"Koronawirus w Polsce i na świecie 2020"
"Analizujemy dane dot. śmiertelności w Hiszpanii, Lombardii i polskich dużych miastach".
Wierzchołek góry lodowej - tyle wiemy o prawdziwej liczbie chorych i liczbie ofiar koronawirusa.
Nie jest to zmowa. Jak wynika ze statystyk z Hiszpanii i włoskiej Lombardii w marcu i kwietniu umierało tam zdecydowanie więcej ludzi, niż przewidywały prognozy na 2020 rok.
I tylko część pokrywa się z liczbą ofiar koronawirusa. Sprawdzamy śmiertelność również w Polsce - w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu.
Europa ograniczyła śmiertelność wirusa. Zwykła grypa z koronawirusem nie może nawet się równać.
Blisko 1,4 mln zakażonych, 141 tys. zgonów. To oficjalny bilans koronawirusa w Europie na 4 dzień maja. Oficjalny, ale wcale nie najpewniejszy. Epidemiolodzy szacują, że nosicielami wirusa może być już niemal 7 mln osób. Pięć razy więcej.
To wynik prostej statystyki. Zaledwie 20 proc. chorych ma silne objawy i zgłasza się po pomoc. Reszta przechodzi chorobę bezobjawowo lub ma niewielkie problemy. Do szpitala nigdy nie idzie.
Nie przechodzi więc testu, nie jest wyłapana. W statystykach tych ludzi nie ma. A jest ich ogrom. Jednocześnie nie wszyscy ze wskazaniami są testowani, np. w krajach, które nie są w stanie wykonywać większej liczby badań.
Gdyby te szacunki przenieść na Polskę, to zamiast o 14 tys. zakażonych moglibyśmy mówić o 70 tys. O takim stosunku mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski, o takich danych wielokrotnie mówił prof. Krzysztof Simon, ordynator szpitala zakaźnego we Wrocławiu.
To warto czytać i wiedzieć>>>>
Ceny żywności w górę. Kołodziejczak: pośrednicy windują ceny
Na pewno będzie to pieczywo, które bardzo mocno zdrożeje, bo już dzisiaj mamy pierwsze informacje, które mówią o zbożach, które po prostu są wysuszone w polu.
Jaka pensja minimalna: 2600 zł brutto jak teraz, 3 tys. brutto czy obniżka?
Koronawirus uderzył, ale ekonomista uspokaja. "Najczarniejszy scenariusz nie jest scenariuszem bazowym"
Dwa źródła dodatkowych wpływów do budżetu: podatek cyfrowy i ograniczenie rajów podatkowych.
Dziura budżetowa może być ogromna. "Dane są wciąż zbierane"
Zakaz handlu do zmiany? "Sklepy w niedziele trzeba otworzyć jak najszybciej".
Tarcza 4.0. Przymusowy urlop bez zgody pracownika. "Rozsądne rozwiązanie"
Podatek cukrowy. Będzie rozszerzenie na produkty mleczne?
Różna jakość produktów w Polsce i na Zachodzie. Prezes Danone tłumaczy.
Minister rolnictwa atakuje firmy za importowanie mleka. Prezes Danone odpowiada.
Szereg wytycznych dla kawiarni. "My się do tego dostosujemy, nie chcemy mieć wojny z sanepidem".
Koronawirus pokazał, że trzeba więcej wydać na służbę zdrowia. Bukowski: Sposobem podwyżka VAT.
Zmiany w kodeksie pracy, podatkach i emeryturach. "Proponuję system zbliżony do duńskiego"
Tarcza antykryzysowa "to dla nas puszcza nie do przebicia". Największa dziura budżetowa w historii. "To jest bezapelacyjne".
W siłę koronawirusa w ostatnich tygodniach wielu nie wierzyło. To błąd. Wystarczy sprawdzić śmiertelność w Europie, by wiedzieć, z jakim zagrożeniem się mierzymy.
W marcu i kwietniu w Europie kolejne tygodnie przynosiły blisko 70 tys. i więcej zgonów. W szczytowym momencie epidemii w ciągu jednego tygodnia służby w sporej części Europy zarejestrowały 87 tys. zgonów. Warto to przypomnieć - mowa o zgonach odnotowanych w ciągu zaledwie 7 dni.
A to wciąż tylko część "pełnej" liczby. To dane EuroMOMO, czyli programu mierzenia śmiertelności w Europie. Jest prowadzony wspólnie przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób i WHO. Projekt tworzony jest przez duńskich analityków.
W sumie dane dotyczące śmierci w kolejnych tygodniach roku przekazują 24 kraje. Na liście nie ma Polski. A to sprawia, że wspomniane 87 tys. zgonów w jednym tygodniu to wciąż liczba niepełna - w całej Europie było gorzej.
Polska? Bez zmian w danych
Co z Polską? Stworzenie podobnych wykresów dla Polski jest w tej chwili wyjątkowo trudne. Dane spływające ze wszystkich urzędów stanu cywilnego są przez Główny Urząd Statystyczny przetwarzane ze znacznym opóźnieniem.
Co najważniejsze, koronawirus w Polsce według oficjalnych danych ma niewielką śmiertelność. Nawet, gdyby była 2 lub 3-krotnie niedoszacowana, jej wpływ na ogólnokrajowe dane nie będzie tak duży jak we Włoszech.
Co warto podkreślić, urzędy operują na danych miesięcznych. Nie są one idealne, ale to jedyne dostępne informacje. Dane tygodniowe pozwalają łatwiej określić moment, w którym następują zmiany. Dane miesięczne - o ile wpływ wirusa byłby duży - jednak odzwierciedlałyby je. I dlatego je publikujemy.
Money.pl zebrał informacje o aktach zgonów z czterech największych miast w Polsce: Warszawy, Poznania, Wrocławia i Krakowa. Wnioski? Polsce śmiertelność została utrzymana w ryzach. To jednoznaczne rozprawienie się też z teoriami, że Ministerstwo Zdrowia świadomie tuszuje część zgonów.
Takie "pudrowanie" byłoby dość jednoznacznie widać w statystykach. Śmiertelność byłaby ponad normę. Tymczasem nie jest.
I tak w stolicy w marcu urząd stanu cywilnego wydał 1,7 tys. aktów zgonu. W kwietniu ta liczba niemal się nie zmieniła, nieznacznie spadła. W porównaniu z innymi latami nie widać istotnego wzrostu.
Podobnie sytuacja wygląda we Wrocławiu. Tutaj w marcu były 643 wydane akty zgonu, w kwietniu 724. Dane te są znacznie lepsze niż w ubiegłych latach.
Najwięcej danych dotyczących wydanych aktów zgonu udostępnia Kraków. W Biuletynie Informacji Publicznej można znaleźć dane z ostatniej dekady. I tutaj ponownie widać, że marzec (ostatnie aktualne dane) z 2020 roku nie był pod względem śmiertelności wyjątkowy. Inne lata przynosiły więcej ofiar.
Styczeń 2017 roku przyniósł w tym mieście blisko 1,2 tys. zgonów. Styczeń 2020 roku 927.
Najmniej danych o śmiertelności udostępnił nam Poznań. Analizę trzeba wykonać na podstawie informacji o zgonach w marcu w poszczególnych latach.
Więcej - https://www.money.pl/gospodarka/koronawirus-w-polsce-i-na-swiecie-analizujemy-dane-dot-smiertelnosci-w-hiszpanii-lombardii-i-polskich-duzych-miastach-6506964437837953a.html
Źródło: money.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Wierzchołek góry lodowej - tyle wiemy o prawdziwej liczbie chorych i liczbie ofiar koronawirusa.
Nie jest to zmowa. Jak wynika ze statystyk z Hiszpanii i włoskiej Lombardii w marcu i kwietniu umierało tam zdecydowanie więcej ludzi, niż przewidywały prognozy na 2020 rok.
I tylko część pokrywa się z liczbą ofiar koronawirusa. Sprawdzamy śmiertelność również w Polsce - w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu.
Europa ograniczyła śmiertelność wirusa. Zwykła grypa z koronawirusem nie może nawet się równać.
Blisko 1,4 mln zakażonych, 141 tys. zgonów. To oficjalny bilans koronawirusa w Europie na 4 dzień maja. Oficjalny, ale wcale nie najpewniejszy. Epidemiolodzy szacują, że nosicielami wirusa może być już niemal 7 mln osób. Pięć razy więcej.
To wynik prostej statystyki. Zaledwie 20 proc. chorych ma silne objawy i zgłasza się po pomoc. Reszta przechodzi chorobę bezobjawowo lub ma niewielkie problemy. Do szpitala nigdy nie idzie.
Nie przechodzi więc testu, nie jest wyłapana. W statystykach tych ludzi nie ma. A jest ich ogrom. Jednocześnie nie wszyscy ze wskazaniami są testowani, np. w krajach, które nie są w stanie wykonywać większej liczby badań.
Gdyby te szacunki przenieść na Polskę, to zamiast o 14 tys. zakażonych moglibyśmy mówić o 70 tys. O takim stosunku mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski, o takich danych wielokrotnie mówił prof. Krzysztof Simon, ordynator szpitala zakaźnego we Wrocławiu.
To warto czytać i wiedzieć>>>>
Ceny żywności w górę. Kołodziejczak: pośrednicy windują ceny
Na pewno będzie to pieczywo, które bardzo mocno zdrożeje, bo już dzisiaj mamy pierwsze informacje, które mówią o zbożach, które po prostu są wysuszone w polu.
Jaka pensja minimalna: 2600 zł brutto jak teraz, 3 tys. brutto czy obniżka?
Koronawirus uderzył, ale ekonomista uspokaja. "Najczarniejszy scenariusz nie jest scenariuszem bazowym"
Dwa źródła dodatkowych wpływów do budżetu: podatek cyfrowy i ograniczenie rajów podatkowych.
Dziura budżetowa może być ogromna. "Dane są wciąż zbierane"
Zakaz handlu do zmiany? "Sklepy w niedziele trzeba otworzyć jak najszybciej".
Tarcza 4.0. Przymusowy urlop bez zgody pracownika. "Rozsądne rozwiązanie"
Podatek cukrowy. Będzie rozszerzenie na produkty mleczne?
Różna jakość produktów w Polsce i na Zachodzie. Prezes Danone tłumaczy.
Minister rolnictwa atakuje firmy za importowanie mleka. Prezes Danone odpowiada.
Szereg wytycznych dla kawiarni. "My się do tego dostosujemy, nie chcemy mieć wojny z sanepidem".
Koronawirus pokazał, że trzeba więcej wydać na służbę zdrowia. Bukowski: Sposobem podwyżka VAT.
Zmiany w kodeksie pracy, podatkach i emeryturach. "Proponuję system zbliżony do duńskiego"
Tarcza antykryzysowa "to dla nas puszcza nie do przebicia". Największa dziura budżetowa w historii. "To jest bezapelacyjne".
W siłę koronawirusa w ostatnich tygodniach wielu nie wierzyło. To błąd. Wystarczy sprawdzić śmiertelność w Europie, by wiedzieć, z jakim zagrożeniem się mierzymy.
W marcu i kwietniu w Europie kolejne tygodnie przynosiły blisko 70 tys. i więcej zgonów. W szczytowym momencie epidemii w ciągu jednego tygodnia służby w sporej części Europy zarejestrowały 87 tys. zgonów. Warto to przypomnieć - mowa o zgonach odnotowanych w ciągu zaledwie 7 dni.
A to wciąż tylko część "pełnej" liczby. To dane EuroMOMO, czyli programu mierzenia śmiertelności w Europie. Jest prowadzony wspólnie przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób i WHO. Projekt tworzony jest przez duńskich analityków.
W sumie dane dotyczące śmierci w kolejnych tygodniach roku przekazują 24 kraje. Na liście nie ma Polski. A to sprawia, że wspomniane 87 tys. zgonów w jednym tygodniu to wciąż liczba niepełna - w całej Europie było gorzej.
Polska? Bez zmian w danych
Co z Polską? Stworzenie podobnych wykresów dla Polski jest w tej chwili wyjątkowo trudne. Dane spływające ze wszystkich urzędów stanu cywilnego są przez Główny Urząd Statystyczny przetwarzane ze znacznym opóźnieniem.
Co najważniejsze, koronawirus w Polsce według oficjalnych danych ma niewielką śmiertelność. Nawet, gdyby była 2 lub 3-krotnie niedoszacowana, jej wpływ na ogólnokrajowe dane nie będzie tak duży jak we Włoszech.
Co warto podkreślić, urzędy operują na danych miesięcznych. Nie są one idealne, ale to jedyne dostępne informacje. Dane tygodniowe pozwalają łatwiej określić moment, w którym następują zmiany. Dane miesięczne - o ile wpływ wirusa byłby duży - jednak odzwierciedlałyby je. I dlatego je publikujemy.
Money.pl zebrał informacje o aktach zgonów z czterech największych miast w Polsce: Warszawy, Poznania, Wrocławia i Krakowa. Wnioski? Polsce śmiertelność została utrzymana w ryzach. To jednoznaczne rozprawienie się też z teoriami, że Ministerstwo Zdrowia świadomie tuszuje część zgonów.
Takie "pudrowanie" byłoby dość jednoznacznie widać w statystykach. Śmiertelność byłaby ponad normę. Tymczasem nie jest.
I tak w stolicy w marcu urząd stanu cywilnego wydał 1,7 tys. aktów zgonu. W kwietniu ta liczba niemal się nie zmieniła, nieznacznie spadła. W porównaniu z innymi latami nie widać istotnego wzrostu.
Podobnie sytuacja wygląda we Wrocławiu. Tutaj w marcu były 643 wydane akty zgonu, w kwietniu 724. Dane te są znacznie lepsze niż w ubiegłych latach.
Najwięcej danych dotyczących wydanych aktów zgonu udostępnia Kraków. W Biuletynie Informacji Publicznej można znaleźć dane z ostatniej dekady. I tutaj ponownie widać, że marzec (ostatnie aktualne dane) z 2020 roku nie był pod względem śmiertelności wyjątkowy. Inne lata przynosiły więcej ofiar.
Styczeń 2017 roku przyniósł w tym mieście blisko 1,2 tys. zgonów. Styczeń 2020 roku 927.
Najmniej danych o śmiertelności udostępnił nam Poznań. Analizę trzeba wykonać na podstawie informacji o zgonach w marcu w poszczególnych latach.
Więcej - https://www.money.pl/gospodarka/koronawirus-w-polsce-i-na-swiecie-analizujemy-dane-dot-smiertelnosci-w-hiszpanii-lombardii-i-polskich-duzych-miastach-6506964437837953a.html
Źródło: money.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz