"Będzie doniesienie ws. fatalnych warunków w stadninie w Janowie"
"Nie wiadomo nawet, czy nad zdrowiem zwierząt... czuwał weterynarz" - czytamy w tokfm.pl.
Joanna Kluzik Rostkowska i Dorota Niedziela z Koalicji Obywatelskiej, sprawdziły nieoficjalne wcześniej doniesienia, o skandalicznych warunkach trzymania koni i bydła w stadninie w Janowie Podlaskim.
Jak informują, nie dbano ani o czystość boksów, ani o stan kopyt koni. Nie wiadomo nawet, czy nad zdrowiem zwierząt czuwał weterynarz.
Kiedy reporterka TOK FM próbowała odwiedzić stadninę koni w Janowie, urzędujący od kwietnia nowy prezes, Marek Gawlik, przekazał, że jest to niemożliwe z powodu pandemii koronawirusa.
Wejść na teren janowskich stajni, udało się jednak posłankom Koalicji Obywatelskiej, które pojechały do nich z oficjalną interwencją poselską.
- Muszę przyznać, że pokazano nam wszystko, co chciałyśmy zobaczyć - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.
Parlamentarzystki, w tym Dorota Niedziela, która z wykształcenia jest lekarzem weterynarii, potwierdziły, że za poprzedniego prezesa - Grzegorza Czochańskiego, który niedawno zakończył urzędowanie - nie dbano o konie w ogóle.
- Przez kilka miesięcy nie były sprzątane boksy. A boksy sprząta się przynajmniej raz w tygodniu. Jeśli długo nie są sprzątane, to wiadomo, co dzieje się ze słomą, w której stoją konie.
A jeśli stoją w miękkiej, mokrej powierzchni, to ma to wpływ nie tylko na ogólną kondycję koni, ale także na jakość ich kopyt - podkreśla Kluzik Rostkowska. Jak dodaje, do koni nie wzywano też kowali.
- Kowala prosi się, by strugał kopyta mniej więcej raz na 6-8 tygodni.
Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25959995,fatalne-warunki-hodowli-koni-w-stadninie-w-janowie-podlaskim.html
Źródło: tokfm.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Joanna Kluzik Rostkowska i Dorota Niedziela z Koalicji Obywatelskiej, sprawdziły nieoficjalne wcześniej doniesienia, o skandalicznych warunkach trzymania koni i bydła w stadninie w Janowie Podlaskim.
Jak informują, nie dbano ani o czystość boksów, ani o stan kopyt koni. Nie wiadomo nawet, czy nad zdrowiem zwierząt czuwał weterynarz.
Kiedy reporterka TOK FM próbowała odwiedzić stadninę koni w Janowie, urzędujący od kwietnia nowy prezes, Marek Gawlik, przekazał, że jest to niemożliwe z powodu pandemii koronawirusa.
Wejść na teren janowskich stajni, udało się jednak posłankom Koalicji Obywatelskiej, które pojechały do nich z oficjalną interwencją poselską.
- Muszę przyznać, że pokazano nam wszystko, co chciałyśmy zobaczyć - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.
Parlamentarzystki, w tym Dorota Niedziela, która z wykształcenia jest lekarzem weterynarii, potwierdziły, że za poprzedniego prezesa - Grzegorza Czochańskiego, który niedawno zakończył urzędowanie - nie dbano o konie w ogóle.
- Przez kilka miesięcy nie były sprzątane boksy. A boksy sprząta się przynajmniej raz w tygodniu. Jeśli długo nie są sprzątane, to wiadomo, co dzieje się ze słomą, w której stoją konie.
A jeśli stoją w miękkiej, mokrej powierzchni, to ma to wpływ nie tylko na ogólną kondycję koni, ale także na jakość ich kopyt - podkreśla Kluzik Rostkowska. Jak dodaje, do koni nie wzywano też kowali.
- Kowala prosi się, by strugał kopyta mniej więcej raz na 6-8 tygodni.
Więcej - https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25959995,fatalne-warunki-hodowli-koni-w-stadninie-w-janowie-podlaskim.html
Źródło: tokfm.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz