"Nie czyń drugiemu, co tobie…" "Ks. Jankowski płacił za seks"
Miłe panie, szanowni panowie, coś wam ważnego powiem. Odczepcie się od księdza Jankowskiego, co w Gdańsku na cokole stoi. Przestańcie go gnoić…
Ksiądz nic złego nie czynił. A czy coś złego może czynić? Ksiądz za wszystko, co dostawał i brał – płacił. A jeśli czasem brał i nie płacił, to może zdarzyć się każdemu, nawet wielkiemu i sławnemu.
Ot, dla przykładu, sławny na świecie tenor Jan Kiepura z Sosnowca, kiedyś późną nocą - strudzony po koncercie - zaprosił swoją wielką partnerkę koncertową do kawiarni, na herbatkę z ciastkiem.
Zjedli, wypili, pogaworzyli, pożartowali i należało zapłacić. Tenor wezwał kelnera, aby natychmiast dostarczył mu bukiet róż. Kiepura wręczył bukiet pani Marcie, po czym gorączkowo zaczął szukać po kieszeniach pieniędzy.
Jak się okazało pieniędzy przy sobie nie miał. Marto, zapytał: możesz mi pożyczyć? Jutro ci oddam. Marta dała określoną kwotę, bo partner z estrady, jutro odda. Nie oddał do śmierci.
Tymczasem ks. Jankowski z kościoła św. Brygidy w Gdańsku, czerpał z usług seksualnych dziewczynek i chłopców, i nawet czasem im płacił. "I to dobrze".
Po śmierci, gdy żywi postawili go na cokole, za wielkie zasługi dla "Solidarności" i dla bohaterów w stanie wojennym, zgłaszają się żywi z pretensjami, że byli przez Jankowskiego molestowani; zgłasza się pan i pani, nie tylko z Polski, także zza oceanu.
Wszystkie osoby twierdzą, że ksiądz prałat Jankowski, w ich dzieciństwie, robił coś ohydnego, i one były przez niego skrzywdzone.
Najmłodszy strajkujący ongiś w Stoczni Gdańskiej, Michał Wojciechowicz twierdzi, że był molestowany przez duchownego, a"inny świadek opowiada o seksualnych zwyczajach prałata" (wp.pl).
- Wychodziłem z lokalu, a on wchodził, i na schodach złapał mnie za tyłek - wyznaje. Mężczyzna dodaje, że wielu chłopców czekało na duchownego, bo dobrze płacił im za seks.
- Starał się być niewidoczny. Przychodził w płaszczyku, kapeluszu. Wchodził do sali, która jest półciemna. Jeżeli przychodził ze swoimi jakimiś chłopakami, to wchodził do dark roomu, a tam wchodzi się po to, żeby uprawiać seks - wspomina.
Joanna Podsudecka, chciała wyjechać jak najdalej z Polski, aby zapomnieć o tym, co ją spotkało we wczesnej młodości. Jako pierwsza opisała w książce "Sztuka czułości", ofiarę ks. Henryka Jankowskiego. "Od początku była bardzo wiarygodna".
Michał Wojciechowicz chce obywatelskiego projektu w sprawie komisji ds. pedofilii w polskim Kościele.
Ofiara z tamtych lat, ks. Henryka Jankowskiego, zapowiada twardo: "Złoczyńca spadnie z cokołu!"
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Ksiądz nic złego nie czynił. A czy coś złego może czynić? Ksiądz za wszystko, co dostawał i brał – płacił. A jeśli czasem brał i nie płacił, to może zdarzyć się każdemu, nawet wielkiemu i sławnemu.
Ot, dla przykładu, sławny na świecie tenor Jan Kiepura z Sosnowca, kiedyś późną nocą - strudzony po koncercie - zaprosił swoją wielką partnerkę koncertową do kawiarni, na herbatkę z ciastkiem.
Zjedli, wypili, pogaworzyli, pożartowali i należało zapłacić. Tenor wezwał kelnera, aby natychmiast dostarczył mu bukiet róż. Kiepura wręczył bukiet pani Marcie, po czym gorączkowo zaczął szukać po kieszeniach pieniędzy.
Jak się okazało pieniędzy przy sobie nie miał. Marto, zapytał: możesz mi pożyczyć? Jutro ci oddam. Marta dała określoną kwotę, bo partner z estrady, jutro odda. Nie oddał do śmierci.
Tymczasem ks. Jankowski z kościoła św. Brygidy w Gdańsku, czerpał z usług seksualnych dziewczynek i chłopców, i nawet czasem im płacił. "I to dobrze".
Po śmierci, gdy żywi postawili go na cokole, za wielkie zasługi dla "Solidarności" i dla bohaterów w stanie wojennym, zgłaszają się żywi z pretensjami, że byli przez Jankowskiego molestowani; zgłasza się pan i pani, nie tylko z Polski, także zza oceanu.
Wszystkie osoby twierdzą, że ksiądz prałat Jankowski, w ich dzieciństwie, robił coś ohydnego, i one były przez niego skrzywdzone.
Najmłodszy strajkujący ongiś w Stoczni Gdańskiej, Michał Wojciechowicz twierdzi, że był molestowany przez duchownego, a"inny świadek opowiada o seksualnych zwyczajach prałata" (wp.pl).
- Wychodziłem z lokalu, a on wchodził, i na schodach złapał mnie za tyłek - wyznaje. Mężczyzna dodaje, że wielu chłopców czekało na duchownego, bo dobrze płacił im za seks.
- Starał się być niewidoczny. Przychodził w płaszczyku, kapeluszu. Wchodził do sali, która jest półciemna. Jeżeli przychodził ze swoimi jakimiś chłopakami, to wchodził do dark roomu, a tam wchodzi się po to, żeby uprawiać seks - wspomina.
Joanna Podsudecka, chciała wyjechać jak najdalej z Polski, aby zapomnieć o tym, co ją spotkało we wczesnej młodości. Jako pierwsza opisała w książce "Sztuka czułości", ofiarę ks. Henryka Jankowskiego. "Od początku była bardzo wiarygodna".
Michał Wojciechowicz chce obywatelskiego projektu w sprawie komisji ds. pedofilii w polskim Kościele.
Ofiara z tamtych lat, ks. Henryka Jankowskiego, zapowiada twardo: "Złoczyńca spadnie z cokołu!"
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz