Rydzyk. "Prosił by nic w areszcie jemu się nie stało"

Wielebny o. Rydzyk interweniował po aresztowaniu Misiewicza.

O. Rydzyk poruszył Niebo i Ziemię, by Misiewicza w areszcie nikt nie krzywdził i prosił, żeby się jemu nic nie stało.

Niezastąpiony obrońca wielbionych i pokrzywdzonych polityków, z którymi potrafi robić interesy, głównie finansowe i na których, hojne finanse zawsze może liczyć.

O. Tadeusz Rydzyk wstawił się za Bartłomiejem Misiewiczem, nie tylko w odręcznie pisanym poręczeniu, kiedy ten został aresztowany.

"Bartłomiej Misiewicz, który tymczasowy areszt odbywał w Zakładzie Karnym w Tarnowie, po interwencji duchownego miał trafić do jednoosobowej, monitorowanej celi, w której przebywał do końca swojej kary".

Już przy okazji zatrzymania Bartłomieja Misiewicza przez CBA, o. Rydzyk bronił swojego pupila.

"Z tego co znam pana Bartłomieja Misiewicza, zawsze zachowywał się odpowiedzialnie, a jako student WSKSiM w Toruniu, nie tylko bez zastrzeżeń, ale bardzo przykładnie. Mam nadzieję, że powstałe niejasności będą szybko wyjaśnione, bez krzywdy dla pana Bartłomieja i całej sprawy - zapewniał w mediach o. Rydzyk (nowosci.com.pl).

Dzwonił także do wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego i prosił, żeby ten dopilnował bezpieczeństwa, byłego rzecznik MON w zakładzie karnym - ustaliła Wirtualna Polska.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA