"Decyzje władz Warszawy to nic innego jak rabowanie Polaków"
Jarosław Kaczyński chwyta się różnych, nerwowych i gorączkowych
sposobów, aby łagodzić wrzące nastroje wewnątrz swojej partii.
Na kolejnej już w okresie kilku dni konwencji PiS,
prezes Kaczyński przybył ze swoją świtą do Szeligów po to, żeby przestawiać
szeregi i łagodzić strome brzegi, rozlewającej się wewnętrznej walki...
Musi nie tylko łagodzić nastroje, lecz i przestrajać
na inne, lepsze fale. Żeby nie doszło do wybuchu. A już nie daj Boże, przed
świętami, czy nowym rokiem. Ma więc ten świetny strateg, wiele do myślenia i
jeszcze więcej do działania i naprawiania. Bo stale, to co mozolnie buduje,
ktoś mu psuje.
Gdyby PiS rządziło w stolicy…
Częste – co kilka dni - konwencje partyjne, na razie
nic nie dają. Ludzie w PiS, miast spokoju, zażarcie coraz bardziej fikają. Prezes,
żeby nie powtarzać stale tego samego, wziął się za krytykę, do której zresztą
przywykł. Dziś uderzył we władze Warszawy.
Zwołany na dziś (sobota 15 grudnia 2018) zjazd delegatów PiS w Szeligach pod Warszawą, stał się okazją do uderzenia w opozycję
– w Trzaskowskiego.
- Decyzja władz Warszawy o zmniejszeniu bonifikaty na
użytkowanie wieczyste, jest niczym innym, jak rabowaniem Polaków.
- Gdyby PiS rządziło w stolicy, nie pozbawiano by
możliwości przechodzenia, z użytkowania wieczystego na własność - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, w czasie
konwencji partii, w Szeligach pod Warszawą.
"Prawda o oponentach PiS"
Jarosław Kaczyński podkreślił w wystąpieniu w
Szeligach, że "prawda o oponentach PiS" - o tym, iż "nie są
wiarygodni, nie dotrzymują słowa i tolerują zło" - musi być przekazana
polskiemu społeczeństwu.
"To dotarcie to jest wielkie przedsięwzięcie, bo
nie zmienimy w sposób radykalny sytuacji w mediach. Musimy to zrobić tak, jak
robiliśmy to w latach 2007-2015, a w szczególności 2011-2015".
"Robiliśmy to poprzez wielką ofensywę, ogromny
wysiłek całej partii w dotarciu do Polaków, można powiedzieć: do każdego
Polaka, każdego obywatela".
"Ogromne, możliwe do wykonania zadanie"
"To test na nasze wielkie, ogromne, trudne,
bardzo trudne, ale możliwe do zrealizowania zadanie" - oświadczył szef
PiS.
Jednym z przykładów braku wiarygodności konkurentów
PiS jest - według prezesa Kaczyńskiego - decyzja władz Warszawy o dużym zmniejszeniu
bonifikaty, przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego, w prawo
własności nieruchomości, z 98 proc. do maksimum 60 procent (interia.pl).
Posunięcie to - jak ocenił - jest "niczym innym,
jak rabowaniem Polaków, i to z pełnym, niebywałej hipokryzji uzasadnieniem, że
to mianowicie nasza wina, że to my działamy, jako pan Trzaskowski".
"Otóż nie, proszę państwa, my działamy jako PiS i
gdyby PiS rządziło w Warszawie, to z całą pewnością nie byłoby tak, że
warszawiaków pozbawiano by możliwości przechodzenia z użytkowania wieczystego
na własność" - podkreślił Kaczyński.
Nie byłoby również żadnych możliwości odwołania się
warszawiaków, w przypadku, gdyby decyzje takie zapadały na Nowogrodzkiej,
zamiast w ratuszu.
Trzeba też to jasno powiedzieć: nie ma już prezydent
Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale jest Trzaskowski, "w miejsce naszego Jakiego",
więc jest kogo kopać.
Źródło: fakty.interia.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz