"Taśmy są dowodem niewinności premiera"
Jeżeli ktoś myśli, że taśmy z restauracji
"Sowa", są dowodem przeciwko premierowi Morawieckiemu, ten jest w
wielkim, ale to w bardzo wielkim błędzie.
Nic takiego nie ma i nie będzie. "Nie
ma planów zmiany premiera" - powiedział 17 października prezes PiS
Jarosław Kaczyński.
"Na ujawnionych nagraniach, Mateusz
Morawiecki nie mówi niczego kompromitującego" – zaznaczył "jasnowidz"
z Żoliborza... i człek z absolutnym słuchem muzycznym, czym wykazał się
śpiewając Hymn Narodowy... (Z ziemi Wolskiej do Polski).
Wprost przeciwnie - "taśmy są dowodem
niewinności premiera, bo gdyby zawierały coś poważnego, już by to
uruchomiono" – dodał, miłościwie nam budujący nową, wymarzoną Polskę.
Jarosław Kaczyński, pytany w Radiu
Olsztyn, czy w związku z ujawnionymi w mediach, nagraniami rozmów z restauracji
"Sowa i Przyjaciele", są plany zmiany premiera? - "Nie ma takich
planów" - oświadczył odważnie i jednoznacznie prezes PiS.
Można podpowiedzieć redaktorowi Radia
Olsztyn, że podobnie, jak w całym kraju, także w Olsztynie, w dniu wyborów
(21.10.2018) większość wyborców przy urnach ma prawo zmienić rząd, czyli
usunąć.
"Rząd nie ciąża... Można go
usunąć" – powiada dziennikarz muzyczny, satyryk, aktor, w młodości członek
zespołu artystycznego ZHP "Gawęda", od lat prezenter radiowej Trójki,
Wojciech Mann.
"Takie rozmowy to jest, powiedzmy sobie, takie
gaworzenia przy stoliku, co się wszystkim zdarza. W ogóle nie biorę tego
poważnie. Po prostu jest to materiał nie zawierający żadnych treści, które
można brać pod uwagę poważnie w polityce" - powiedział odważnie i poważnie
prezes Kaczyński.
Jak zaznaczył szef PiS, "człowiek, który nie był
politykiem, coś tam sobie mówi, czasem ma rację, czasem nie ma racji, czasem to
jest zupełnie normalne, czasem może trochę niefortunne, ale nie przekracza to
żadnej granicy, która kompromituje, więc nie ma w ogóle, o czym mówić".
I na odczepkę dorzucił jeszcze: "To jest
najlepszy dowód niewinności pana premiera, bo gdyby było tam coś poważnego, to
niewątpliwie już by to uruchomiono".
A skoro nie uruchomiono – dodajmy - to znaczy niewinny
jest pan premier, choć kpił sobie m.in. ze złamanej ręki Kubicy i jak
przysłowiowy szewc – rzucał, co chwila cuchnącym niemiłosiernie, mięsem.
Gdzie tu moralność, gdzie szacunek do wysokiego urzędu
w państwie oraz do państwa polskiego i do siebie samego? Czy w tym nie ma nic
złego? Czy w zwyczaju PiS wylatują z rządu tylko ludzie, którzy obdzielają
milionami swoich kolesi, i potem krzyczą w Sejmie: "im się należało",
"za ciężką pracę?"
Źródło: fakty.interia.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz