Iwona Hartwich życzy nauczycielom wytrwałości
- Gdy protestowaliśmy w ubiegłym roku, przedstawiciele
rządu powiedzieli, że jeśli dołożą 500 zł do skromnej renty dla osób niepełnosprawnych,
to państwo zbankrutuje.
Będzie kolejny protest
- A później co się stało? Przyszły wybory i okazało
się, że środki są - mówi aktywistka, mama niepełnosprawnego Jakuba, Iwona
Hartwich.
Iwona Hartwich - twarz polskiego protestu osób
niepełnosprawnych i ich opiekunów – w zeszłym roku zmagała się z falą
niesprawiedliwych ocen jej protestów.
W 2018 r. walczyła o rentę socjalną i dodatku "na
życie", dla osób pełnoletnich, niezdolnych do samodzielnego życia. Dziś o
działaniach rządu mówi dobitnie: "Oszustwo!" I zapowiada kolejny
protest.
Jak zapewnia, w portalu Wirtualna Polska, widzi obecnie
wiele analogii w działaniach rządu, wobec osób niepełnosprawnych i strajkujących
aktualnie nauczycieli.
Ot, dla przykładu, "odwracanie uwagi od głównego
postulatu, czyli pieniędzy". "Premier Morawiecki zaprosił nauczycieli
do okrągłego stołu".
"Radzę nauczycielom, żeby nie dali się zbyć"
"W obradach mieliby uczestniczyć także rodzice,
zatem będą zajmować się wieloma problemami systemu edukacji, a nie koronnym
postulatem dotyczącym pieniędzy".
"Moim zdaniem, najpierw powinno zostać spełnione
to podstawowe żądanie, dopiero później można dyskutować o innych, także bardzo
ważnych kwestiach i problemach w szkolnictwie".
Radziłabym nauczycielom, żeby nie dali się zbyć. Trzymam kciuki, by
egzaminy odbyły się bez zakłóceń, bo w innym wypadku rodzice mogą przestać
popierać protest. Uważam też, że nauczyciele powinni jak najszerzej tłumaczyć
Polakom, o co i dlaczego walczą.
"Zobaczcie, ma szalik od Burberry"
Ludzie nie rozumieją i zarzucają: "domaga się
podwyżki, a zobaczcie, jakim dobrym samochodem jeździ!", "a ja
widziałem zdjęcie tej pani na wakacjach, w ekskluzywnym hotelu".
Albo o mnie: "zobaczcie, ma szalik od
Burberry".
Ale ja nigdy nie mówiłam, że brakuje mi na chleb.
Walczyłam i będę walczyć w słusznej sprawie. Dla dobra ogółu, by "znalazły
się pieniądze ludziom na godne życie".
Rząd mówi, że pieniędzy nie ma. Tak samo mówił podczas
strajku niepełnosprawnych. To jest podłość. Gdy w ubiegłym roku protestowaliśmy
w Sejmie, przedstawiciele rządu powiedzieli, że jeśli dołożą 500 zł do skromnej
renty dla niepełnosprawnych, to państwo zbankrutuje.
A później co się stało? Przyszły wybory i okazało się,
że są środki, by dać na pierwsze i na drugie dziecko... Ale nie na
niepełnosprawnych.
"Wykrzyczymy gorzkie słowa do Andrzeja Dudy"
My to wspieramy. Ale uważam, że w każdym państwie, w
pierwszej kolejności powinni być zabezpieczeni, najsłabsi. Niepełnosprawni mają
935 zł renty socjalnej i muszą z tego żyć, rehabilitować się, leczyć, zapewnić sprzęt
medyczny i wynająć asystenta. Tak się nie da.
Będzie kolejny strajk na 23 maja. Teraz na pewno
będzie nas więcej. Liczę na wsparcie ze strony przedstawicieli innych środowisk
- pielęgniarek, nauczycieli, fizjoterapeutów.
Tym razem nie będziemy pisać listów do władz, bo nikt nie traktuje tego poważnie. To uwłacza
naszej grupie, która jest już poniżona, zwyzywana i poszarpana. Dlatego
pójdziemy wszyscy pod Pałac Prezydencki i wykrzyczymy kilka gorzkich słów do
Andrzeja Dudy.
Liczę, że tym razem uda się otrzymać dodatek do renty
dla niepełnosprawnych. Nie mam złudzeń.
Rząd otworzy dla nas portfel. Przypominam sobie, jak robiłam kiedyś
protest pod hasłem "eutanazja w białych rękawiczkach". Dziś jest to
eutanazja bez białych rękawiczek. To przemoc ekonomiczna.
Chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa. Rząd nie spełnił
postulatów, o które walczyliśmy. Zostaliśmy perfidnie oszukani. Nie ma
darmowych pampersów i cewników. Państwo dopłaca "do 95 proc." na
utrzymanie osób niepełnosprawnych, ale "do" oznacza nawet zero.
Nie ma pułapu, który określałby minimalne środki,
które muszą zostać przekazane niepełnosprawnym.
"Przedstawiają mnie w jak najgorszym
świetle"
Nieustannie dostaję wiadomości i telefony od rodziców,
którzy żalą się, że ledwo wiążą koniec z końcem. To są dramatyczne historie.
Staram się pomagać i wspierać tych ludzi, jak tylko mogę.
Ale mam wrażenie, że rząd i środowiska sprzyjające tej
linii politycznej, próbują przedstawiać mnie w jak najgorszym świetle, jako
osobę niewiarygodną.
Mówi się, że nasz protest jest polityczny, że
specjalnie organizujemy go przed wyborami, żeby zaszkodzić władzy. Że ja jestem
politycznie ustawiona, że spełniam swoje ukryte interesy. To wszystko ma na
celu zdyskredytować mnie, a tym samym, zdyskredytować nasz protest.
Życzę nauczycielom wytrwałości. Żeby nie dali się
zwieść i nie odpuszczali. Nie mam wątpliwości, że im podwyżki naprawdę się
należą.
Źródło: kobieta.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz