Dr Paweł Rajewski: "Maseczki i rękawiczki to nie wszystko"

Jeżeli źle założymy maskę i korzystamy z niej, ale nie stosujemy się do zasad higieny...

To w niczym nie pomoże maseczka ani nam, ani ludziom wokół.

U pacjenta, który nie ma objawów, nie możemy stwierdzić, od kiedy choruje. W takim przypadku, po 14 dniach od pierwszego wymazu, musimy zrobić powtórny wymaz - mówi dr n. med. Paweł Rajewski z Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy.

- Model włoski pokazał, że jeśli poluzujemy te restrykcje, to możemy się spodziewać dynamicznego wzrostu zachorowań. Czas kwarantanny, stanu epidemicznego czy epidemii jest po to, żeby pozostać w domu, a nie przyjmować gości, lub zamawiać jedzenie i spotykać się z dostawcą twarzą w twarz czy ręka w rękę.

Nawet jeśli czujemy się dobrze.

Według wielu wcześniejszych prognoz, zbliżamy się w Polsce, do szczytu zachorowań na COVID-19. Czy tak będzie w istocie, dowiemy się dopiero za jakiś czas, jeśli liczba zakażonych faktycznie zacznie spadać w połowie maja.

Wszystko zależy od nas, bo nawet obowiązek zasłaniania twarzy, czy noszenie rękawiczek, nie wystarczy.

O tym, dlaczego najważniejsza jest teraz odpowiedzialność społeczna, dlaczego jeden test to czasem za mało, jak wyglądają pierwsze objawy zakażenia i jak radzić sobie podczas izolacji.

Mówi o tym, w rozmowie z Interią dr n. med. Paweł Rajewski z Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy, profesor Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy i Członek Rady Naukowej Herbalife Nutrition. 

Bartosz Kicior, menway.interia.pl: Dociera do nas wiele doniesień o tym, że największa fala zachorowań dopiero przed nami. Czy możemy stwierdzić, kiedy dokładnie to nastąpi? Co ma na to wpływ?

Dr n. med. Paweł Rajewski: - Wpływ na falę zachorowań ma przede wszystkim odpowiedzialność społeczna.

Jeżeli będziemy przestrzegać zasad związanych z wprowadzonym stanem epidemicznym, a następnie stanem epidemii, czyli pozostaniemy w domach w izolacji, będziemy wychodzić wyłącznie do pracy lub po niezbędne zakupy, nie będziemy spotykać się ze znajomymi, zastosujemy środki zapobiegawcze...

Zastosujemy częste mycie rąk, chodzenie w rękawiczkach ochronnych, stosowanie maseczek, to jest szansa, że krzywa zachorowań się wypłaszczy.

- Spowoduje to, że zachorowania zatrzymają się na aktualnym poziomie lub nawet zaczną spadać. Jeżeli nie będziemy przestrzegać tych zasad, to taka fala może przyjść pod koniec kwietnia lub na początku maja. Trzeba pamiętać, że są to tylko teorie, oparte o dotychczas znany model zachowania epidemii.

Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że powinniśmy się spodziewać właśnie takiej sytuacji. Oczywiście część osób, będących w kwarantannach, w dalszym ciągu czeka na pobranie wymazów, na wyniki badań, a jest ich w Polsce kilkanaście tysięcy.

Część z nich, na pewno będzie miała wynik pozytywny, więc ta liczba wzrośnie. Jednak są oni pod kontrolą, więc w teorii, a nie każdy zapewne w 100 proc., przestrzega zasad kwarantanny, nie powinni być źródłem zarażenia dla innych.

- Dlatego priorytetem na ten moment jest to, by nie doszło do powtórzenia tzw. modelu włoskiego.

Stąd tak ważne było wprowadzenie izolatoriów dla pacjentów zakażonych, miejsc zbiorowej kwarantanny oraz ścisłe monitorowanie tych, którzy przebywają w domach i nie korzystają, z wyznaczonych miejsc w izolatoriach czy kwarantanny.

Więcej - https://menway.interia.pl/aktywnosc/zdrowie/news-dr-pawel-rajewski-maseczki-i-rekawiczki-to-nie-wszystko,nId,4441207,nPack,1#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Źródło: fakty.interia.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA