Ksiądz z "koperty" Kaczyńskiego ma milionową posiadłość

Nie tak dawno, za sprawą mediów, stał się głośny w Polsce, "znikający ksiądz" Rafał Sawicz, z "koperty" prezesa Kaczyńskiego.

To jemu, prezes PiS polecił biznesmenowi z Austrii, dostarczyć kopertę z zawartością 50 tys. złotych.

Gerald Birgfellner, austriacki biznesmen, mający zbudować dla spółki Srebrna dwa wieżowce w centrum Warszawy, zeznał w prokuraturze o próbie przekazania 50 tys. zł, dla ks. Rafała Sawicza.

Nieruchomość warta milion złotych

Koperta z 50 tys. zł miała być nieformalną zapłatą za uzyskanie "niezbędnych podpisów dla biznesmena austriackiego Geralda Birgfellnera", który miał zbudować w centrum Warszawy dwa wieżowce o wysokości 190 m, dla spółki Srebrna, powiązanej, według "Gazety Wyborczej", z partią PiS.

Ksiądz Rafał Sawicz, zasiada razem z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim i posłem Krzysztofem Czabańskim, w Radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego.

Ks. Sawicz może dysponować sporym majątkiem. Według "Gazety Wyborczej" ma posiadać nieruchomość o wartości ponad miliona złotych. Oficjalnie kapłan gdański uznawany jest za "księdza zaginionego".

Zdaniem "Wyborczej", ks. Rafał Sawicz to jedna z głównych postaci sprawy wokół tzw. taśm Kaczyńskiego.

Ogromny majątek księdza Sawicza

Według gazety, ksiądz Sawicz jest właścicielem 1,5-hektarowej posiadłości, w Nadolu na Pomorzu. W jej skład wchodzi: piętrowy dom o 120 m kwadratowych. Nieruchomość jest blisko Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.

Szacunkowa wartość posiadłości - opracowana w oparciu o podobne ogłoszenia z okolicy - to ponad milion złotych. Ksiądz nabył nieruchomość 10 lat temu - rok po powołaniu abp Sławoja Leszka Głódzia, na metropolitę gdańskiego.

W tamtym czasie, Rafał Sawicz został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego, poprzedniego hierarchę w Gdańsku.

"Wyborcza" przypomniała, że później trafił on do parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca św. w Gdańsku-Przymorzu. Tam miał zbierać środki na posiłki szkolne dla dzieci z ubogich rodzin i uczył religii w miejscowej szkole.

"Nie znałem człowieka"

Potem ksiądz od "koperty Kaczyńskiego", pracował za biurkiem w gdańskim ratuszu. Po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza, zniknął. Zwolnił się z pracy, zdaniem mediów, i ślad po nim zaginął.

Rafał Sawicz miał nabyć posiadłość za gotówkę. Nieruchomość nigdy nie należała do abpa Gocłowskiego, który zmarł w 2016 roku.

Według poprzedniego właściciela, cytowanego przez "Wyborczą", Sawicz "zgłosił się z ogłoszenia". - Nie znałem człowieka. U notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem, bo przyszedł w koloratce – dodał.

Z parafii do urzędu miasta

Jak się okazuje, zgodnie z prawem kanonicznym, ksiądz nie może kupować nieruchomości na własną rękę, ani prowadzić interesów na dużą skalę.

- Na kupno działki i budowę domu przez księdza musiałaby się zgodzić kuria – przyznał były urzędnik kurii gdańskiej, cytowany przez "GW". Nieoficjalnie ks. Sawicz takiej zgody nie miał.

Kapłan ów był wykonawcą testamentu abp Gocłowskiego i miał dostęp do jego konta. Gdańska kuria nie powiedziała, jak z tej roli, wywiązał się ks. Sawicz.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że od czerwca 2016 roku, Rafał Sawicz pracował w Urzędzie Miasta Gdańska w Referacie Analiz Opłat i Rozliczeń Wydziału Skarbu. W połowie lutego 2019 był na urlopie wypoczynkowym.

W końcu znikający ksiądz Sawicz się znalazł. Teraz ma już inne zatrudnienie. Bo gdzieś pracować trzeba. Dla chleba.
Źródło: biznes.radiozet.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA