"Podgryzanie" kandydatów w eurowyborach
W końcowym etapie przed wyborami europejskimi Jarosław Kaczyński zwija się we dwoje.
Chce koniecznie dopiąć swego i wsadzić, gdzie trzeba i kogo trzeba, na europosła PiS. Żeby tylko ich ludzie wybrali...
Zabiega u wyborców masowe poparcie kandydatów partii rządzącej, a ostatnio szczególnie o szerokie wsparcie Beaty Szydło.
Lider PiS, będąc w okręgu małopolsko-świętokrzyskim, udzielił liderom listy PiS do PE – przede wszystkim byłej premier. Wymieniał jej tyle zasług dla Polski, że trudno zliczyć.
Udzielił jej tak dużego wsparcia, na jakie pozostali kandydaci na europosłów, nie mają co liczyć.
– Partia gra na Beatę. Patryk Jaki jest marginalizowany przez struktury PiS – słychać w partii rządzącej.
Jarosław Kaczyński wspiera silnie Beatę Szydło i Ryszarda Legutkę.
– Główna realizatorka programów społecznych PiS z 2015 roku - siedzi tu, przy tym stole – w ten sposób prezes PiS w Krakowie przedstawił kandydatkę numer 1 na liście do PE w Małopolsce i Świętokrzyskiem, wicepremier Beatę Szydło.
Takiego wsparcia, jak w Krakowie, była szefowa rządu jeszcze w tej kampanii nie otrzymała. Jarosław Kaczyński wygłosił we wtorek pean na cześć Szydło: "Wielkie, trudne programy pani premier potrafiła wprowadzić w życie".
"Potrafiła w Parlamencie Europejskim bronić polskich interesów pięknie i godnie, jak prawdziwa, polska, wielka dama. (Odniosła tam wielki sukces: zwany umownie 1 do 27, dod. S.C.). Nawet, ci wściekli przeciwnicy, ją za to szanują" – mówił prezes PiS.
Jarosław Kaczyński grozi, swoim wyborcom, opozycją. Mówił o "ofensywie lewactwa".
Jak przekonywał: "Pani premier będzie to robiła także jako europoseł. To będzie wzmocnienie siły naszej reprezentacji przez tak wybitną osobę. To będzie budowa respektu dla polskiej delegacji w PE".
"Poparcie dla pani premier, drogiej Beaty, to coś bardzo ważnego. To wzmocni nasz kraj - zarówno w UE, jak i w Polsce. Przed Beatą niejedno miejsce i droga, dzięki, której będzie służyła naszej ojczyźnie" – wyliczał prezes.
Po czym mocno wsparł prof. Ryszarda Legutko - "dwójkę" na liście w tym okręgu: "Profesor Legutko, przewodniczący delegacji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, ciężko pracujący nad tym, żeby po niepewnym odejściu Anglików z UE, ta grupa, do której należymy, była jak najbardziej liczna".
"Pan profesor jest bardzo sprawnym politykiem, który znakomicie odnajduje się w europejskim parlamencie, świetny intelektualista, który ma w instytucjach europejskich wielu partnerów, którzy mogą z nim rozmawiać na równi" – nie mógł nachwalić się Ryszarda Legutki, szef PiS.
Po czym podsumował, mówiąc o liderach małopolsko-świętokrzyskiej listy: "To ludzie szczególni, o szczególnej wartości. Poparcie dla nich jest ważne, obydwoje są bezwzględnie potrzebni w PE, byśmy mogli tam odgrywać rolę różnoraką, rolę tej tamy, przeciwko temu, co narasta w UE, a co zagraża naszej cywilizacji".
Wybory do PE. Szydło walczy o prestiż, Jaki o głosy, Tarczyński o mandat. Tak będzie wyglądać ich kampania - pisze wp.pl.
Zjednoczona Prawica walczy ostro w regionie małopolsko-Świętokrzyskiem – jednym z kluczowych i największych w eurowyborach okręgów – o rekordową liczbę, czterech mandatów.
Szanse mają nie tylko Szydło i Legutko, ale też Patryk Jaki (numer 3) i Dominik Tarczyński (numer 4). Ich kandydatury mają wzmocnić całą listę. Również liderów.
O ile Tarczyński ma wsparcie lokalnych struktur PiS, ale też czołowych polityków tej partii - wicemarszałka Sejmu i szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, o tyle Patryk Jaki nie ma co na nie liczyć.
Według Wirtualnej Polski, lokalni politycy PiS mają zakaz uczestnictwa w spotkaniach wyborczych wiceministra sprawiedliwości.
– Wszyscy mają grać na Beatę – słychać w PiS. Była premier ma uzyskać w tych wyborach rekord Polski, a coraz bardziej popularny Patryk Jaki, może Beacie Szydło odebrać znaczną część głosów.
Żeby Patryk Jaki miał, w zbieraniu poparcia pod górkę - nie tylko "nie ma wsparcia ze strony lokalnych struktur partyjnych, ale PiS ma także skąpić pieniędzy na jego kampanię". Toteż "wiceminister sporą część wydatków pokrywa z własnej kieszeni".
– To wygląda na pacyfikację Jakiego w terenie – twierdzą rozmówcy z PiS.
– Tyle, że Patryk Jaki sobie poradzi. Jest najbardziej aktywny ze wszystkich – twierdzą jego stronnicy.
Wiceminister sprawiedliwości – podobnie jak Tarczyński – nie został zaproszony na spotkanie w Krakowie, z udziałem Kaczyńskiego, Szydło i Legutki – słychać w mediach.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Chce koniecznie dopiąć swego i wsadzić, gdzie trzeba i kogo trzeba, na europosła PiS. Żeby tylko ich ludzie wybrali...
Zabiega u wyborców masowe poparcie kandydatów partii rządzącej, a ostatnio szczególnie o szerokie wsparcie Beaty Szydło.
Lider PiS, będąc w okręgu małopolsko-świętokrzyskim, udzielił liderom listy PiS do PE – przede wszystkim byłej premier. Wymieniał jej tyle zasług dla Polski, że trudno zliczyć.
Udzielił jej tak dużego wsparcia, na jakie pozostali kandydaci na europosłów, nie mają co liczyć.
– Partia gra na Beatę. Patryk Jaki jest marginalizowany przez struktury PiS – słychać w partii rządzącej.
Jarosław Kaczyński wspiera silnie Beatę Szydło i Ryszarda Legutkę.
– Główna realizatorka programów społecznych PiS z 2015 roku - siedzi tu, przy tym stole – w ten sposób prezes PiS w Krakowie przedstawił kandydatkę numer 1 na liście do PE w Małopolsce i Świętokrzyskiem, wicepremier Beatę Szydło.
Takiego wsparcia, jak w Krakowie, była szefowa rządu jeszcze w tej kampanii nie otrzymała. Jarosław Kaczyński wygłosił we wtorek pean na cześć Szydło: "Wielkie, trudne programy pani premier potrafiła wprowadzić w życie".
"Potrafiła w Parlamencie Europejskim bronić polskich interesów pięknie i godnie, jak prawdziwa, polska, wielka dama. (Odniosła tam wielki sukces: zwany umownie 1 do 27, dod. S.C.). Nawet, ci wściekli przeciwnicy, ją za to szanują" – mówił prezes PiS.
Jarosław Kaczyński grozi, swoim wyborcom, opozycją. Mówił o "ofensywie lewactwa".
Jak przekonywał: "Pani premier będzie to robiła także jako europoseł. To będzie wzmocnienie siły naszej reprezentacji przez tak wybitną osobę. To będzie budowa respektu dla polskiej delegacji w PE".
"Poparcie dla pani premier, drogiej Beaty, to coś bardzo ważnego. To wzmocni nasz kraj - zarówno w UE, jak i w Polsce. Przed Beatą niejedno miejsce i droga, dzięki, której będzie służyła naszej ojczyźnie" – wyliczał prezes.
Po czym mocno wsparł prof. Ryszarda Legutko - "dwójkę" na liście w tym okręgu: "Profesor Legutko, przewodniczący delegacji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, ciężko pracujący nad tym, żeby po niepewnym odejściu Anglików z UE, ta grupa, do której należymy, była jak najbardziej liczna".
"Pan profesor jest bardzo sprawnym politykiem, który znakomicie odnajduje się w europejskim parlamencie, świetny intelektualista, który ma w instytucjach europejskich wielu partnerów, którzy mogą z nim rozmawiać na równi" – nie mógł nachwalić się Ryszarda Legutki, szef PiS.
Po czym podsumował, mówiąc o liderach małopolsko-świętokrzyskiej listy: "To ludzie szczególni, o szczególnej wartości. Poparcie dla nich jest ważne, obydwoje są bezwzględnie potrzebni w PE, byśmy mogli tam odgrywać rolę różnoraką, rolę tej tamy, przeciwko temu, co narasta w UE, a co zagraża naszej cywilizacji".
Wybory do PE. Szydło walczy o prestiż, Jaki o głosy, Tarczyński o mandat. Tak będzie wyglądać ich kampania - pisze wp.pl.
Zjednoczona Prawica walczy ostro w regionie małopolsko-Świętokrzyskiem – jednym z kluczowych i największych w eurowyborach okręgów – o rekordową liczbę, czterech mandatów.
Szanse mają nie tylko Szydło i Legutko, ale też Patryk Jaki (numer 3) i Dominik Tarczyński (numer 4). Ich kandydatury mają wzmocnić całą listę. Również liderów.
O ile Tarczyński ma wsparcie lokalnych struktur PiS, ale też czołowych polityków tej partii - wicemarszałka Sejmu i szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, o tyle Patryk Jaki nie ma co na nie liczyć.
Według Wirtualnej Polski, lokalni politycy PiS mają zakaz uczestnictwa w spotkaniach wyborczych wiceministra sprawiedliwości.
– Wszyscy mają grać na Beatę – słychać w PiS. Była premier ma uzyskać w tych wyborach rekord Polski, a coraz bardziej popularny Patryk Jaki, może Beacie Szydło odebrać znaczną część głosów.
Żeby Patryk Jaki miał, w zbieraniu poparcia pod górkę - nie tylko "nie ma wsparcia ze strony lokalnych struktur partyjnych, ale PiS ma także skąpić pieniędzy na jego kampanię". Toteż "wiceminister sporą część wydatków pokrywa z własnej kieszeni".
– To wygląda na pacyfikację Jakiego w terenie – twierdzą rozmówcy z PiS.
– Tyle, że Patryk Jaki sobie poradzi. Jest najbardziej aktywny ze wszystkich – twierdzą jego stronnicy.
Wiceminister sprawiedliwości – podobnie jak Tarczyński – nie został zaproszony na spotkanie w Krakowie, z udziałem Kaczyńskiego, Szydło i Legutki – słychać w mediach.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz