"Kwiaty i znicze to nie wszystko"
Każdy żyjący powinien być świadomy...
Będąc na cmentarzu, musi wiedzieć, jak łatwo stracić prawa do grobu.
We Wszystkich Świętych 1 listopada odwiedzamy groby swoich bliskich.
W natłoku świątecznej krzątaniny, można stracić nie tylko, np. kwiaty czy znicze.
Można też stracić i coś bardziej istotnego - wszystkie prawa do grobu bliskich.
Grób nie jest nasz na zawsze. Po 20 latach, może trafić do innej rodziny, wystarczy brak opłaty.
Podczas odwiedzin bliskich na cmentarzu, oprócz zadumy i refleksji, warto również choć przez chwilę zainteresować się, jaki jest stan prawny grobu, na którym zapalamy znicze.
Bywa czasem tak, że nie ma już miejsc, że nasz słynny cmentarz, nikogo już nie zmieści.
Zapewne w większości przypadków wszystko jest pod kontrolą, ale może się, np. okazać, że trzeba wyjaśnić pewne wątpliwości albo, że właśnie straciliśmy prawa do tego, konkretnego grobu.
Dzieje się tak, bo prawo do grobu, nie ma swojej ustawowej definicji. A co do zasady, nabywa się je przez zawarcie umowy z zarządcą cmentarza. Po wniesieniu opląty stajemy się tzw. fundatorem i możemy wskazywać, kto w danym grobie, może być pochowany.
Pamiętajmy, groby nie są wieczne, kiedyś spoczną w nich inni. Przepisy są proste - grób nie może być użyty do ponownego pochówku, przed upływem 20 lat. Później - już tak.
Jeżeli jednak ktokolwiek zgłosi sprzeciw i uiści opłatę po tym terminie - w mogile dalej będzie spoczywała ta sama osoba, a czas biegnie od nowa.
W każdym roku znika kilka tysięcy grobów. Dlaczego? Przez brak płatności. Najbliższa rodzina nie żyje, mieszka za granicą Polski lub rzadko odwiedza grób. Obowiązku poszukiwania żyjących krewnych, którzy opłacą mogiłę, nie ma, więc administrujący cmentarzami ich nie szukają.
Pamiętajmy o tych sprawach, również we Wszystkich Świętych i w Zaduszki, żeby uniknąć przykrych niespodzianek.
Źródło: finanse.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Będąc na cmentarzu, musi wiedzieć, jak łatwo stracić prawa do grobu.
We Wszystkich Świętych 1 listopada odwiedzamy groby swoich bliskich.
W natłoku świątecznej krzątaniny, można stracić nie tylko, np. kwiaty czy znicze.
Można też stracić i coś bardziej istotnego - wszystkie prawa do grobu bliskich.
Grób nie jest nasz na zawsze. Po 20 latach, może trafić do innej rodziny, wystarczy brak opłaty.
Podczas odwiedzin bliskich na cmentarzu, oprócz zadumy i refleksji, warto również choć przez chwilę zainteresować się, jaki jest stan prawny grobu, na którym zapalamy znicze.
Bywa czasem tak, że nie ma już miejsc, że nasz słynny cmentarz, nikogo już nie zmieści.
Zapewne w większości przypadków wszystko jest pod kontrolą, ale może się, np. okazać, że trzeba wyjaśnić pewne wątpliwości albo, że właśnie straciliśmy prawa do tego, konkretnego grobu.
Dzieje się tak, bo prawo do grobu, nie ma swojej ustawowej definicji. A co do zasady, nabywa się je przez zawarcie umowy z zarządcą cmentarza. Po wniesieniu opląty stajemy się tzw. fundatorem i możemy wskazywać, kto w danym grobie, może być pochowany.
Pamiętajmy, groby nie są wieczne, kiedyś spoczną w nich inni. Przepisy są proste - grób nie może być użyty do ponownego pochówku, przed upływem 20 lat. Później - już tak.
Jeżeli jednak ktokolwiek zgłosi sprzeciw i uiści opłatę po tym terminie - w mogile dalej będzie spoczywała ta sama osoba, a czas biegnie od nowa.
W każdym roku znika kilka tysięcy grobów. Dlaczego? Przez brak płatności. Najbliższa rodzina nie żyje, mieszka za granicą Polski lub rzadko odwiedza grób. Obowiązku poszukiwania żyjących krewnych, którzy opłacą mogiłę, nie ma, więc administrujący cmentarzami ich nie szukają.
Pamiętajmy o tych sprawach, również we Wszystkich Świętych i w Zaduszki, żeby uniknąć przykrych niespodzianek.
Źródło: finanse.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz