Z nieba leją się upały, a ze spółek energetycznych idzie fala podwyżek


W przyszłym roku mogą nas zaskoczyć podwyżki – prądu, gazu i paliw  samochodowych - nawet o 200-300 zł rocznie.

Zdaniem ekspertów, wzrost cen energii dla odbiorców indywidualnych to - z jednej strony - efekt sytuacji na rynkach światowych, a z drugiej – także polityki rządu.

Aby nie szarpać odbiorców indywidualnych, nagle i nerwowo za jednym razem, podwyżki będą rozłożone w czasie. Już 10 sierpnia o ponad 5 procent zdrożeje gaz. Przy czym ceny gazu będą podwyższone o 5,9 proc. w stosunku do obowiązującej taryfy - pisze dziennik "Fakt".

Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego? Według szacunków Urzędu Regulacji Energetyki (URE) "kuchenkowicze", zapłacą rachunki większe średnio o 57 groszy miesięcznie. Tak więc podwyżki gazu najbardziej odczują odbiorcy indywidualni.

Bo są wśród nich odbiorcy gazu, którzy tym paliwem ogrzewają jesienią i zimą mieszkania. Właśnie takie osoby dostaną największe uderzenie po kieszeni. Ich czeka największa podwyżka, gdyż zużywają duże ilości gazu. Oni, według URE, zapłacą rachunki wyższe o około 11 złotych miesięcznie.

Jak tłumaczy URE, główną przyczyną podwyżki cen gazu jest istotny wzrost kosztów gazu ziemnego, na Towarowej Giełdzie Energii (TGE).

No i prawie pewne są podwyżki cen prądu elektrycznego od 2019 roku. Stanie się tak, podobnie jak z gazem - również głównym czynnikiem będzie, podobno sytuacja na Towarowej Giełdzie Energii. Jednak, mimo wszystko, w przypadku energii elektrycznej - wzrost ma być znacznie większy.

Według "Faktu", wytwórcy prądu mogą już po wakacjach wnioskować do URE, o zgodę na podwyższenie taryf na rok 2019. Tu wzrost cen może osiągnąć nawet 15 proc., co znaczy wyższe rachunki za prąd o około 300 zł.

Zdaniem ekspertów niezależnych. Polacy będą płacić więcej za prąd nie tylko w przyszłym roku, ale i w kolejnych latach. Nadchodzi bowiem fala rosnących cen energii elektrycznej, gdyż władze Polski uparły się korzystać w dłuższym przedziale czasowym z energetyki uzależnionej od węgla. Rosnące opłaty emisyjne trujących zanieczyszczeń do środowiska, m.in. siarki, CO2 i dymów, będą przekładać się na wyższe rachunki za prąd.

Podwyżek cen w dłuższym terminie nie uda się uniknąć także na stacjach paliw. Rząd wprowadził już opłatę emisyjną, czyli dodatkowy cichy podatek, który razem z VAT, wyniesie 10 groszy na litrze. Wprawdzie koncerny państwowe paliw, zapewniały, że "wezmą te opłaty na siebie", w praktyce będzie to niemożliwe do weryfikacji i ustalenia poziomu prawdy.
Źródło: o2.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA