O Morawieckim. "Pieniądze czekają na odpowiedni moment"

Jak powszechnie wiadomo, w budżecie państwa nie ma pieniędzy, i na głośne "piątki" Kaczyńskiego, zabraknie...

Rząd zechce zepchnąć sprawę wypłaty poszczególnych obietnic, na samorządy, które przez to mogą popaść w ruinę.

Jednak według autorów książki "Delfin. Mateusz Morawiecki", obecny premier, ma całkiem niezłą kwotę pieniędzy zdeponowaną w banku.

W bankowości zarobił ok. 33,5 miliona złotych

Bo wciąż nie otrzymał odprawy, z banku BZ WBK, gdzie był prezesem. Sugerują, że bank nie potraktował go po macoszemu, a wykorzystano "sprytną metodę" i kilka milionów złotych czeka na Mateusza Morawieckiego, na specjalnym koncie - czytamy w gazeta.pl.

Portal Onet opublikował fragmenty książki "Delfin. Mateusz Morawiecki", która ukaże się 20 maja br. Jej autorzy:  Piotr Gajdziński i Jakub N. Gajdziński, ujawniają m.in. kulisy pracy premiera Mateusza Morawieckiego w banku BZ WBK (obecnie Santander).

Piotr Gajdziński, w przeszłości rzecznik banku BZ WBK (pełnił funkcję też, gdy kierował nim Morawiecki), opisuje wątek rzekomej odprawy dla odchodzącego do polityki Morawieckiego.

Na początek autorzy książki przywołują kilka informacji: Mateusz Morawiecki w oświadczeniach majątkowych napisał, że w trakcie swojej kariery w bankowości, zarobił około 33,5 miliona złotych.

Zarobki przed przejściem do polityki

W końcowym okresie prezesury w Banku Zachodnim WBK zarobił 1,6 miliona złotych - ta kwota obejmuje daty od 1 stycznia do 9 listopada 2015 roku, później Mateusz Morawiecki został ministrem w rządzie Beaty Szydło.

Jednak w jego oświadczeniu - na co wskazują autorzy książki - nie ma informacji o odprawie, jaka przysługiwała mu w momencie opuszczenia, fotela prezesa. A odprawa to normalna praktyka...

"Pieniądze czekają na odpowiedni moment"

W książce "Delfin. Mateusz Morawiecki" jest sugestia, że BZ WBK (obecny Santander) wcale nie potraktował gorzej Morawieckiego.

"Choć bank nie chciał nam tego oficjalnie potwierdzić, to Mateuszowi Morawieckiemu odprawę przyznano".

"Zastosowano sprytną metodę, dość zresztą na świecie popularną, która polega na wpłaceniu pieniędzy na specjalne konto, którego właścicielem jest bank. Pieniądze oprocentowane, czekają na odpowiedni moment, i dopiero wówczas trafiają na konto beneficjenta" - piszą autorzy. 

Taki manewr, zdaniem autorów jest zgodny z prawem, co ustalili w rozmowach z prawnikami, z którymi rozmawiali.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA