Groza na pogrzebie. "Kierowca karawanu słyszał... głosy z trumny"
Wśród ludzi krążą różne opowieści o życiu i
śmierci. Najczęściej, że duchy zmarłych żyją wśród żywych.
W pewnym miasteczku w pobliżu stolicy uczestnicy ceremonii pogrzebowej przeżyli chwile grozy, gdy kierowca karawanu usłyszał w pewnym momencie głosy wychodzące z… trumny. Konieczne było otwarcie jej i ponowne zbadanie ciała zmarłej.
Incydent miał miejsce 13 grudnia 2018 roku, w
argentyńskim miasteczku o nazwie Mercedes, nieopodal Buenos Aires. Podczas podróży
konduktu pogrzebowego, kierowca pojazdu miał usłyszeć głosy z trumny, w której
spoczywała 65-letnia kobieta.
Ceremonię natychmiast przerwano, a ciało kobiety
przewieziono do szpitala. Lekarze, po wykonaniu niezbędnych badań, uznali, że
kobieta na 100 proc. nie żyje, od najmniej 24 godzin. Jak tłumaczyli wychodzące
głosy z trumny?
- Bardzo możliwe, że dźwięki usłyszane przez kierowcę
karawanu, były rezultatem sztywniejących mięśni kontrolujących struny głosowe u
zmarłej – podaje Onet. Być może były także wynikiem przesłyszenia się kierowcy
karawanu.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz