Strajk nauczycieli. "Parcie do konfliktu społecznego"
Strona rządowa, w konflikcie z nauczycielami, nie zamierza ustąpić ani o krok. Nauczyciele także stoją przy swoim.
Poniedziałkowe rozmowy obu stron skończyły się niczym. Możliwe, że we wtorek lub w środę, odbędzie się kolejna tura rozmów.
W poniedziałek od rana (1 kwietnia 2019) trwały rozmowy Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat zapowiadanej przez nauczycieli 8 kwietnia akcji protestacyjnej. Rozmowom przewodniczyła wicepremier Beata Szydło, która jest już jedną nogą w Brukseli.
W rozmowach brali udział: minister oświaty Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska, minister Michał Dworczyk, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera i przedstawiciele związków zawodowych oświaty: ZNP, OPZZ, FZZ i oświatowej "Solidarności".
Beata Szydło powiedziała na konferencji z dziennikarzami, że rząd przedstawił pięć propozycji. To teraz moda w PiS posługiwania się "piątkami" - znaczy to, iż szefowie partii prowadzą politykę na piątkę, czasem nawet z plusem.
– To jest m.in. kwestia przyspieszenia podwyżki płac nauczycieli we wrześniu tego roku, czyli zapowiadanej podwyżki w roku 2020; to są dodatkowe środki dla młodych nauczycieli rozpoczynających pracę; to jest skrócenie stażu, czyli przyspieszenie możliwości awansu nauczycieli (...), mówiła pani Szydło.
Jest to również "określenie minimalnej stawki wynagrodzenia za wychowawstwo (...), no i kolejna rzecz - to powrót czy zmiany w ocenianiu nauczycieli i tych wszystkich postulatach dotyczących biurokracji, która jest również dotkliwa dla nauczycieli" – powiedziała wicepremier.
Beata Szydło dodała, że "warunkiem, który dla strony rządowej jest w tej chwili podstawowy to to, żeby egzaminy odbyły się w normalnym trybie".
"Powtórzenie tego, co nauczyciele zanegowali"
– Podejście, które zaprezentowała strona rządowa, abstrahuje od sytuacji, jaka jest w polskich szkołach, przedszkolach i placówkach. To jest powtórzenie propozycji ze stycznia i lutego, z jednym pozytywnym elementem, jakim jest skrócenie stażu nauczyciela stażysty (...).
- Mam nieodparte wrażenie, że strona rządowa ignoruje to, co dzieje się w placówkach oświatowych (...). Jeżeli rząd 1 kwietnia wychodzi z taką propozycją, to w zasadzie trudno mi znaleźć słowa, żeby to skomentować - ocenił przedstawiciel związków oświaty.
Według mnie jest to nieodpowiedzialna postawa i parcie do konfliktu społecznego – stwierdził Sławomir Witkowicz z Forum Związków Zawodowych.
W podobnym tonie wypowiedział się prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Wysłuchaliśmy propozycji; one są powtórzeniem tego (...), co nauczyciele zanegowali, i co jest powodem tego, że kilkanaście tysięcy szkół i placówek, i kilkaset tysięcy nauczycieli - weszło w spór zbiorowy.
ZNP nie aprobuje propozycji przedstawionej przez wicepremier Szydło. Oczekujemy rzeczywistego wzrostu wynagrodzenia zasadniczego, a nie przerzucania się dodatkami – stwierdził szef ZNP.
Rządowych propozycji nie zaakceptował także szef Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa. – Niestety, to co zostało zaproponowane, daleko mija się z naszymi postulatami, jakie złożyliśmy rządowi – wyjaśnił.
Jak podaje nieoficjalnie RMF FM, związki zawodowe zaproponowały przełożenie rozmów na środowy poranek, albo prowadzenie dalszych negocjacji aż do skutku.
Strajk nauczycieli
Oficjalny strajk nauczycieli ma się rozpocząć 8 kwietnia 2019 roku. ZNP i Forum Związków Zawodowych chcą w ten sposób doprowadzić do podwyżek dla nauczycieli i pracowników oświaty w wysokości tysiąca złotych.
– Za strajkiem, w tych placówkach, które weszły w spór zbiorowy, opowiedziało się - od 85 do 90 proc. zatrudnionych tam nauczycieli i pracowników niebędących nauczycielami – powiedział Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Jeżeli akcja protestacyjna rozpocznie się zgodnie z zapowiedziami 8 kwietnia 2019 roku, to prawdopodobne jest to, że zbiegnie się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi. "Za strajkiem jest 85-90 proc. pracowników".
W niektórych mediach są informacje, że strajk nauczycieli z 8 kwietnia może przeciągnąć się aż do letnich wakacji. Do strajku nauczycieli, zapowiadają dołączyć się - w ramach wsparcia - rodzice i część uczniów.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl i RMF24/Onet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Poniedziałkowe rozmowy obu stron skończyły się niczym. Możliwe, że we wtorek lub w środę, odbędzie się kolejna tura rozmów.
W poniedziałek od rana (1 kwietnia 2019) trwały rozmowy Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat zapowiadanej przez nauczycieli 8 kwietnia akcji protestacyjnej. Rozmowom przewodniczyła wicepremier Beata Szydło, która jest już jedną nogą w Brukseli.
W rozmowach brali udział: minister oświaty Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska, minister Michał Dworczyk, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera i przedstawiciele związków zawodowych oświaty: ZNP, OPZZ, FZZ i oświatowej "Solidarności".
Beata Szydło powiedziała na konferencji z dziennikarzami, że rząd przedstawił pięć propozycji. To teraz moda w PiS posługiwania się "piątkami" - znaczy to, iż szefowie partii prowadzą politykę na piątkę, czasem nawet z plusem.
– To jest m.in. kwestia przyspieszenia podwyżki płac nauczycieli we wrześniu tego roku, czyli zapowiadanej podwyżki w roku 2020; to są dodatkowe środki dla młodych nauczycieli rozpoczynających pracę; to jest skrócenie stażu, czyli przyspieszenie możliwości awansu nauczycieli (...), mówiła pani Szydło.
Jest to również "określenie minimalnej stawki wynagrodzenia za wychowawstwo (...), no i kolejna rzecz - to powrót czy zmiany w ocenianiu nauczycieli i tych wszystkich postulatach dotyczących biurokracji, która jest również dotkliwa dla nauczycieli" – powiedziała wicepremier.
Beata Szydło dodała, że "warunkiem, który dla strony rządowej jest w tej chwili podstawowy to to, żeby egzaminy odbyły się w normalnym trybie".
"Powtórzenie tego, co nauczyciele zanegowali"
– Podejście, które zaprezentowała strona rządowa, abstrahuje od sytuacji, jaka jest w polskich szkołach, przedszkolach i placówkach. To jest powtórzenie propozycji ze stycznia i lutego, z jednym pozytywnym elementem, jakim jest skrócenie stażu nauczyciela stażysty (...).
- Mam nieodparte wrażenie, że strona rządowa ignoruje to, co dzieje się w placówkach oświatowych (...). Jeżeli rząd 1 kwietnia wychodzi z taką propozycją, to w zasadzie trudno mi znaleźć słowa, żeby to skomentować - ocenił przedstawiciel związków oświaty.
Według mnie jest to nieodpowiedzialna postawa i parcie do konfliktu społecznego – stwierdził Sławomir Witkowicz z Forum Związków Zawodowych.
W podobnym tonie wypowiedział się prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Wysłuchaliśmy propozycji; one są powtórzeniem tego (...), co nauczyciele zanegowali, i co jest powodem tego, że kilkanaście tysięcy szkół i placówek, i kilkaset tysięcy nauczycieli - weszło w spór zbiorowy.
ZNP nie aprobuje propozycji przedstawionej przez wicepremier Szydło. Oczekujemy rzeczywistego wzrostu wynagrodzenia zasadniczego, a nie przerzucania się dodatkami – stwierdził szef ZNP.
Rządowych propozycji nie zaakceptował także szef Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa. – Niestety, to co zostało zaproponowane, daleko mija się z naszymi postulatami, jakie złożyliśmy rządowi – wyjaśnił.
Jak podaje nieoficjalnie RMF FM, związki zawodowe zaproponowały przełożenie rozmów na środowy poranek, albo prowadzenie dalszych negocjacji aż do skutku.
Strajk nauczycieli
Oficjalny strajk nauczycieli ma się rozpocząć 8 kwietnia 2019 roku. ZNP i Forum Związków Zawodowych chcą w ten sposób doprowadzić do podwyżek dla nauczycieli i pracowników oświaty w wysokości tysiąca złotych.
– Za strajkiem, w tych placówkach, które weszły w spór zbiorowy, opowiedziało się - od 85 do 90 proc. zatrudnionych tam nauczycieli i pracowników niebędących nauczycielami – powiedział Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Jeżeli akcja protestacyjna rozpocznie się zgodnie z zapowiedziami 8 kwietnia 2019 roku, to prawdopodobne jest to, że zbiegnie się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi. "Za strajkiem jest 85-90 proc. pracowników".
W niektórych mediach są informacje, że strajk nauczycieli z 8 kwietnia może przeciągnąć się aż do letnich wakacji. Do strajku nauczycieli, zapowiadają dołączyć się - w ramach wsparcia - rodzice i część uczniów.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl i RMF24/Onet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz