"Kaczyński i dzieci w kampanii wyborczej PiS"
Czy coś wam to przypomina? Czy Kaczyński lubi dzieci i od kiedy?
Internauci zauważyli podobieństwo pomiędzy obrazkami z kampanii wyborczej PiS, a propagandą w Związku Radzieckim.
Takie sceny - jako żywo przypominają historię - propagandowe malunki, rozpowszechniane kiedyś za Stalina w Związku Radzieckim.
Podobny jest nawet kolor kwiatów! Tymczasem jeszcze niedawno, pisowska minister edukacji apelowała, żeby nie wykorzystywać dzieci w kampanii wyborczej.
"Apeluję do wszystkich sztabów wyborczych i do wszystkich kandydatów […], aby w kampanii wyborczej zachować wielki umiar i zdrowy rozsądek. Aby nie dopuszczać do sytuacji, w której mogą być podejrzenia, że dzieci są wykorzystywane w kampanii wyborczej, bo to jest absolutnie niedozwolone i niedobre działanie […]"
"Absolutnie niedopuszczalne są sytuacje, w których dzieci są traktowane, jako element kampanii wyborczej" – mówiła. Należałoby ją wezwać z Brukseli na choćby jeden Piknik Rodzinny, niech zobaczy, kto wykorzystuje dzieci w kampanii.
Najwyraźniej sztabowcy Kaczyńskiego nie przejmują się takimi "drobiazgami", jak wiarygodność i dopuszczają do takich sytuacji, które nieuchronnie przywodzą na myśl, czasy słusznie minione, wzięte wprost z ZSRR.
Źródło: wiesci24.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Internauci zauważyli podobieństwo pomiędzy obrazkami z kampanii wyborczej PiS, a propagandą w Związku Radzieckim.
Takie sceny - jako żywo przypominają historię - propagandowe malunki, rozpowszechniane kiedyś za Stalina w Związku Radzieckim.
Podobny jest nawet kolor kwiatów! Tymczasem jeszcze niedawno, pisowska minister edukacji apelowała, żeby nie wykorzystywać dzieci w kampanii wyborczej.
"Apeluję do wszystkich sztabów wyborczych i do wszystkich kandydatów […], aby w kampanii wyborczej zachować wielki umiar i zdrowy rozsądek. Aby nie dopuszczać do sytuacji, w której mogą być podejrzenia, że dzieci są wykorzystywane w kampanii wyborczej, bo to jest absolutnie niedozwolone i niedobre działanie […]"
"Absolutnie niedopuszczalne są sytuacje, w których dzieci są traktowane, jako element kampanii wyborczej" – mówiła. Należałoby ją wezwać z Brukseli na choćby jeden Piknik Rodzinny, niech zobaczy, kto wykorzystuje dzieci w kampanii.
Najwyraźniej sztabowcy Kaczyńskiego nie przejmują się takimi "drobiazgami", jak wiarygodność i dopuszczają do takich sytuacji, które nieuchronnie przywodzą na myśl, czasy słusznie minione, wzięte wprost z ZSRR.
Źródło: wiesci24.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz