Miliardy na obietnice wyborcze to wielki błąd!
Partia rządząca przerzuca się miliardami, aby zwabić ludzi do oddania głosu, w dniu wyborów.
Jak pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita" (10 kwietnia 2019), polityka rządu PiS, oparta na rozdawnictwie pieniędzy z publicznej kasy, budzi poważne zastrzeżenia ekonomistów.
Zdaniem ekspertów, miliardy przeznaczane na realizację wyborczych obietnic, można by przeznaczyć, m.in. na służbę zdrowia, czy oświatę.
Tymczasem PiS - w kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - skupiło się na obietnicach socjalnych. Jarosław Kaczyński zapowiedział: 500 plus na pierwsze dziecko, trzynastą emeryturę, przywrócenie połączeń autobusowych z mniejszymi miejscowościami, zwolnienie z PIT-u osób do 26. roku życia i zwiększenie kwoty wolnej od podatku.
Jak wyliczono, obietnice te mają kosztować budżet państwa, około 42 mld zł. "Część komentatorów określa to rozsypywaniem pieniędzy z helikoptera" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Gazeta zwraca uwagę, że środki przyznawane przez rząd, mogłyby wspomóc, m.in. służbę zdrowia.
"Z powodu braku lekarzy w szpitalach, zamykane są kolejne oddziały. Na SOR-ach umierają pacjenci. A kolejki do specjalistów rosną" - alarmuje.
Trudna sytuacja panuje też w oświacie. Jak czytamy, dodatkowe środki są potrzebne, m.in. na to, by szkoły mogły przygotować nowe dodatkowe miejsca, dla dwóch roczników - ósmoklasistów i gimnazjalistów. Problemy sygnalizują również policjanci.
"Każdy polityk, mający odrobinę uczciwości wydałby 50 mld zł, których rozdanie obiecuje teraz PiS, w sposób, który lepiej będzie służyć ludziom" - mówi w rozmowie z dziennikiem ekonomista prof. Witold Orłowski. Jego zdanie podziela prof. Ryszard Bugaj.
Więcej można przeczytać w dzienniku "Rzeczpospolita".
Źródło: fakty.interia.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Jak pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita" (10 kwietnia 2019), polityka rządu PiS, oparta na rozdawnictwie pieniędzy z publicznej kasy, budzi poważne zastrzeżenia ekonomistów.
Zdaniem ekspertów, miliardy przeznaczane na realizację wyborczych obietnic, można by przeznaczyć, m.in. na służbę zdrowia, czy oświatę.
Tymczasem PiS - w kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - skupiło się na obietnicach socjalnych. Jarosław Kaczyński zapowiedział: 500 plus na pierwsze dziecko, trzynastą emeryturę, przywrócenie połączeń autobusowych z mniejszymi miejscowościami, zwolnienie z PIT-u osób do 26. roku życia i zwiększenie kwoty wolnej od podatku.
Jak wyliczono, obietnice te mają kosztować budżet państwa, około 42 mld zł. "Część komentatorów określa to rozsypywaniem pieniędzy z helikoptera" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Gazeta zwraca uwagę, że środki przyznawane przez rząd, mogłyby wspomóc, m.in. służbę zdrowia.
"Z powodu braku lekarzy w szpitalach, zamykane są kolejne oddziały. Na SOR-ach umierają pacjenci. A kolejki do specjalistów rosną" - alarmuje.
Trudna sytuacja panuje też w oświacie. Jak czytamy, dodatkowe środki są potrzebne, m.in. na to, by szkoły mogły przygotować nowe dodatkowe miejsca, dla dwóch roczników - ósmoklasistów i gimnazjalistów. Problemy sygnalizują również policjanci.
"Każdy polityk, mający odrobinę uczciwości wydałby 50 mld zł, których rozdanie obiecuje teraz PiS, w sposób, który lepiej będzie służyć ludziom" - mówi w rozmowie z dziennikiem ekonomista prof. Witold Orłowski. Jego zdanie podziela prof. Ryszard Bugaj.
Więcej można przeczytać w dzienniku "Rzeczpospolita".
Źródło: fakty.interia.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz