"Zgrzyt na linii Duda – Morawiecki. Poszło o datę wyborów"
Na konwencji PiS w Katowicach premier Morawiecki ujawnił, że 13 października to data wyborów.
Wywołało to ogromną konsternację i niezadowolenie w Pałacu Prezydenckim.
"Rząd nie jedzie na wakacje"
A z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że Jarosław Kaczyński miał dosadnie skomentować, wpadkę szefa rządu.
Prezydent Andrzej Duda był mocno zaskoczony, tym co palnął, premier Mateusz Morawiecki.
Konwencja programowa PiS w Katowicach. Na scenę wchodzi premier Morawiecki. Żartuje, wylicza sukcesy rządu Zjednoczonej Prawicy, mobilizuje wyborców przed jesiennymi wyborami.
Nagle, niespodzianie ze sceny, padają symboliczne słowa. – Rząd nie jedzie na wakacje. Od wczesnego rana do nocy, pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza w sobotę - można odpocząć - powiedział szef rządu.
Dworczyk wyjaśnia, w Pałacu irytacja
Wystąpienie premiera próbował tłumaczyć w TVN24 szef jego Kancelarii Michał Dworczyk. - Byłem w czasie wystąpienia pana premiera na sali i słyszałem wyraźnie, że premier podawał to, jako pierwszy możliwy termin, w którym mogą odbyć się wybory.
Być może nawet się odbędą tego dnia, ale to jest decyzja pana prezydenta. Mamy cały miesiąc i kilka weekendów, w których te wybory mogą się odbyć - mówił Dworczyk.
W kierownictwie partii konsternacja. Ustalenia były inne. To prezydent formalnie ogłasza datę wyborów, nie szef rządu.
Informacja dociera do Pałacu Prezydenckiego. Prezydent nie kryje irytacji.
"Datę miał ogłosić Andrzej Duda"
– Powiem tak: prezydent nie ma wielu prerogatyw wynikających z konstytucji. Ta była jedną z nich. A tu, niby żartem, niby niechcący, premier ujawnił, że wybory mają być w niedzielę 13 października – mówi informator WP znający kulisy sprawy.
Czytaj także>>> Kaczyński premierem po wyborach? Michał Kamiński: Morawiecki niepotrzebny.
Nieoficjalnie, również prezes Jarosław Kaczyński miał skrytykować premiera Mateusza Morawieckiego. I to jeszcze podczas konwencji w Katowicach. Decyzja o terminie wyborów miała zapaść na Nowogrodzkiej.
W wąskim gronie liderów partii. Do czasu, kiedy powinien ogłosić Andrzej Duda, nikt nie miał prawa informować opinii publicznej, o szczegółach.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Wywołało to ogromną konsternację i niezadowolenie w Pałacu Prezydenckim.
"Rząd nie jedzie na wakacje"
A z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że Jarosław Kaczyński miał dosadnie skomentować, wpadkę szefa rządu.
Prezydent Andrzej Duda był mocno zaskoczony, tym co palnął, premier Mateusz Morawiecki.
Konwencja programowa PiS w Katowicach. Na scenę wchodzi premier Morawiecki. Żartuje, wylicza sukcesy rządu Zjednoczonej Prawicy, mobilizuje wyborców przed jesiennymi wyborami.
Nagle, niespodzianie ze sceny, padają symboliczne słowa. – Rząd nie jedzie na wakacje. Od wczesnego rana do nocy, pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza w sobotę - można odpocząć - powiedział szef rządu.
Dworczyk wyjaśnia, w Pałacu irytacja
Wystąpienie premiera próbował tłumaczyć w TVN24 szef jego Kancelarii Michał Dworczyk. - Byłem w czasie wystąpienia pana premiera na sali i słyszałem wyraźnie, że premier podawał to, jako pierwszy możliwy termin, w którym mogą odbyć się wybory.
Być może nawet się odbędą tego dnia, ale to jest decyzja pana prezydenta. Mamy cały miesiąc i kilka weekendów, w których te wybory mogą się odbyć - mówił Dworczyk.
W kierownictwie partii konsternacja. Ustalenia były inne. To prezydent formalnie ogłasza datę wyborów, nie szef rządu.
Informacja dociera do Pałacu Prezydenckiego. Prezydent nie kryje irytacji.
"Datę miał ogłosić Andrzej Duda"
– Powiem tak: prezydent nie ma wielu prerogatyw wynikających z konstytucji. Ta była jedną z nich. A tu, niby żartem, niby niechcący, premier ujawnił, że wybory mają być w niedzielę 13 października – mówi informator WP znający kulisy sprawy.
Czytaj także>>> Kaczyński premierem po wyborach? Michał Kamiński: Morawiecki niepotrzebny.
Nieoficjalnie, również prezes Jarosław Kaczyński miał skrytykować premiera Mateusza Morawieckiego. I to jeszcze podczas konwencji w Katowicach. Decyzja o terminie wyborów miała zapaść na Nowogrodzkiej.
W wąskim gronie liderów partii. Do czasu, kiedy powinien ogłosić Andrzej Duda, nikt nie miał prawa informować opinii publicznej, o szczegółach.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz