Chory miał bóle w okolicy serca. Lekarz zalecił... maść
W latach 70-tych XX wieku krążyła wśród pacjentów, czasem pojawiała się dla żartów w mediach, fraszka o dobrym lekarzu: "Choroba usunięta z dodatkiem pacjenta."
Dziś mamy niemal na co dzień takie obrazki: chory trafia do szpitalnej izby przyjęć, a po 4 godzinach oczekiwania na rejestrację do lekarza, umiera.
Bywa też tak - jak podają media - chory szedł w nocy pieszo do szpitala, stanął przed jego drzwiami, bo były zamknięte. Zanim ktoś się nim zainteresował, chory przed szpitalem, zmarł.
"Super Express" opisał w poniedziałek (4 lutego) bulwersującą historię pacjenta wadowickiego szpitala, Stanisława B. Mężczyzna 5 stycznia poczuł nasilające się bóle w klatce piersiowej, które później okazały się...
Kiedy pojawił się w szpitalu i zdał relację ze swojego stanu zdrowia lekarzowi, usłyszał, że… ma posmarować klatkę piersiową, maścią.
Miał ostre bóle w okolicy serca, lekarz zalecił… maść. Okazało się, że to zawał.
Lekarz oddziału ratunkowego w wadowickim szpitalu nie wykonał Stanisławowi B. ani badania EKG, ani nie zbadał mężczyzny stetoskopem. Zalecił mu natomiast stosować maść.
Piotr Pawłowski
Błąd medyczny? Jest śledztwo ws. śmierci prezesa fundacji Integracja [NEWS RADIA ZET]
Jak relacjonował w rozmowie z "Super Expressem", syn poszkodowanego 76-latka, lekarz w ogóle nie podejrzewał u niego zapalenia mięśnia sercowego. Syn Stanisława B. zaznaczył, że cała wizyta trwała niespełna dwie minuty.
"Nikt ojca nie zbadał"
– Nikt ojca nie zbadał, przepisali mu maść do smarowania i kazali się zgłosić do lekarza rodzinnego – mówił dziennikarzowi "Super Expressu".
Krystyna Loska miała zawał. Jej stan jest poważny
Nazajutrz 76-latek zastosował się do zaleceń pierwszego lekarza i kiedy pod wpływem używania maści bóle nie ustępowały, Stanisław B. udał się do poradni rejonowej. Tam diagnoza lekarza pierwszego kontaktu była natychmiastowa.
Okazało się, że mieszkaniec Wadowic od trzech dni chodzi z nieleczonym, postępującym zawałem serca. Wezwano karetkę pogotowia.
Beata Tyszkiewicz miała zawał. Przeszła operację.
Gdyby nie to, finał tej historii mógłby być tragiczny. Jak zaznacza w rozmowie z "Super Expressem" rodzina Stanisława B., nie zamierza, ot tak pozostawić, sprawy. Złożyli skargę na lekarza do dyrektora szpitala.
W jakiej porze roku ludzie najczęściej umierają na zawał? Kliknij tutaj i dowiedz się!
"Super Express" zapytał o to władze szpitala. Dyrekcja stwierdziła, że w tym konkretnym przypadku prowadzone jest "postępowanie wyjaśniające".
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl i superexpress.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Dziś mamy niemal na co dzień takie obrazki: chory trafia do szpitalnej izby przyjęć, a po 4 godzinach oczekiwania na rejestrację do lekarza, umiera.
Bywa też tak - jak podają media - chory szedł w nocy pieszo do szpitala, stanął przed jego drzwiami, bo były zamknięte. Zanim ktoś się nim zainteresował, chory przed szpitalem, zmarł.
"Super Express" opisał w poniedziałek (4 lutego) bulwersującą historię pacjenta wadowickiego szpitala, Stanisława B. Mężczyzna 5 stycznia poczuł nasilające się bóle w klatce piersiowej, które później okazały się...
Kiedy pojawił się w szpitalu i zdał relację ze swojego stanu zdrowia lekarzowi, usłyszał, że… ma posmarować klatkę piersiową, maścią.
Miał ostre bóle w okolicy serca, lekarz zalecił… maść. Okazało się, że to zawał.
Lekarz oddziału ratunkowego w wadowickim szpitalu nie wykonał Stanisławowi B. ani badania EKG, ani nie zbadał mężczyzny stetoskopem. Zalecił mu natomiast stosować maść.
Piotr Pawłowski
Błąd medyczny? Jest śledztwo ws. śmierci prezesa fundacji Integracja [NEWS RADIA ZET]
Jak relacjonował w rozmowie z "Super Expressem", syn poszkodowanego 76-latka, lekarz w ogóle nie podejrzewał u niego zapalenia mięśnia sercowego. Syn Stanisława B. zaznaczył, że cała wizyta trwała niespełna dwie minuty.
"Nikt ojca nie zbadał"
– Nikt ojca nie zbadał, przepisali mu maść do smarowania i kazali się zgłosić do lekarza rodzinnego – mówił dziennikarzowi "Super Expressu".
Krystyna Loska miała zawał. Jej stan jest poważny
Nazajutrz 76-latek zastosował się do zaleceń pierwszego lekarza i kiedy pod wpływem używania maści bóle nie ustępowały, Stanisław B. udał się do poradni rejonowej. Tam diagnoza lekarza pierwszego kontaktu była natychmiastowa.
Okazało się, że mieszkaniec Wadowic od trzech dni chodzi z nieleczonym, postępującym zawałem serca. Wezwano karetkę pogotowia.
Beata Tyszkiewicz miała zawał. Przeszła operację.
Gdyby nie to, finał tej historii mógłby być tragiczny. Jak zaznacza w rozmowie z "Super Expressem" rodzina Stanisława B., nie zamierza, ot tak pozostawić, sprawy. Złożyli skargę na lekarza do dyrektora szpitala.
W jakiej porze roku ludzie najczęściej umierają na zawał? Kliknij tutaj i dowiedz się!
"Super Express" zapytał o to władze szpitala. Dyrekcja stwierdziła, że w tym konkretnym przypadku prowadzone jest "postępowanie wyjaśniające".
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl i superexpress.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz