"Czy na ulice wyjdzie wkrótce pół Europy?"
Dziesięć lat temu, gdy z USA wyruszył w
świat wielki kryzys finansowy, pewien filozof amerykański wskazał potrzebę
reformy kapitalizmu.
Bez tego nie obejdzie się – akcentował. W końcu
dojdzie do rewolucji światowej, i ona zmiecie aktualny ład ekonomiczny, w
którym bogaci z dnia na dzień stają się coraz bardziej bogatsi, a biedni proporcjonalnie
ubożeją.
Wszędzie przyczyny protestów są inne
Mijają lata, a system kapitalistyczny, jak był
tak trzyma się całkiem solidnie. Garstka
miliarderów trzęsie światowym bogactwem finansowym i dzierży w swoich garściach
finanse wszystkich biedaków.
Coś jednak zaczyna się zmieniać. Trwają ruchy
społeczne w wielu krajach: na Węgrzech, w Polsce, Francji, Albanii, we Włoszech,
Hiszpanii, i innych. Wszędzie przyczyny i cele protestów są inne, ale kiedy
dojdzie do zjednoczenia się wszystkich tych sil - trudno wiedzieć, co z tego
wyjdzie.
Ludzie na Węgrzech protestują przeciwko "niewolniczej
ustawie", w Albanii przeciwko wysokim czesnym, w Polsce przeciwko "głodowym
płacom nauczycieli" – czytamy w dw.com.
Węgrzy do Orbana: Wynoś się!
Węgrzy domagają się od premiera Viktora Orbana
cofnięcia ustawy, która pozwala pracodawcom zmusić pracowników do
przepracowania 400 nadgodzin w roku. Ludzie protestują przeciwko tej niewolniczej
regulacji prawnej i w czasie protestów "doszło wręcz do zamieszek".
Ludzie dochodzą do wniosku, że za rządów Orbana, prawa pracownicze topnieją, podczas gdy coraz silniejsza staje się pozycja szefów firm.
Społeczeństwu nie podoba się także, jak władze Orbana
traktują bezdomnych i imigrantów. Poklasku nie znalazła też jego akcja pomocy
dla byłego premiera Macedonii Nikola Gruewskiego, który u siebie został skazany
na karę więzienia.
Równie masowe i bezkompromisowe były protesty
"żółtych kamizelek" we Francji, a to znak, że na ulicach europejskich
miast dochodzi obecnie do politycznego "ocieplenia klimatu".
Niezadowolenie polskich nauczycieli
W całej Polsce trwa strajk nauczycieli, protestują
przeciwko "głodowym pensjom". Ich protest ma specyficzną formę, bo
wielu zamierza pójść na zwolnienia lekarskie. Pracownicy oświaty domagają się
100 zł pensji więcej i grożą, że jeśli rząd ich nie wysłucha, akcja będzie znów
po Nowym Roku.
"Mamy dość niskich zarobków i coraz trudniejszych
warunków pracy" – deklarują i zaznaczają przy tym, że nie ma żadnych
nadziei na pomoc związków zawodowych, bo wyniki ich pracy są niewidoczne.
Nauczyciele grożą jednoznacznie, że albo dostaną
wyższe płace, albo będą szukać pracy poza szkołą, co jest zrozumiałe wobec ich niskich pensji.
Serbia: protest przeciwko władzy
W Belgradzie stolicy Serbii, w miniony weekend,
tysiące ludzi wyszło na ulice. Swoje niezadowolenie wyrażali gwizdkami i
trąbkami, jak dawniej podczas masowych protestów przeciwko reżimowi Slobodana Milosewicza
w latach 90-tych XX wieku.
Punktem zapalnym dzisiejszych protestów stał się
brutalny atak na szefa serbskiej lewicy Borko Stefanovicza. Pod koniec
listopada, w mieście Krusevac w południowej Serbii, mężczyźni w czarnych koszulach,
spałowali go i porani.
Prezydent Vucic potępił ten atak, sprawcy zostali
zatrzymani. Opozycja obarcza jednak prezydenta Vucica odpowiedzialnością za
klimat przemocy w kraju, wzniecony przez ostrą retorykę politycznego
kierownictwa państwa.
W Albanii, od początku grudnia, protestują studenci –
chcą obniżenia opłat za studia. Na państwowych uniwersytetach czesne wynosi, w
przeliczeniu od 160 do 2560 euro, a przeciętne miesięczne zarobki w tym biednym
bałkańskim kraju - to zaledwie 350 euro.
Francja z "żółtymi kamizelkami"…
Blokady dróg we Francji, z powodu wysokich cen benzyny,
były początkiem protestów "żółtych kamizelek". Ogarnęły cały kraj, a osłabły
po tym, jak prezydent Emmanuel Macron ustąpił, pod ich naciskiem i po
terrorystycznym zamachu na jarmark świąteczny w Strasburgu.
Prezydent zapowiedział natychmiastowy program
socjalny, z m.in. wyższą o 100 euro płacą minimalną, co jednak we Francji grozi
rozchwianiem budżetu.
Francja będzie musiała, w roku 2019, zaciągnąć więcej
długów, niż zezwala na to unijny pakt stabilizacji i rozwoju.
Europa zjednoczona w proteście
Właściwie można by przypuszczać, że symbolika
"żółtych kamizelek", a każdy ma takie ubranie w samochodzie, bardzo
szybko się rozprzestrzeni – uważa socjolożka badająca zjawisko protestów, Sabrina
Zajak w rozmowie z Deutsche Welle.
W wielu innych krajach europejskich protesty mają
swoją specyfikę, jednak wszędzie chodzi o podobne niezadowolenie społeczne i wobec
władz. Według niemieckiej badaczki "w Europie Wschodniej skierowane są
przeciwko tamtejszym rządom".
Ale, jak podkreśla socjolog Dieter Rucht w rozmowie z
telewizją ZDF, wszystkie europejskie kraje łączy coraz wyższy poziom niezadowolenia i
niepokoju.
Europejski ruch protestacyjny mógłby się rozwinąć na
szerszą skalę tylko w kwestiach zasadniczych zawodowych i ponadgranicznych.
Źródło: dw.com.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz