Funkcjonariuszka "uderzyła w twarz za konstytucję"
Jeszcze kilka tygodni samorządowej kampanii
wyborczej, choć to dopiero jej początek, a już mamy nieznane do tej pory policzkowanie
za konstytucję.
Nie było czegoś takiego w latach minionych
w Polsce, żeby kogoś policzkowano publicznie ręką płci pięknej z PiS, kobiety,
która wraz z grupą Obywateli RP, skandowała słowo "Konstytucja!" A miało
to miejsce teraz, gdy prezydent Andrzej Duda przemawiał, w Warszawie na placu
Piłsudskiego.
Funkcjonariuszka PiS uderzyła w twarz
skandującą z grupą Obywateli RP słowo "Konstytucja!", podczas
przemówienia prezydenta Dudy w Warszawie na placu Piłsudskiego.
Żandarmeria nie zatrzymała napastniczki,
nie interweniował oficer ochrony rządowej. Uderzyła i wróciła spokojnie pod
trybunę z dygnitarzami obecnej władzy – pisze na swoim blogu publicysta
"Polityki", Adam Szostkiewicz.
To znaczy, że tej władzy można bić za Konstytucję,
bezkarnie i na oczach stróżów porządku. Do tego doszliśmy w roku stulecia
odrodzenia państwa polskiego, czyli wielki to sukces ludzi budujących nową,
silną, nowoczesną, wspaniałą Polskę.
- Tak, funkcjonariuszka zrezygnowała ze swej
funkcji, a jej dane spisała policja, ale czy zostanie osądzona, bo przecież
dopuściła się agresji fizycznej, a na to jest paragraf karny? Czy weszliśmy już
w etap, że można napadać z przyzwoleniem obecnej władzy? – pyta spokojnie i
kulturalnie publicysta.
- Nie, panie ministrze Brudziński. Słowo Konstytucja
nie jest obelgą, a jego skandowanie publiczne to nie jest agresja werbalna, tylko
protest przeciwko łamaniu Konstytucji! Protest przykry dla prezydenta, ale
zasłużony. Gdyby Andrzej Duda stał na straży naszej Konstytucji, gdyby
respektował i chronił rządy prawa, nie byłoby skandowania, tylko szczere
oklaski. A tak skanduje "Konstytucja!" już nawet licealna młodzież w
Gdyni.
Akt agresji fizycznej w odpowiedzi na korzystanie
przez obywatelkę z wolności słowa, by pokojowo zaprotestować przeciwko
niszczeniu porządku konstytucyjnego, to kolejny przykład, że w Polsce pod
rządami "zjednoczonej prawicy" jest coraz mniej wolności, za to przybywa
sygnałów, że obecna władza toleruje przemoc fizyczną wobec jej krytyków i
przeciwników.
Ma rację posłanka Scheuring-Wielgus, że to uderzenie w
twarz protestującej obywatelki jest symbolicznym uderzeniem w twarz wszystkich
obywateli, którzy nie zgadzają się z polityką obecnej władzy.
Co będzie dalej? Bo to nie są drobne incydenty. To nie
jest tak, że funkcjonariuszkę poniosły nerwy i to się zdarza.
Funkcjonariuszka za to jest opłacana, aby umiała
trzymać emocje pod kontrolą. Urzędnicy państwowi czy samorządowi nie mogą stać
ponad prawem, nie mogą pozwalać sobie na wyładowanie agresji w poczuciu
bezkarności wynikającej z tego, że wynajęła ich do pracy obecna władza i
partyjna siła przewodnia.
Tolerowanie agresji fizycznej i werbalnej, wymierzonej
w pokojowych przeciwników jest dowodem frustracji i słabości, a nie autorytetu.
Czas ostrzegać, że stąpamy po cienkiej linie nad przepaścią, którą jest próba,
z góry skazana na niepowodzenie, rozwiązania obecnego konfliktu politycznego w
Polsce, przy użyciu siły – kończy redaktor tygodnika "Polityka".
Źródło: szostkiewicz.blog.polityka.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz