Według ministra, polityka energetyczna PiS "da krajowi cud gospodarczy"
To już poszło w świat. Teraz, aż do połowy
grudnia 2018 roku, nie będzie bardziej ważnego tematu w Polsce, jak energetyka
i ocieplanie klimatu ziemi.
Pod tym też kątem rząd PiS przygotował ministrów, do
uczestnictwa w międzynarodowej konferencji klimatycznej, która pod egidą ONZ,
odbywa się w Katowicach. Ministrowie resortowi stają na głowie, aby pokazać
gościom z całego świata, jak najlepiej politykę rządu w zakresie ochrony
klimatu.
Realizując przyjęty w Polityce Energetycznej Polski do
2040 r., miks energetyczny, który zakłada m.in. zmniejszenie udziału węgla i
rozwój energetyki atomowej, dokonamy "cudu gospodarczego" - mówił w
Katowicach minister energii Tchórzewski.
"Miks energetyczny, do jakiego dążymy i jeśli byśmy
go zrealizowali, to dokonamy cudu gospodarczego - i chcemy tego cudu
gospodarczego dokonać" - powiedział dziennikarzom minister w kuluarach
Szczytu Klimatycznego COP24 w Katowicach.
Plan zakłada, że w 2030 r. 60 proc. wytwarzanej w Polsce
energii, nadal będzie pochodziło z węgla (obecnie to blisko 80 proc.), przy
utrzymaniu rocznego zużycia tego surowca, na obecnym poziomie. Do 2040 r.
udział węgla w produkcji prądu ma zmniejszyć się do poziomu poniżej 30 procent.
I jak wynika z projektu, od 2033 r., co dwa lata
będzie oddawany nowy blok jądrowy - w sumie w Polsce ma powstać sześć bloków o
mocy 6-9 GW. Gaz w elektroenergetyce będzie stosowany głównie w celach
regulacyjnych.
Minister Krzysztof Tchórzewski przypomniał, że Polska
należy do liderów redukcji emisji CO2 - obniżyła emisję o ponad 30 proc., wobec
poziomu z 1990 r. "To olbrzymie osiągnięcie, które plasuje nas w czołówce
państw" - podkreślił.
"Z drugiej strony, robimy wszystko, żeby tak
zorganizować naszą przyszłość, by zoptymalizować koszty i by było nas stać na
modernizację energetyki; i by modernizacja dawała obywatelom komfort dostarczania
energii elektrycznej" - zapewnił szef resortu energii.
Z analiz ministerstwa wynika, że do 2030 r.
zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce wzrośnie o 23-25 proc. "To
olbrzymie wyzwanie, bo to oznacza jedną czwartą energii więcej niż obecnie".
Jak zaznaczył minister, gdyby Komisja Europejska
nakazała nam likwidować energetykę węglową, "a jednocześnie budować nową,
to Polska gospodarczo temu nie podoła".
Ocenił, że podobne problemy mają także inne kraje;
wymienił Niemcy, gdzie - jak mówił - w ostatnich 10 latach wybudowano 9 bloków
tysiącmegawatowych na węgiel brunatny, by zapewnić stabilność w sytuacji
niewystarczającej ilości energii odnawialnej.
Minister Tchórzewski przypomniał, że w Polsce ostatnim
blokiem zasilanym węglem, ma być blok w Elektrowni Ostrołęka, który ma nie tylko
zapewnić energię, ale też umożliwić synchronizację systemów energetycznych
Polski i krajów bałtyckich.
Jak podkreśla minister energii, gdyby Komisja
Europejska miała odwagę wytrącać się w plany rozwoju polskiej energetyki w
najbliższych latach i dała nakaz likwidacji źródła zasilania węglem, a
jednocześnie budować źródła odnawialne to Polska temu nie podoła.
Wobec tego, w takiej sytuacji, winy nie będzie po
naszej stronie. Bo nikt nam niczego nie powinien nakazywać i nie może się
wtrącać w nasze plany. Idziemy więc dobrą drogą do celu.
Źródło: energetyka24.com.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz