Marynarka wojenna Chin większa niż USA
Prezydent USA Donald Trump, postanowił pewnego dnia miażdżyć Chiny, w dziedzinie handlu i ekonomii.
Jednak rosnące w siłę gospodarczą, od ponad 10 lat Chiny, zaczynają wyprzedzać Amerykę Trumpa - gospodarczo, ekonomicznie i militarnie. Zamiast Tuska i Ruska...
Bój się Polaku Chińczyka
Najnowszej wersji technologicznej niszczyciel chiński wszedł ostatnio w posiadanie armii Państwa Środka.
Bardzo szybko rośnie liczba okrętów wojennych Chin i zaczyna być problemem nie liczba jednostek, lecz brak nazw, które muszą być nadawane, według tradycyjnego klucza.
Eksperci ostrzegają: tak gwałtowny rozwój potęgi militarnej Chin, odbije się w bliskiej przyszłości, także na bezpieczeństwie Polski.
Chińskie niszczyciele, czyli duże okręty wojenne, mnożą się w oczach. Chiny mają już ich więcej niż USA.
I stale rośnie liczba okrętów chińskiej marynarki wojennej. Nie ma większej przeszkody w dalszej rozbudowie, tylko z powodu kłopotów, z nazewnictwem.
Zamiast nazwy stolic, na burtach nowych jednostek, pojawią się nazwy dużych miast, których w Państwie Środka nie zabraknie.
Tak więc już teraz, Pekin może poszczycić się największą liczbą okrętów wojennych, na świecie. Pod tym względem Chiny przegoniły USA.
Zdaniem badaczy amerykańskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, flota Pekinu osiągnęła już liczbę 300 jednostek, a to o 13 więcej, niż US Navy.
Dla porównania, Rosja ma zaledwie 83, a Wielka Brytania 75 okrętów.
Potęga USA na Dalekim Wschodzie
Liczby te, nie uwzględniają wyłącznie jednostek bojowych, ale robią wrażenie.
Tymczasem nadal Waszyngton dysponuje największą potęgą floty wojennej na świecie. Obejmuje ona 11 lotniskowców o napędzie atomowym.
Szkopuł w tym, że również w tej dziedzinie, Pekin zamierza podjąć rywalizację. O ile obecnie Chiny mają tylko 1 lotniskowiec, a 2 kolejne są w budowie, to do 2030 roku, liczba jednostek gotowych do walki, może wzrosnąć do 6.
Zatem Chiny, nie Rosja są obecnie i w przyszłości, wyzwaniem dla USA.
Pokaz siły USA na Bliskim Wschodzie. Te siły to nic, w porównaniu z potęgą USA, na Dalekim Wschodzie.
Chiny mają więcej okrętów niż USA
USA określiły Pacyfik, jako rejon priorytetowy, dla amerykańskiej polityki zagranicznej, w XXI w. Według Pentagonu, bez utrzymania dominacji w tej części świata, Waszyngton straci rolę przywódcy globalnego.
Dlatego, aż 5 z 11 grup lotniskowców i 200 okrętów, US Navy operuje w tej właśnie części świata.
Amerykanie będą mieli z tą dominacją bardzo poważny problem. Za 10 lat flota wojenna Pekinu, ma składać się z ponad 500 okrętów, a Waszyngton będzie w tym czasie dysponował "tylko" 355 jednostkami.
Według analityków amerykańskich, Państwo Środka nadrabia też braki technologiczne i szkoleniowe w armii.
Otwarta rywalizacja z Chinami, zdominuje zapewne politykę zagraniczną i obronną USA, o czym muszą pamiętać także myśliciele i politycy w Polsce.
Waszyngton wciąż będzie skupiał uwagę na Pekinie, a nie Moskwie. Tam też, na panowanie na Pacyfiku, popłynie większość funduszy.
Oznacza to, że gotowość inwestowania militarnego w Europie może tylko słabnąć. Oznaką jest wyraźne oczekiwanie i żądanie, zwiększenia nakładów na obronność, europejskich krajówNATO.
Więcej na ten temat czytaj - link - https://wiadomosci.wp.pl/chinska-marynarka-przescignela-amerykanska-pekinowi-zaczyna-brakowac-nazw-dla-okretow-
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Jednak rosnące w siłę gospodarczą, od ponad 10 lat Chiny, zaczynają wyprzedzać Amerykę Trumpa - gospodarczo, ekonomicznie i militarnie. Zamiast Tuska i Ruska...
Bój się Polaku Chińczyka
Najnowszej wersji technologicznej niszczyciel chiński wszedł ostatnio w posiadanie armii Państwa Środka.
Bardzo szybko rośnie liczba okrętów wojennych Chin i zaczyna być problemem nie liczba jednostek, lecz brak nazw, które muszą być nadawane, według tradycyjnego klucza.
Eksperci ostrzegają: tak gwałtowny rozwój potęgi militarnej Chin, odbije się w bliskiej przyszłości, także na bezpieczeństwie Polski.
Chińskie niszczyciele, czyli duże okręty wojenne, mnożą się w oczach. Chiny mają już ich więcej niż USA.
I stale rośnie liczba okrętów chińskiej marynarki wojennej. Nie ma większej przeszkody w dalszej rozbudowie, tylko z powodu kłopotów, z nazewnictwem.
Zamiast nazwy stolic, na burtach nowych jednostek, pojawią się nazwy dużych miast, których w Państwie Środka nie zabraknie.
Tak więc już teraz, Pekin może poszczycić się największą liczbą okrętów wojennych, na świecie. Pod tym względem Chiny przegoniły USA.
Zdaniem badaczy amerykańskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, flota Pekinu osiągnęła już liczbę 300 jednostek, a to o 13 więcej, niż US Navy.
Dla porównania, Rosja ma zaledwie 83, a Wielka Brytania 75 okrętów.
Potęga USA na Dalekim Wschodzie
Liczby te, nie uwzględniają wyłącznie jednostek bojowych, ale robią wrażenie.
Tymczasem nadal Waszyngton dysponuje największą potęgą floty wojennej na świecie. Obejmuje ona 11 lotniskowców o napędzie atomowym.
Szkopuł w tym, że również w tej dziedzinie, Pekin zamierza podjąć rywalizację. O ile obecnie Chiny mają tylko 1 lotniskowiec, a 2 kolejne są w budowie, to do 2030 roku, liczba jednostek gotowych do walki, może wzrosnąć do 6.
Zatem Chiny, nie Rosja są obecnie i w przyszłości, wyzwaniem dla USA.
Pokaz siły USA na Bliskim Wschodzie. Te siły to nic, w porównaniu z potęgą USA, na Dalekim Wschodzie.
Chiny mają więcej okrętów niż USA
USA określiły Pacyfik, jako rejon priorytetowy, dla amerykańskiej polityki zagranicznej, w XXI w. Według Pentagonu, bez utrzymania dominacji w tej części świata, Waszyngton straci rolę przywódcy globalnego.
Dlatego, aż 5 z 11 grup lotniskowców i 200 okrętów, US Navy operuje w tej właśnie części świata.
Amerykanie będą mieli z tą dominacją bardzo poważny problem. Za 10 lat flota wojenna Pekinu, ma składać się z ponad 500 okrętów, a Waszyngton będzie w tym czasie dysponował "tylko" 355 jednostkami.
Według analityków amerykańskich, Państwo Środka nadrabia też braki technologiczne i szkoleniowe w armii.
Otwarta rywalizacja z Chinami, zdominuje zapewne politykę zagraniczną i obronną USA, o czym muszą pamiętać także myśliciele i politycy w Polsce.
Waszyngton wciąż będzie skupiał uwagę na Pekinie, a nie Moskwie. Tam też, na panowanie na Pacyfiku, popłynie większość funduszy.
Oznacza to, że gotowość inwestowania militarnego w Europie może tylko słabnąć. Oznaką jest wyraźne oczekiwanie i żądanie, zwiększenia nakładów na obronność, europejskich krajówNATO.
Więcej na ten temat czytaj - link - https://wiadomosci.wp.pl/chinska-marynarka-przescignela-amerykanska-pekinowi-zaczyna-brakowac-nazw-dla-okretow-
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz