Wybory 2018. Incydentów było bez liku


Nadchodzi godzina zamknięcia lokali wyborczych. Komisje przystąpią natychmiast do liczenia głosów.
Stolica oddała się podobno w ręce prezesa PiS.

Dziś o siódmej rano ruszyła w Polsce machina wyborcza. Ludzie, z miną uroczą do urn kroczą ochoczo, aby wrzucić doń – nie garść śmieci czy swoją dłoń, a 3 lub 4 kartki wyborcze.

Należy to zrobić - iść do wyborów, bo każdemu z nas  zależy wybrać jak należy - nowe władze, które będą zarządzały nie byle jak ani marnie, lecz gospodarnie, w naszym imieniu: miastem czy wsią, gminą miejską czy wiejską albo powiatem i całym województwem.

Policja bada incydenty

W sobotę, od chwili obwiązywanej ciszy wyborczej, policja w całej Polsce otrzymała 41 zgłoszeń o zdarzeniach związanych z jej naruszeniem. W niedzielę zaś, przed otwarciem lokali wyborczych i później, okazało się, że naruszeń jest ponad 400.

Chodzi m.in. o naruszenie ciszy wyborczej i prawa wyborczego, dotyczących m.in. zrywania plakatów kandydatów w wyborach samorządowych. Według  komisarza z Komendy Głównej Policji, policjanci będą teraz weryfikować incydenty, i sprawdzą, czy doszło do naruszenia prawa.

Cała Polska głosuje

Od rana wyborcy ruszyli do urn. Jako jedni z pierwszych stawili się w lokalach, aby oddać głos: premier Mateusz Morawiecki, szef PO Grzegorz Schetyna i Paweł Kukiz.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyszedł do lokalu nieco później. Zapewne późno wrócił do domu na Żoliborzu, z balu u księdza Rydzyka, w Toruniu. O szczegółach obecności tam szefa PiS – tutaj>>> "Cała dobra zmiana rozświętowana u o. Rydzyka" - https://www.facebook.com/profile.php?id=15907572  

W jednym z lokali wyborczych w Sopocie, głosował w towarzystwie żony i ciężarnej córki, szef Rady  Europejskiej Donald Tusk. Natomiast w Krakowie, razem z żoną Agatą, przyszedł do lokalu oddać głos prezydent Duda – dziennikarzom pokazał, z miną kabaretową, że ma dowód osobisty.

Incydenty zaskakiwały

Nie brakowało takich sytuacji, że ludzie przyszli zagłosować, a na listach wyborczych, nie figurują.

Wiele osób w różnych częściach kraju, którzy przyszli rano do lokalu wyborczego, by oddać swój głos, zostało odesłanych z kwitkiem. Dotyczy to głównie tych, którzy złożyli wniosek o dopisanie się do rejestru wyborców online, przez rządową stronę obywatel.gov.pl.

Wśród drastycznych wykroczeń prawa znalazła się jedna z szefowych komisji wyborczej,  która stawiła się do pracy z rana, kompletnie pijana.

Do budynku komisji wyborczej w Lublinie było włamanie. Wystąpiła pomyłka na kartach wyborczych w Krakowie - zabrakło nazwiska kandydata. Tuż przed głosowaniem, w jednej z komisji, skreślono z listy kandydatów na wójta - osobę, która podała złą przynależność partyjną.

Długie kolejki – ludzie rezygnują

Z informacji czytelników portali internetowych wiadomo, iż dziś przed godz. 14:00, mieszkańcy stołecznej dzielnicy "Bemowo licznie się stawili w lokalach wyborczych. W kolejce trzeba było wystać prawie godzinę" - napisała pani Agata.

W Warszawie ludzie byli zdziwieni i wzburzeni długimi kolejkami, jakie stoją do komisji wyborczych. - Nigdy, w żadnych wyborach po 1989 r., nie stałem w tak wielkiej kolejce do komisji wyborczej - mówi dziennikarz Gazeta.pl, który w oddawał głos na Mokotowie (gazeta.pl).

Wiele osób, zwłaszcza starszych, rezygnuje i idą do domu - nie mają siły stać. Te długie kolejki świadczą zapewne, że to lud silnie rozmiłowany w partii dobrej zmian, więc pragnie bez kretesa oddać swój głos, na partię pana prezesa.

Koszty wyborów

Tegoroczne wybory samorządowe to pierwsze głosowanie w całym kraju, z użyciem nowych, przezroczystych urn wyborczych. Na ich zakup wydano "zaledwie" około 28 milionów złotych.  Producentów jest tylko kilku. Mają w tym roku wielkie "żniwa".

Odkąd w 2016 roku znowelizowano "Kodeks wyborczy", wszystkie urny, wedle prawa, mają być przezroczyste.

Znaczy to: "Każdy może zobaczyć, ile tam tych karteczek wpadło" - żartuje Henryk Babuśka, wójt gminy Legnickie Pole. Nowe urny miał okazję przetestować w warunkach bojowych, podczas gminnego referendum dwa lata temu.

- Co się stanie ze starymi urnami? – pyta redaktor. - Do utylizacji pójdą - odpowiada wójt Babuśka.

A więc jakie będą koszty tegorocznych wyborów samorządowych? Za przezroczyste urny trzeba będzie zapłacić 28 milionów zł. Reszta to cena paliwa, papieru i druku list, innych usług, diet dla członków komisji, itp. Zatem pełny koszt wyborów 2018 wyniesie około 455 milionów złotych.
Źródło: wiadomosci.wp.pl, gazeta.pl i Se.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA