"Sasin kłamie, by wybrać Dudę, podczas epidemii"
"Stan klęski żywiołowej nie oznacza bankructwa państwa".
Politycy PiS powtarzają: finanse publiczne są w świetnej kondycji.
Ci sami politycy mówią: nie możemy wprowadzić stanu klęski żywiołowej, bo państwo zbankrutuje. Dlaczego? Bo trzeba wypłacić milionowe odszkodowania. To bzdura, ustawa z 2002 roku jasno wskazuje, że żadnych masowych odszkodowań nie będzie. PiS walczy o reelekcję Dudy kłamstwami.
Dziś mijają 24 dni od wprowadzenia pierwszych ograniczeń w poruszaniu się i apeli o pozostanie w domu. 19 dni od szumnego ogłoszenia „tarczy antykryzysowej”, a sześć od przyjęcia jej przez Sejm.
W międzyczasie okazuje się, że system kwarantanny ma poważne luki, Polska robi zbyt mało testów i nie prowadzi testów post-mortem, zaś Agencja Rezerw Materiałowych - zamiast szykować się na epidemię - skupowała węgiel.
"Najważniejszy temat dla polityków obozu rządzącego w tych dniach? Jak zapewnić Andrzejowi Dudzie szybką reelekcję za wszelką cenę".
Ta cena może być bardzo duża, bo wybory 10 maja, to niemal pewne niepotrzebne zgony, z powodu zakażenia koronawirusem. To też prosta droga do podważenia wyników wyborów w przypadku głosowania korespondencyjnego.
Jedyny legalny w tym momencie sposób, aby odsunąć datę wyborów prezydenckich na późniejszy termin, to ogłoszenie jednego z trzech stanów nadzwyczajnych. Do obecnej sytuacji najbardziej odpowiedni jest stan klęski żywiołowej.
PiS jednak nie zamierza go wprowadzać. A ich główny argument za tym, żeby tego nie robić, to kłamstwo.
Przekaz dnia
Politycy PiS powtarzają podczas wizyt w mediach i przy okazji wpisów w mediach społecznościowych: jeśli wprowadzimy stan klęski, Polska zbankrutuje.
Jacek Saryusz-Wolski tak odpowiedział na Twitterze na słowa Marcina Kierwińskiego z KO.
Z kolei wicepremier Gowin, który tak heroicznie sprzeciwiał się wyborom korespondencyjnym, że aż rekomendował swoim posłom głosowanie za projektem, na spotkaniu z samorządowcami mówił:
"Być może polski budżet stać jest na to [stan klęski żywiołowej] przez jeden, dwa, może trzy miesiące. Ale na pewno nie dłużej".
Stanisław Karczewski w TVP1 stwierdził rano 6 kwietnia, że wprawdzie finanse publiczne są w bardzo dobrym stanie, ale stan klęski żywiołowej pociąga za sobą ogromne koszty. Według wicemarszałka Senatu doprowadziłoby to w krótkim czasie do zrujnowania finansów publicznych.
Minister od poczty
Tego samego dnia, gościem Programu Pierwszego Polskiego Radia był wicepremier i mister aktywów państwowych Jacek Sasin. Jako minister, odpowiadający za Pocztę Polską, stał się ostatnio również nieoficjalną, jednoosobową komisją wyborczą.
Jeśli PiS przepchnie zmiany w prawie, to on za pomocą rozporządzeń, będzie mógł decydować o dodatkowych skrzynkach pocztowo-wyborczych i sposobie dostarczania pakietów wyborczych, przez listonoszy.
Prowadząca rozmowę Katarzyna Gójska-Hejke zapytała Sasina o skalę ewentualnych odszkodowań po wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. Wicepremier odpowiedział kłamstwami.
"Skala byłaby niewyobrażalna, myślę, że nikt nie jest w stanie dzisiaj, nawet policzyć rzeczywiście tej skali roszczeń. My rozwiązujemy w ten sposób, bo trzeba oczywiście pomagać przedsiębiorcom, trzeba pomagać tym, którzy tracą, w ramach możliwości państwa".
"I tutaj kolejną ustawę o tarczy antykryzysowej przygotowujemy, kolejny pakiet takich rozwiązań, idących w miliardy złotych. Natomiast to są rzeczywiście zupełnie nieodpowiedzialne oczekiwania".
To byłaby kompletna ruina w tej chwili budżetu państwa, czyli doprowadzilibyśmy w prosty sposób, do niewypłacalności Polski. Jacek Sasin, Program Pierwszy Polskiego Radia - 06/04/2020.
Więcej - https://oko.press/sasin-stan-kleski-zywiolowej-to-bankructwo-panstwa/
Źródło: oko.press.
Oprac. Stanisław Cybruch
Politycy PiS powtarzają: finanse publiczne są w świetnej kondycji.
Ci sami politycy mówią: nie możemy wprowadzić stanu klęski żywiołowej, bo państwo zbankrutuje. Dlaczego? Bo trzeba wypłacić milionowe odszkodowania. To bzdura, ustawa z 2002 roku jasno wskazuje, że żadnych masowych odszkodowań nie będzie. PiS walczy o reelekcję Dudy kłamstwami.
Dziś mijają 24 dni od wprowadzenia pierwszych ograniczeń w poruszaniu się i apeli o pozostanie w domu. 19 dni od szumnego ogłoszenia „tarczy antykryzysowej”, a sześć od przyjęcia jej przez Sejm.
W międzyczasie okazuje się, że system kwarantanny ma poważne luki, Polska robi zbyt mało testów i nie prowadzi testów post-mortem, zaś Agencja Rezerw Materiałowych - zamiast szykować się na epidemię - skupowała węgiel.
"Najważniejszy temat dla polityków obozu rządzącego w tych dniach? Jak zapewnić Andrzejowi Dudzie szybką reelekcję za wszelką cenę".
Ta cena może być bardzo duża, bo wybory 10 maja, to niemal pewne niepotrzebne zgony, z powodu zakażenia koronawirusem. To też prosta droga do podważenia wyników wyborów w przypadku głosowania korespondencyjnego.
Jedyny legalny w tym momencie sposób, aby odsunąć datę wyborów prezydenckich na późniejszy termin, to ogłoszenie jednego z trzech stanów nadzwyczajnych. Do obecnej sytuacji najbardziej odpowiedni jest stan klęski żywiołowej.
PiS jednak nie zamierza go wprowadzać. A ich główny argument za tym, żeby tego nie robić, to kłamstwo.
Przekaz dnia
Politycy PiS powtarzają podczas wizyt w mediach i przy okazji wpisów w mediach społecznościowych: jeśli wprowadzimy stan klęski, Polska zbankrutuje.
Jacek Saryusz-Wolski tak odpowiedział na Twitterze na słowa Marcina Kierwińskiego z KO.
Z kolei wicepremier Gowin, który tak heroicznie sprzeciwiał się wyborom korespondencyjnym, że aż rekomendował swoim posłom głosowanie za projektem, na spotkaniu z samorządowcami mówił:
"Być może polski budżet stać jest na to [stan klęski żywiołowej] przez jeden, dwa, może trzy miesiące. Ale na pewno nie dłużej".
Stanisław Karczewski w TVP1 stwierdził rano 6 kwietnia, że wprawdzie finanse publiczne są w bardzo dobrym stanie, ale stan klęski żywiołowej pociąga za sobą ogromne koszty. Według wicemarszałka Senatu doprowadziłoby to w krótkim czasie do zrujnowania finansów publicznych.
Minister od poczty
Tego samego dnia, gościem Programu Pierwszego Polskiego Radia był wicepremier i mister aktywów państwowych Jacek Sasin. Jako minister, odpowiadający za Pocztę Polską, stał się ostatnio również nieoficjalną, jednoosobową komisją wyborczą.
Jeśli PiS przepchnie zmiany w prawie, to on za pomocą rozporządzeń, będzie mógł decydować o dodatkowych skrzynkach pocztowo-wyborczych i sposobie dostarczania pakietów wyborczych, przez listonoszy.
Prowadząca rozmowę Katarzyna Gójska-Hejke zapytała Sasina o skalę ewentualnych odszkodowań po wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. Wicepremier odpowiedział kłamstwami.
"Skala byłaby niewyobrażalna, myślę, że nikt nie jest w stanie dzisiaj, nawet policzyć rzeczywiście tej skali roszczeń. My rozwiązujemy w ten sposób, bo trzeba oczywiście pomagać przedsiębiorcom, trzeba pomagać tym, którzy tracą, w ramach możliwości państwa".
"I tutaj kolejną ustawę o tarczy antykryzysowej przygotowujemy, kolejny pakiet takich rozwiązań, idących w miliardy złotych. Natomiast to są rzeczywiście zupełnie nieodpowiedzialne oczekiwania".
To byłaby kompletna ruina w tej chwili budżetu państwa, czyli doprowadzilibyśmy w prosty sposób, do niewypłacalności Polski. Jacek Sasin, Program Pierwszy Polskiego Radia - 06/04/2020.
Więcej - https://oko.press/sasin-stan-kleski-zywiolowej-to-bankructwo-panstwa/
Źródło: oko.press.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz