"Szczyrk w żałobie. Ofiary tragedii to bardzo znana rodzina"

Po silnej eksplozji w Szczyrku, duży dom piętrowy, rozsypał się gruz.

Ofiary wybuchu przy Leszczynowej to znana rodzina. Burmistrz ogłosił żałobę - czytamy w radiozet.pl.

Wybuch w Szczyrku to największa tragedia w historii kurortu. Po środowej eksplozji przy Leszczynowej 6, wydobyto ciała ośmiorga mieszkańców, zawalonego budynku. Ofiary to członkowie znanej w Szczyrku rodziny, znanej także w świecie, narciarskim i snowboardowym.

Burmistrz Szczyrku Antoni Byrdy ogłosił żałobę, prosząc jednocześnie mieszkańców i przyjezdnych, aby do 8 grudnia włącznie, powstrzymali się od organizowania w mieście imprez.

Akcja ratowników po eksplozji przy ulicy Leszczynowej 6 trwa, choć spod gruzów wydobyto już ciała 8 mieszkańców zawalonego budynku.

- Niestety, z przykrością muszę poinformować państwa o tym, iż znaleziono kolejne dwie ofiary tej strasznej tragedii, która miała miejsce, w Szczyrku. Tym bardziej jest to smutne i tragiczne, że dotyczy to dzieci – przekazał w czwartek przed południem, wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

- Wydaje się, że wyczerpana jest liczba ofiar. Oczywiście straż i ratownicy będą przesypywać cały ten obszar do tzw. trawy, aby mieć stuprocentową pewność, że nikogo już tam nie ma – dodał, zaznaczając, że dopiero wtedy akcja zostanie zakończona.

Siła eksplozji była ogromna

Sabina Bugaj, w rozmowie z Polską Agencją Prasową, pracująca w miejskim ośrodku kultury, promocji i informacji, przyznała, że rodzina była bardzo lubiana i szanowana w okolicy.

"To była rodzina z tradycjami narciarskimi, sportowymi. Mieli rodzinny stok narciarski »Kaimówka«, na którym, jak mam 40 lat, to przynajmniej 35 lat jeździłam".

"Mieli rodzinny interes, jedną z pierwszych wypożyczalni sprzętu narciarskiego sportowego, serwis sprzętu. Byli trenerami narciarstwa, snowboardu" - powiedziała Sabina Bugaj. Jak dodała, "mieszkali wielopokoleniowo".

"Młodsi, z dziećmi, dziadkowie – my tak żyjemy w Szczyrku. Zawsze budowało się tu duże domy – tyle, ile dzieci, tyle  pięter, żeby mieszkać razem. Jeszcze wiele takich domów wielopokoleniowych tutaj jest. To był jeden z przykładów, gdzie naprawdę wszyscy mieszkali, bo różnie już teraz bywa" - relacjonowała.

"A my się tu wszyscy znamy – mamy 5,6 tys. mieszkańców. Wszyscy spotykamy się w kościele, albo w ośrodku zdrowia, na zakupach, na ulicy. Widujemy się na co dzień – to mała społeczność, zatem śmierć dotyka wszystkich" - podkreśliła Bugaj.

Wstrząśnięci tragedią są nie tylko sąsiedzi ofiar, ale też turyści, którzy tę rodzinę bardzo dobrze znali.  "Ludzie dzwonią z Polski, dokładnie znali tę rodzinę, jej nazwisko" – powiedziała Sabina Bugaj.

"Pominąwszy proceduralną kwestię, żałobę: wszyscy mamy tę żałobę. A ludzie chcą w niej pomagać, przyjechać, coś zrobić" - zaznaczyła pani Sabina. Jak dodała, część dzieci z rodziny chodziła do szczyreckiej szkoły podstawowej nr 1, część do szkoły nr 2.

"Dzisiaj jest taki dzień, kiedy tych dzieci, w szkole nie ma. Wiem, że dzieci i młodzież są objęte opieką psychologiczną, wiele z nich, idąc dziś do szkoły, mijało to miejsce. Oglądają telewizję, w domach o tym się mówi. Nie było takiej tragedii w Szczyrku – nie było na tak dużą skalę, aby tak duża rodzina zginęła" - oceniła.

Więcej - https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Szczyrk.-Ofiary-wybuchu-przy-Leszczynowej-to-znana-rodzina.-Burmistrz-oglosil-zalobe

Źródło: wiadomosci.radiozet.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA