"Gdybym wiedziała..." Kampania, film i świadomość o szczepionce dla dzieci


W wielu wschodnich doktrynach religijnych panuje wiara w wielokrotne odradzanie się ludzi, po śmierci, drogą wstępowania ich duszy, w ciało innej istoty. I to nazywa się reinkarnacją.

– Kto nigdy nie słyszał krzyku dziecka, które cierpi na zapalenie mózgu, a jest to krzyk nieludzki, wypełniony olbrzymim cierpieniem, ten nie ma pojęcia, o czym mówi – przekonuje Sabina Szafraniec. Ma w rodzinie dziecko, które chorowało na zapalenie opon mózgowych przez pneumokoki.

"Kto nie słyszał tego krzyku dziecka"

Szczepionki były już wtedy, choć mało kto, o nich słyszał. Dziś dostępne są dla każdego dziecka. Pani Sabina Szafraniec to prezes fundacji Parasol dla Życia. Przekonuje rodziców do szczepień, samorządy – do ich propagowania. A lekarzom wyjaśnia, jak powinni rozmawiać z tymi, którzy mają obawy -  szczepić swoje maleństwa, czy nie.

Damian, syn Julii z Warszawy, ma dziś 12 lat. W czwartym tygodniu życia zachorował na krztusiec. Dziś, na szczęście jest tylko traumatycznym, ciężkim  wspomnieniem okresu choroby i dwóch lat trudnej rehabilitacji.

Krztusiec należy do chorób, na które szczepi się dzieci, w szóstym tygodniu życia. Damian złapał chorobę w czwartym.

Przekonywanie do szczepionek

O rozmiarach historii, które słychać od rodziców działających w stowarzyszeniu Parasol dla Życia, Julia miała dość łagodne konsekwencje.

Stowarzyszenie skupia dzieci niewidome, głuche i nie ruszające się. Są to dzieci, od kilku lat lub więcej, w stanie wegetatywnym. Są także dzieci, które już od nas odeszły – jak Karol, który nie tak dawno, po pięcioletniej walce z powikłaniami - "zasnął na zawsze w wieku 6 lat".

Szczepienia przeciwko pneumokokom dostępne są w Polsce od ponad 10 lat, ich unowocześniona, tzw. trzynastowalentna wersja, jest w kalendarzu szczepień, od początku 2017 roku. Pierwszą dawkę podaje się w szóstym tygodniu życia, trzecią – jako przypomnienie – w drugim roku.

Nie wszyscy rodzice mieli to szczęście, by podać dzieciom szczepionkę. Część z nich, którzy nie mieli szczęścia, dziś działają w Parasolu dla Życia. Chcą przekonywać innych i otoczenie, że szczepionki to coś potrzebnego i pożytecznego.

"Gdybym wiedziała..."

Karol pierwszy raz na zapalenie ucha zachorował mając trzy miesiące. Jego mama Ewa, słyszała o pneumokokach i była w kontakcie z lekarzem o szczepionce, ale on uznał, że nie ma takiej potrzeby.

"Może o szczepionce nie słyszał, a może nie był do niej przekonany. Wiem, że synka nie zaszczepiłam i dziś bardzo tego żałuję". W filmie nagranym przez stowarzyszenie, którego jest członkiem, padają jej słowa: "gdybym wiedziała..."

"Gdybym wiedziała..." stało się tytułem filmu i kampanii społecznej, prowadzonej przez Parasol dla Życia. Sabina Szafraniec - prezes stowarzyszenia -  podkreśla, że najważniejsza jest wiedza.

Nie mówią, że są przeciwnikami szczepionek

Jak przyznaje, słyszała o przypadkach, kiedy chorowały dzieci niezaszczepione świadomie przez rodziców. – Zawsze finał był taki, że rodzice mówili potem "gdybyśmy wiedzieli".

Nigdy nie było tak, żeby po przejściu choroby, rodzice mówili razem z dzieckiem, że i tak są przeciwnikami szczepionek. Często przeciwnicy, dotknięci nieszczęściem choroby dziecka, stawali się nagle zwolennikami; takie nieszczęście zupełnie zmienia optykę na życie – mówią dzisiaj.

Dlatego stowarzyszenie, pani Szafraniec, stawia w dużej mierze, na edukację społeczną. W znaczącej mierze informacja i edukacja skierowana jest też do jednostek samorządu, które mają swoje programy polityki zdrowotnej, pieniądze i nie tylko.
Źródło: kobieta.wp.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA