Taśmy trzymają się Morawieckiego

Ciągle jeszcze nie ma takiego mądrego, który by znał długość i zawartość taśm ze stołecznej Restauracji "Sowa i Przyjaciele". A na nich bogactwo "soczystych" opowieści.

Uderzyły już nie jednego wysokiego urzędnika instytucji państwowej. Teraz ostro "grzeją" w premiera Mateusza Morawieckiego.

Uważał finansowanie Kubicy za nieopłacalne

Jako prezes BZ WBK, uznał dramatyczny wypadek Roberta Kubicy, za zdarzenie pozytywne z punktu widzenia swojego banku. Tak przynajmniej wynika z nagrania w restauracji "Sowa i Przyjaciele".

Gdyby bowiem do wypadku nie doszło, Kubica podpisałby umowę z teamem Ferrari, a bank BZ WBK prawdopodobnie musiałby zostać sponsorem polskiego kierowcy.

- Na szczęście złamał rękę, raz, drugi… - mówił Morawiecki. - Ja nie chcę, k..., co roku pięć dych płacić - tłumaczył się.

Z nagrania rozmowy w restauracji "Sowa i Przyjaciele" wynika, że prezes banku Morawiecki uważał finansowanie Kubicy za nieopłacalne.

"Nie chcę, k...a, pięć dych co roku płacić"  

"Sp...aj..." - tak Mateusz Morawiecki mówił o potencjalnym kontrakcie Kubicy z bankiem BZ WBK. "Na szczęście złamał rękę, raz, drugi" - komentował dramatyczny wypadek polskiego kierowcy.

W kwietniu 2013 r. przy jednym stole w restauracji "Sowa i Przyjaciele" dyskutowali: ówczesny prezes banku BZ WBK Mateusz Morawiecki, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, szef PGE Krzysztof Kilian i  jego zastępczyni Bogusława Matuszewska.

Pełne nagranie z ich spotkania, które widnieje w jawnej część akt śledztwa, pokazał Onet na początku października 2018 roku.

Od tego czasu opisujemy kolejne wątki – te z rozmowy obecnego szefa rządu, jak i wiele innych, wynikających z analizy ponad 40 tomów akt całej afery taśmowej.

Obaj skazani kelnerzy obciążają ówczesnego prezesa banku BZ WBK Mateusza Morawieckiego. Nie wiadomo, gdzie jest najważniejszy dowód w tej sprawie, czyli taśma z nagraniem Morawieckiego.

Wątek finansowania Roberta Kubicy

Wątek Roberta Kubicy pojawił się w trakcie spotkania czwórki znajomych, gdy Mateusz Morawiecki zaproponował współrozmówcom wyjazd na wyścig Formuły 1 do Mediolanu.

Jako prezes BZ WBK zapewne mógł to załatwić bez trudu, bo BZ WBK był wówczas częścią banku hiszpańskiego Santander, który był głównym sponsorem teamu Ferrari, biorącego udział w Formule 1. Dziś BZ WBK funkcjonuje już pod nazwą Santander.

Prezes Morawiecki: "A chcielibyście pojechać na Formułę 1 do Mediolanu we wrześniu? Chciałbyś pojechać?"

Krzysztof Kilian: "Kiedy to jest?"

Bogusława Matuszewska: "We wrześniu do Mediolanu jest ok. Mediolan jest ok."

Krzysztof Kilian: "Fiat robił takie akcje."

Matuszewska: "No, ale to nie Fiat, tylko tu […]"

Zbigniew Jagiełło: Ale Santander właśnie jeździ tam.

Krzysztof Kilian: Tak, jeździ fiatem. Bo Fiat to jest Ferrari, nie?

Mateusz Morawiecki: No tak, tak.

Matuszewska: A wy kogo [sponsorujecie]?

Morawiecki: Fernando Alonso i Lewis Hamilton.

Matuszewska: A, czyli McLarena, tak?

Morawiecki: "Nie, Ferrari."

Matuszewska: "Ferrari?"

Morawiecki: "Tak. Miał być jeszcze Kubica, ale na szczęście złamał rękę raz, drugi..."

Matuszewska: "Ale on jest wariat, kurczę. Przecież on ciągle ma te wypadki, bo on jeździ […]"

Morawiecki: "Nie, nie z ich punktu widzenia to jest... Zobacz, oni są tak...[Santander jako bank – red.] w krajach, które kochają Formułę 1. Niemcy, Anglia, Stany i Brazylia. I Hiszpania. Kraje, które kochają Formułę 1 i oni [jako bank – red.] tam są. To z ich punktu widzenia OK. Z mojego, ja mówię, ja tego nie chcę, kur... Pięć dych co roku płacić. Sp...laj."
Źródło: wiadomosci.onet.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA