Od kłamstwa do prawdy daleka droga
Premier Morawiecki zapowiadał w środę, 12
grudnia 2018, mniejsze obciążenie podatkami w przyszłym roku. Co z tego, gdy fiskalizm
mamy coraz większy?
Według wyliczeń opozycji, a także ekspertów, za rządów
PiS podatki wzrosły już 37 razy, a to nie koniec. Poczekajmy – zobaczymy, czym
nas zaskoczy 2019 rok. Podobno, firmy od prądu wstrzymają zapowiedziane
podwyżki…
Na 4 czerwca 2019, premier zapowiedział wczoraj w
Sejmie, dzień wolności podatkowej, przy okazji chwaląc się obniżaniem podatków,
odpowiedział na złożony przez opozycję wniosek o wotum nieufności.
- Ta miara jest dla opozycji miażdżąca. W waszych
czasach dniem wolności podatkowej w 2011 r., był 24 czerwca, a w 2019 roku, mam
nadzieję, że to będzie 4 czerwca, czyli ponad 2 tygodnie wcześniej – mówił z
mównicy sejmowej premier.
Byłby to skok o dwa dni do przodu w porównaniu z tegorocznym
wynikiem. To dziwne, gdyż według wyliczeń Eurostatu, drapiemy się w górę na
drabinie najwyżej opodatkowanych gospodarek w Europie – komentuje portal
Money.pl.
- Co to oznacza w praktyce? Ten dzień wolności
podatkowej jasno i dobitnie pokazuje, że my (PiS – dod. S.C.) obniżamy podatki
- w porównaniu do tego, co w waszych (PO) czasach się działo - że połowa pensji
miesięcznej zostaje w portfelu obywateli, przez naszą politykę – dorzucił szef
rządu.
- Wcześniejszy dzień wolności podatkowej wynikał po
prostu z niezrealizowania wszystkich wydatków, a nie obniżki opodatkowania -
mówił w money.pl Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha -
instytucji, od której pochodzi cały pomysł wyznaczania dnia wolności
podatkowej.
Jak mówił Andrzej Sadowski, zmiana wynika m.in. z
tego, że nastąpił szybszy wzrost PKB (o około 100 mld zł) w stosunku do wzrostu
wydatków sektora finansów publicznych (o około 20 mld). Wydatki okazały się
dużo mniejsze od zakładanych, dzięki czemu rzeczywiste obciążenie gospodarki
zmalało.
Jak pisał Money.pl, według wyliczeń Eurostatu, Polska
przesuwa się w górę na drabinie najwyżej opodatkowanych gospodarek w Europie. Z
jednej wypracowanej złotówki, podatnicy oddają państwu ponad 35 groszy.
Kwota łączna podatków i wpływów ze składek ubezpieczeń
społecznych, doszła w 2017 roku do poziomu 697 mld zł, czyli do 35,1 proc. PKB
- podaje Eurostat. To najwyższy raportowany poziom opodatkowania od 2007 roku,
czyli od czasu, kiedy poprzedni raz rządził PiS.
Nie ma to, jak chwalić się pieniędzmi, nie swoimi w
dodatku, a podatników i przy okazji odsłaniać,
zamiast szczerej prawdy, oczywiste kłamstwo. To wiadomo od dawna, że
kłamstwo ma krótkie mnogi. Ale mało, kto wie, że gdy kłamca mówi prawdę, nikt
nie daje mu wiary - twierdził Arystoteles.
Źródło: money.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz