańsza, ale nie przekłada się, na niższe ceny energii, dla przeciętnego obywatela.

Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,26007901,szef-slasko-dabrowskiej-solidarnosci-o-czasach-jak-za-gierka.html

Źródło: tokfm.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA