"Polska zapłaci miliardy za obecność wojsk USA"
Powoli zaczynają dochodzić do Polski echa niedawnej
trzydniowej wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu.
Choć na początku sprawa była owiana
tajemnicą i wydawało się, że pan prezydent nasz był z wizytą u pana prezydenta
bratniego kraju, i to w Białym Domu, ale tak jakby wcale nie był.
Podatnicy byli tym zaszczyceni, wszak zapłacili jemu i delegacji za bilety, i na tym się skończyło. Z politowaniem ujrzeliśmy też na własne oczy, jak biedaczyna coś tam podpisywał na stojąco, gdy dumny gość miliarder, w tym czasie siedział przy stole. A potem ów biedaczyna uniżenie dziękował Trumpowi za ciepłe słowa…
Tymczasem, podobno niespodzianie, Donald
Trump powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej, że prezydent zapewnił,
iż Polacy jako wspaniały kraj europejski będą płacić Ameryce, w celach
obronnych, nawet ponad "2 mld dolarów w ramach wkładu w budowę stałej bazy
wojsk USA w Polsce".
Zdaniem ekspertów, to nie wszystko. Potem
rząd ponosiłby kolejne wydatki, biorąc udział w kosztach obecności żołnierzy amerykańskich
w Polsce. To zresztą nic nowego, także inni sojusznicy USA ponoszą opłaty, za
stałe bazy wojskowe.
Po ulokowaniu i wybudowaniu bazy, polski
rząd pokrywałby część kosztów stacjonowania wojsk amerykańskich. Według ekspertów, tylko 2 mld dolarów, czyli 7,4 mld
zł - to duży ciężar dla naszych podatników. Ta kwota nie wesprze modernizacji
polskiej armii. A cały budżet MON wynosi 41 mld zł.
Najbardziej interesujące jest to, że prezydent Duda
nie uzgodnił zapewne ani z rządem, ani z parlamentem kwestii finansowania kosztów
budowy i utrzymywania bazy USA. Bo gdyby to uczynił, nie byłoby takiego zakłopotania
o tym, co mówił a czego nie Andrzej Duda, w rozmowie z prezydentem Trumpem.
Wtedy również nie byłoby problemu obwieścić oficjalnie,
pełnej treści rozmów i uzgodnień obustronnych, m.in. w sprawie bazy.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz