"Kolejne oddziały położnicze zawieszają działalność"

W polskiej służbie zdrowia panuje dramat połączony z tragedią.

Wiele oddziałów szpitalnych, głównie w miastach powiatowych, przerywa lub zawiesza pracę.

Słyszeliśmy już o wzruszającym dramacie zawieszenia oddziału onkologii dziecięcej w Chorzowie.

To tylko jeden sygnał tak tragicznej sytuacji szpitali. Od kilku miesięcy trwa zamykanie czasowe szpitalnych oddziałów położniczo-ginekologicznych, które zawieszają działalność, bądź czasowo rezygnują ze świadczeń medycznych.

Wobec takiej sytaucji, kobiety na porody, powinny jechać wprost do nieba. Tam im zapewne nikt nie odmówi pomocy...

Przyczyny takich sytuacji? Najczęściej mówi się o spadku liczby urodzeń. Bo według NFZ, prowadzenie oddziału położniczego ma sens, czyli jest opłacalne, gdy rodzi się w nim 400 dzieci rocznie. A niektóre szpitale nie mają nawet 200. Problemem jest również znalezienie stałego personelu medycznego.

Porodówki zamykają przez spadek liczby urodzeń

Z początkiem lipca przestały działać oddziały ginekologiczno-położnicze, w szpitalach w Skwierzynie i Kostrzynie nad Odrą, w woj. lubuskim. Zgodę na zawieszenie działalności wydał wojewoda lubuski.

Oficjalnie będą one zamknięte do końca roku, ale ponowne ich otwarcie nie jest pewne.

- Głównym powodem była niska liczba porodów. W Kostrzynie nad Odrą w ubiegłym roku było ich 180, z kolei w Skwierzynie 318. Według zaleceń NFZ, powinno ich być minimum 400. Prognozy demograficzne wskazują, że te liczby nie będą rosły, a wręcz przeciwnie, porodów ma być jeszcze mniej.

Rząd chce przed wyborami jesienią uzdrowić SOR-y. Lekarze: to ostatecznie je pogrąży.

Jak dodaje, prognozy demograficzne wskazują, że do 2050 r., 40 proc. mieszkańców województwa lubuskiego będą stanowiły osoby starsze. - I to właśnie usługi dla seniorów chcemy rozwijać.

Tak, aby nie musieli oni czekać po kilka miesięcy, np. na rehabilitację - tłumaczy rzeczniczka i zaznacza, że decyzja o zawieszeniu funkcjonowania oddziałów nie była łatwa.

- To była bardzo trudna decyzja i bardzo przepraszamy pacjentki, ale przeanalizowaliśmy wszystkie możliwości. W ramach opieki ginekologiczno-położniczej w szpitalach będą funkcjonowały poradnie ginekologiczno-położnicze.

Porodówki zamykają w różnych częściach kraju

Taka sytuacja jest nie tylko w woj. lubuskim. Od jutra oddział położniczy w Krotoszynie w Wielkopolsce zawiesza świadczenia medyczne. Na razie na kilka dni. Wszystko przez braki kadrowe, które są drugim powodów zamykania porodówek.

Jak mówi Onetowi rzecznik szpitala, wszystko przez "losowe przypadki", które nałożyły się w ostatnim czasie i spowodowały problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby lekarzy.

- Dla nas to sytuacja przejściowa. Od 8 lipca oddział będzie normalnie funkcjonował. Cały czas staramy się o wzmocnienie naszej kadry medycznej. Mam nadzieję, że uda nam się doprowadzić rozmowy z ginekologami do szczęśliwego końca - mówi Sławomir Pałasz.

Kadry medycznej szukają również m.in. szpitale na Opolszczyźnie, gdzie zamknięto już trzy porodówki. Ostatnia przestała działać z początkiem lipca w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Głubczycach. Dwie pozostałe, w Kluczborku i Prudniku, nie działają od kilku miesięcy.

Przyczyny? Podobnie jak w poprzednich przypadkach: niska liczba urodzeń, która wpływa na brak kadry medycznej. Lekarze wolą pracować w placówkach, gdzie porodów jest więcej, bo mogą więcej zarobić.

Pacjentki z powiatów, w których oddziały porodówek zawieszono, mogą korzystać z porodówek w innych miejscowościach. W pilnych przypadkach można zgłaszać się na szpitalne oddziały ratunkowe (SOR).

Więcej na ten temat - link - https://wiadomosci.onet.pl/kraj/spada-liczba-urodzen-porodowki-zawieszaja-dzialalnosc
Źródło: wiadomosci.onet.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA