"Kraj cichych dzieci, w którym praca zwykle jest na całe życie"

A bardziej od umiejętności, liczy się w tym kraju staż.

Polka pracująca w Japonii mówi: Mężczyzna tutejszy nie powie, że ładnie wyglądasz, tylko będzie cię śledzić.

Maria tłumaczy turystom, że gejsze nie są prostytutkami. Aleksandra chwali sobie bezpieczeństwo na ulicach, choć zdarza się jej zobaczyć, śpiących na nich pijanych Japończyków.

Krzysztof przeżył szok kulturowy, szukając mieszkania na wynajęcie. A Emil nauczył się używać faksu. O życiu w Japonii opowiadają mieszkający tu Polacy.

Aleksandra, lat 25

Po prawie trzech latach, spędzonych w Japonii, dla Aleksandry wszystko jest już normalne. Mieszka w Tokio. Przez trzy dni w tygodniu pracuje, w przedszkolu anglojęzycznym, przez kolejne trzy - w agencji marketingowej.

Weekendy są wolne, ale właściwie standardem jest, że w soboty też przychodzi się do pracy. Za to grafik ma elastyczny - w zależności od potrzeb - wybiera, gdzie i kiedy będzie pracować.

Przedszkole nie jest zajęciem "na luzie", choć można by się tego spodziewać, zwłaszcza że Aleksandra prowadzi grupę trzy- i czterolatków.

- Dzieci uczy się dyscypliny, trzeba z nimi przerobić dużo materiału, spiąć się - stwierdza. - Między polskimi a japońskimi dziećmi jest różnica.

- Mali Japończycy są cisi i spokojni, słuchają nauczyciela. To pomaga nam w pracy, ale z drugiej strony, jest trochę dziwne, bo przecież to tylko dzieci.

Zajęcia w przedszkolu zaczynają się o godz. 9.00 i teoretycznie wtedy miała stawiać się do pracy. W praktyce musi być najpóźniej o 8.40.

Wychodzi o 17.30-18.00, gdy jest już przygotowana na następny dzień. Nie będzie wychowawczynią swojej grupy do końca nauki dzieci w przedszkolu.

Tu co roku zmienia się nauczyciel. I każdy ma za zadanie przygotować podopiecznych do kolejnego etapu zadań.

W agencji marketingowej, Aleksandra jest zatrudniona w dziale, który przygotowuje filmiki wideo, z praktycznymi wskazówkami dla przyjeżdżających do Japonii obcokrajowców - od "jak załatwić coś w urzędzie", do "co zwiedzić w danej dzielnicy".

Opowiada, że w Japonii firmy dzieli się, na białe i czarne. - W białych pracodawca płaci za nadgodziny, daje wolne w święta, a praca nie jest tak stresująca.

W czarnych, zostaje się po godzinach bez dodatkowego wynagrodzenia, trzeba przychodzić w święta, a podejście jest takie, że jeśli się zbuntujesz, to znajdzie się ktoś inny na twoje miejsce - wyjaśnia.

Od niej, pracodawca nie wymaga długiego siedzenia po godzinach, bo nie jest zatrudniona na pełen etat. Przyznaje jednak, że kultura pracy w Japonii jest specyficzna.

- Często organizuje się wyjazdy integracyjne albo chodzi się pić po pracy. Ale tu raczej panowie się bawią. Potrafią powiedzieć żeńskiej części zespołu, że idą na prostytutki. Oni się nie krępują.

Więcej - http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,25408231,kraj-cichych-dzieci-w-ktorym-praca-czesto-jest-na-cale-zycie.html
Źródło: weekend.gazeta.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA