Bardzo ludzki pomysł PiS na program "Za życiem". I co dalej?
Kilka miesięcy temu było głośno w mediach o programie
PiS "Za życiem", dla rodziców, którym urodziło się ciężko chore
dziecko.
Rodzice dziecka o imieniu Franek – z nieuleczalną
chorobą genetyczną - nie otrzymali 4 tys. zł zasiłku.
Według wicepremier Beaty Szydło, po badaniach i zdiagnozowaniu
u dziecka, ciężkiej i nieuleczalnej choroby genetycznej, państwo przyzna
rodzicom jednorazowy zasiłek, w wysokości 4 tys. złotych.
"W końcu stwierdzono hiperinsulinizm"
– Tak długo trwało diagnozowanie choroby synka, że już
było za późno na złożenie wniosku – powiedział Wirtualnej Polsce, Tomasz
Smykla, tata Franka.
Rodzice chodzili od lekarza do lekarza, ale nikt nie
był w stanie im pomóc. – Kolejni specjaliści z całej Polski odsyłali nas z
kwitkiem mówiąc, że nie robią takich badań genetycznych. W końcu, po wielu
miesiącach, skierowano nas do lekarza w Niemczech.
Tam zrobiono Frankowi badania, gdy nie skończył
jeszcze pierwszego roku życia. – Czekaliśmy kilka tygodni na wyniki i w końcu stwierdzono
hiperinsulinizm – mówi tata chłopca.
To choroba, w której trzustka wytwarza za dużo insuliny.
Konsekwencją schorzenia może być uszkodzenie centralnego układu nerwowego.
"Gdy były wyniki, żona usłyszała, że to za
późno"
Rodzice otrzymali wyniki badań, gdy Franek miał już 14
miesięcy. Wcześniej dowiadywali się o zasiłek z programu "Za życiem",
ale zawsze słyszeli od urzędników: potrzebne jest zaświadczenie od lekarza
rodzinnego, które potwierdza ciężką chorobę.
– Zaświadczenia nikt w Polsce nie chciał wydać, bo
żaden specjalista nie był w stanie, zdiagnozować choroby. - A gdy już mieliśmy
wyniki badań z Niemiec, żona usłyszała w urzędzie, że jest za późno i nie
wypłacą nam zasiłku – mówi Tomasz Smykla.
Minister odesłał posła, jak rodziców… z kwitkiem
Zgodnie z art. 10, ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i
rodzin, rodzice mogą otrzymać jednorazowe świadczenie na niepełnosprawne dziecko,
w kwocie 4 tys. zł. Świadczenie jest wypłacane
do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia.
- Zasiłek bardzo by nam pomógł w opiece nad
Franciszkiem. Musieliśmy jeździć na rehabilitację, synek musi mieć też
specjalną dietę – mówi tata chłopczyka. Niestety, urzędnicy nie zgodzili się na
wypłatę zasiłku, gdyż Franciszek skończył już rok.
O pomoc dla rodziny wystąpił poseł PiS Marek Kwitek. –
Napisałem do ministra zdrowia, by wydłużyć termin składania wniosków o zasiłek
dla ciężko chorych dzieci, bowiem nie zawsze rodzice są w stanie szybko uzyskać
oficjalne potwierdzenie choroby – mówi poseł Wirtualnej Polsce.
Minister zdrowia prof. Łukasz
Szumowski, jeszcze nie odniósł się do wniosku posła PiS, Marka Kwitka. Można
powiedzieć, co nieco przewrotnie – odesłał polityka – podobnie, jak rodziców
Franka odsyłali z kwitkiem, urzędnicy.
"Program powstał z wielkim poczuciem misji"
A Beata Szydło, jako wicepremier, przed kilkoma
miesiącami – zachwalając świetny, ludzki pomysł "Za życiem" – mówiła,
że rząd PiS przeznacza na ten program 3 miliardy złotych.
Program kierowany jest do szczególnej grupy osób,
która dotąd nie miała takiego wsparcia. Żaden program nie powstał, z tak
wielkim poczuciem misji, którą powinniśmy podjąć po to, by pokazać, że dla
polskiego państwa, wspieranie wszystkich obywateli, jest niezwykle ważne –
akcentowała pani Szydło.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz