"Komisja ds. VAT. Tusk do Horały: Liechtenstein nie jest członkiem UE"
Przesłuchanie Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. VAT to skarbnica ciekawych cytatów.
Szef Rady Europejskiej nie daje się prowokować i stanowczo reaguje na nieścisłości w wypowiedziach członków Komisji ds. VAT. Czasem wytyka im również błędy, tak jak w przypadku szefa komisji Marcina Horały z PiS.
Tusk: Liechtenstein nie jest członkiem UE
Przesłuchanie rozpoczęło się o godz. 11:00 i już na początku doszło do spięcia na linii: Donald Tusk - Marcin Horała.
Przewodniczący Komisji VAT-owskiej, mówiąc o raporcie Komisji Europejskiej, dotyczącym luki VAT, wspomniał, że wśród krajów, które się tam znalazły, były m.in. Liechtenstein i Andora.
- W roku 2007, jedynym krajem w Europie, który miał mniejszą od Polski "lukę VAT", była Holandia.
Polska - zdaniem posła Horały - była na drugim miejscu w Europie, oczywiście z dużych gospodarek, pomińmy m.in. Maltę, Liechtenstein i Andorę, nie reprezentatywne, gdzie jedno zdarzenie gospodarcze, może zmienić obraz - powiedział Marcin Horała z PiS.
- Liechtenstein nie jest członkiem Unii Europejskiej, Andora także - zwrócił mu uwagę na błąd, Donald Tusk.
Tusk o metodach Komisji: To klasyczna manipulacja
Donald Tusk nie ukrywał, że według niego, "Komisja ds. VAT działa na zamówienie polityczne partii rządzącej". Jednocześnie domaga się od jej członków rzeczowości, a więc, m.in. powoływania się na konkretne raporty.
Próbę uniknięcia tego nazwał "klasyczną manipulacją".
- Nieprzypadkowo pytam o przedstawienie dat raportów. Chciałbym, żebyśmy uniknęli fałszywego wrażenia, że od lat Komisja Europejska alarmowała o krytycznej sytuacji w Polsce, bo byłaby to nieprawda.
- Spodziewałem się po panu przewodniczącym trochę mniej topornej metody - dodał szef Rady Europejskiej.
Marcin Horała nie pozostaje mu dłużny i wylicza Donaldowi Tuskowi, ile razy odnosi się do luki VAT w czasach rządów PiS, nazywając je "wycieczkami politycznymi".
"Nie będę tego komentował, to świństwo"
Oburzenie Donalda Tuska urosło, kiedy Kazimierz Smoliński zacytował tekst z miesięcznika "Forbes" w 2013 r., w którym napisano o "dziurawym jak sito systemie fiskalnym", a Polaków nazwano "najbardziej przebiegłymi naciągaczami w Europie".
- Pan powołuje się na tego typu paskudny artykuł jako poważny dokument? Panu odpowiada powoływanie się na tekst, według którego Polacy to najwięksi naciągacze w Europie? Nie będę tego komentował, bo to świństwo - stwierdził Donald Tusk.
Na pytanie, czy rzecznik rządu reagował wtedy na ten artykuł, szef Rady Europejskiej odpowiedział: "Niech pan nie żartuje".
Dopytywany, czy w związku z wyłudzeniami została opracowana jakaś określona strategia, Tusk podkreślił, że każdy rząd przyjmuje różne strategie na różne okoliczności.
- Ale z mojego doświadczenia te strategie bardziej wyrażają życzenia ich autorów, niż realistyczną ocenę tego, co naprawdę wydarzy się w perspektywie 10-15 lat.
Za każdym razem, kiedy czytam prognozy dotyczące dowolnej sfery życia, która wykracza poza 10-15 lat, przypomina mi się powiedzenie, że kiedy człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje - mówił Tusk.
- Ja w działalności politycznej zdecydowanie bardziej stawiam na trafną i szybką reakcję, niż długoterminowe planowanie, bo życie mi podpowiada, że to przynosi lepsze skutki - powiedział.
Poseł Błażej Parda (Kukiz'15) wskazał, że w 2009 r. powstał raport dot. wyłudzeń VAT, na podstawie którego miała być przygotowana strategia na lata 2010-2012.
- Tylko problem jest taki, że ona nie powstała. Ona była tworzona i została zahamowana - powiedział Parda.
Donald Tusk odparł, że zna ten wątek z prac Komisji, jednak nie wie, co było powodem takiej decyzji.
"Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć o wyłudzeniach VAT"
Były premier podkreślił przy tym, że jeśli chodzi o wyłudzenia VAT, Ministerstwo Finansów "dość szybko zorientowało się, że następuje przerzucanie się albo na kraje, albo na branże czy asortymenty", w związku z czym proponowano m.in. odwrócony VAT, na niektóre produkty.
Podkreślił, że nie sądzi, by była możliwość "prostego przewidywania", która branża w danym momencie, może być dotknięta takim typem przestępczości.
Dopytywany, skąd miał wiedzę o tym, że dochodzi do takich przestępstw, Tusk odparł, że to była "wiedza powszechna".
- Nie ma takiego momentu, o którym mogę powiedzieć, że ktoś przyszedł i powiedział, ponieważ ta wiedza funkcjonowała dość powszechnie, więc ja się nawet nie zastanawiałem, skąd wiem, tylko raczej miałem oczekiwania wobec ministra finansów, żeby zrobił wszystko, by te zjawiska ukrócić - powiedział.
- Nie trzeba było być specjalistą, by wiedzieć, bo to też było codziennie w mediach obecne, gdzie te wyłudzenia VAT-owskie, pojawiają się najintensywniej - dodał.
Tusk: darzyłem zaufaniem Morawieckiego
Podczas przesłuchania wielokrotnie doszło do wymiany zdań i drobnych złośliwości między przewodniczącym Rady Europejskiej, a szefem Komisji Marcinem Horałą (PiS).
Poseł PiS zapytał Tuska o to, kto przed laty polecił mu Jacka Rostowskiego, jako kandydata na ministra finansów. - Moja intuicja - odparł były premier. Potwierdził, że wówczas znał Rostowskiego jako ekonomistę.
- Nie była to relacja jakaś bliska, intensywna, ale słyszałem o istnieniu Jacka Rostowskiego, spotykaliśmy się na przestrzeni lat, myślę, że od początku lat 90-tych, kilka razy. Wiedziałem o jego pracy eksperckiej, podzielałem jego poglądy gospodarcze - mówił były premier.
Horała przywołał fragment zeznań Rostowskiego przed komisją ds. VAT, w których stwierdził, że jest ekspertem od prawa podatkowego.
- Nie sądzę, żeby od ministra finansów należało wymagać pełnej, eksperckiej wiedzy we wszystkich dziedzinach, które dotyczą tego resortu.
Mateusz Morawiecki (...) był wybitnym bankowcem, przynajmniej jeśli chodzi o karierę i skuteczność, a nie był specjalistą od podatków, ale ja bym z tego nie czynił akurat zarzutu - ripostował Tusk.
- Czyli to nie budziło pana wątpliwości? - upewnił się Horała. - Ja na przykład, na pana miejscu, nie przepytywałbym Jarosława Kaczyńskiego, kto mu polecił Mateusza Morawieckiego, bo odpowiedź mogłaby być zaskakująca - odparł szef Rady Europejskiej.
Donald Tusk wspomniał ponadto, że Mateusz Morawiecki w czasach rządów PO-PSL był "dość blisko w roli formalnej, członka rady gospodarczej (przy premierze - PAP), ale też "w wyjątkowo bliskich relacjach" z szefem tej rady, Janem Krzysztofem Bieleckim.
- Powiem szczerze, że wówczas jego obecność była na tyle intensywna i budząca moje zaufanie, że nawet nie wykluczałem, że zaproponuję mu stanowisko ministra finansów w moim rządzie - dodał Tusk.
Horała pytał również byłego premiera, czy był informowany o przygotowaniu wniosku o decyzję derogacyjną Komisji Europejskiej na wprowadzenie tzw. odwróconego VAT-u na pręty stalowe. - Osobiście na pewno nie - odpowiedział Donald Tusk.
Kilkugodzinne przesłuchiwanie Donalda Tuska, jak zwykle i tym razem, wykazało zbędne marnowanie czasu. Komisja ds. VAT odsłoniła swoje słabe kompetencje, do prowadzenia takich czynności, nie mówiąc już o tym, jak wielkie popełnia gafy i jak bardzo przez to ośmiesza się przed społeczeństwem polskim, a szczególnie przed Europą.
Źródło: wiadomosci.onet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Szef Rady Europejskiej nie daje się prowokować i stanowczo reaguje na nieścisłości w wypowiedziach członków Komisji ds. VAT. Czasem wytyka im również błędy, tak jak w przypadku szefa komisji Marcina Horały z PiS.
Tusk: Liechtenstein nie jest członkiem UE
Przesłuchanie rozpoczęło się o godz. 11:00 i już na początku doszło do spięcia na linii: Donald Tusk - Marcin Horała.
Przewodniczący Komisji VAT-owskiej, mówiąc o raporcie Komisji Europejskiej, dotyczącym luki VAT, wspomniał, że wśród krajów, które się tam znalazły, były m.in. Liechtenstein i Andora.
- W roku 2007, jedynym krajem w Europie, który miał mniejszą od Polski "lukę VAT", była Holandia.
Polska - zdaniem posła Horały - była na drugim miejscu w Europie, oczywiście z dużych gospodarek, pomińmy m.in. Maltę, Liechtenstein i Andorę, nie reprezentatywne, gdzie jedno zdarzenie gospodarcze, może zmienić obraz - powiedział Marcin Horała z PiS.
- Liechtenstein nie jest członkiem Unii Europejskiej, Andora także - zwrócił mu uwagę na błąd, Donald Tusk.
Tusk o metodach Komisji: To klasyczna manipulacja
Donald Tusk nie ukrywał, że według niego, "Komisja ds. VAT działa na zamówienie polityczne partii rządzącej". Jednocześnie domaga się od jej członków rzeczowości, a więc, m.in. powoływania się na konkretne raporty.
Próbę uniknięcia tego nazwał "klasyczną manipulacją".
- Nieprzypadkowo pytam o przedstawienie dat raportów. Chciałbym, żebyśmy uniknęli fałszywego wrażenia, że od lat Komisja Europejska alarmowała o krytycznej sytuacji w Polsce, bo byłaby to nieprawda.
- Spodziewałem się po panu przewodniczącym trochę mniej topornej metody - dodał szef Rady Europejskiej.
Marcin Horała nie pozostaje mu dłużny i wylicza Donaldowi Tuskowi, ile razy odnosi się do luki VAT w czasach rządów PiS, nazywając je "wycieczkami politycznymi".
"Nie będę tego komentował, to świństwo"
Oburzenie Donalda Tuska urosło, kiedy Kazimierz Smoliński zacytował tekst z miesięcznika "Forbes" w 2013 r., w którym napisano o "dziurawym jak sito systemie fiskalnym", a Polaków nazwano "najbardziej przebiegłymi naciągaczami w Europie".
- Pan powołuje się na tego typu paskudny artykuł jako poważny dokument? Panu odpowiada powoływanie się na tekst, według którego Polacy to najwięksi naciągacze w Europie? Nie będę tego komentował, bo to świństwo - stwierdził Donald Tusk.
Na pytanie, czy rzecznik rządu reagował wtedy na ten artykuł, szef Rady Europejskiej odpowiedział: "Niech pan nie żartuje".
Dopytywany, czy w związku z wyłudzeniami została opracowana jakaś określona strategia, Tusk podkreślił, że każdy rząd przyjmuje różne strategie na różne okoliczności.
- Ale z mojego doświadczenia te strategie bardziej wyrażają życzenia ich autorów, niż realistyczną ocenę tego, co naprawdę wydarzy się w perspektywie 10-15 lat.
Za każdym razem, kiedy czytam prognozy dotyczące dowolnej sfery życia, która wykracza poza 10-15 lat, przypomina mi się powiedzenie, że kiedy człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje - mówił Tusk.
- Ja w działalności politycznej zdecydowanie bardziej stawiam na trafną i szybką reakcję, niż długoterminowe planowanie, bo życie mi podpowiada, że to przynosi lepsze skutki - powiedział.
Poseł Błażej Parda (Kukiz'15) wskazał, że w 2009 r. powstał raport dot. wyłudzeń VAT, na podstawie którego miała być przygotowana strategia na lata 2010-2012.
- Tylko problem jest taki, że ona nie powstała. Ona była tworzona i została zahamowana - powiedział Parda.
Donald Tusk odparł, że zna ten wątek z prac Komisji, jednak nie wie, co było powodem takiej decyzji.
"Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć o wyłudzeniach VAT"
Były premier podkreślił przy tym, że jeśli chodzi o wyłudzenia VAT, Ministerstwo Finansów "dość szybko zorientowało się, że następuje przerzucanie się albo na kraje, albo na branże czy asortymenty", w związku z czym proponowano m.in. odwrócony VAT, na niektóre produkty.
Podkreślił, że nie sądzi, by była możliwość "prostego przewidywania", która branża w danym momencie, może być dotknięta takim typem przestępczości.
Dopytywany, skąd miał wiedzę o tym, że dochodzi do takich przestępstw, Tusk odparł, że to była "wiedza powszechna".
- Nie ma takiego momentu, o którym mogę powiedzieć, że ktoś przyszedł i powiedział, ponieważ ta wiedza funkcjonowała dość powszechnie, więc ja się nawet nie zastanawiałem, skąd wiem, tylko raczej miałem oczekiwania wobec ministra finansów, żeby zrobił wszystko, by te zjawiska ukrócić - powiedział.
- Nie trzeba było być specjalistą, by wiedzieć, bo to też było codziennie w mediach obecne, gdzie te wyłudzenia VAT-owskie, pojawiają się najintensywniej - dodał.
Tusk: darzyłem zaufaniem Morawieckiego
Podczas przesłuchania wielokrotnie doszło do wymiany zdań i drobnych złośliwości między przewodniczącym Rady Europejskiej, a szefem Komisji Marcinem Horałą (PiS).
Poseł PiS zapytał Tuska o to, kto przed laty polecił mu Jacka Rostowskiego, jako kandydata na ministra finansów. - Moja intuicja - odparł były premier. Potwierdził, że wówczas znał Rostowskiego jako ekonomistę.
- Nie była to relacja jakaś bliska, intensywna, ale słyszałem o istnieniu Jacka Rostowskiego, spotykaliśmy się na przestrzeni lat, myślę, że od początku lat 90-tych, kilka razy. Wiedziałem o jego pracy eksperckiej, podzielałem jego poglądy gospodarcze - mówił były premier.
Horała przywołał fragment zeznań Rostowskiego przed komisją ds. VAT, w których stwierdził, że jest ekspertem od prawa podatkowego.
- Nie sądzę, żeby od ministra finansów należało wymagać pełnej, eksperckiej wiedzy we wszystkich dziedzinach, które dotyczą tego resortu.
Mateusz Morawiecki (...) był wybitnym bankowcem, przynajmniej jeśli chodzi o karierę i skuteczność, a nie był specjalistą od podatków, ale ja bym z tego nie czynił akurat zarzutu - ripostował Tusk.
- Czyli to nie budziło pana wątpliwości? - upewnił się Horała. - Ja na przykład, na pana miejscu, nie przepytywałbym Jarosława Kaczyńskiego, kto mu polecił Mateusza Morawieckiego, bo odpowiedź mogłaby być zaskakująca - odparł szef Rady Europejskiej.
Donald Tusk wspomniał ponadto, że Mateusz Morawiecki w czasach rządów PO-PSL był "dość blisko w roli formalnej, członka rady gospodarczej (przy premierze - PAP), ale też "w wyjątkowo bliskich relacjach" z szefem tej rady, Janem Krzysztofem Bieleckim.
- Powiem szczerze, że wówczas jego obecność była na tyle intensywna i budząca moje zaufanie, że nawet nie wykluczałem, że zaproponuję mu stanowisko ministra finansów w moim rządzie - dodał Tusk.
Horała pytał również byłego premiera, czy był informowany o przygotowaniu wniosku o decyzję derogacyjną Komisji Europejskiej na wprowadzenie tzw. odwróconego VAT-u na pręty stalowe. - Osobiście na pewno nie - odpowiedział Donald Tusk.
Kilkugodzinne przesłuchiwanie Donalda Tuska, jak zwykle i tym razem, wykazało zbędne marnowanie czasu. Komisja ds. VAT odsłoniła swoje słabe kompetencje, do prowadzenia takich czynności, nie mówiąc już o tym, jak wielkie popełnia gafy i jak bardzo przez to ośmiesza się przed społeczeństwem polskim, a szczególnie przed Europą.
Źródło: wiadomosci.onet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz